SŁOWACJA: TAJEMNICE BOJNICKIEGO ZAMKU

Na szczycie i zboczach trawertynowego wzgórza górującego nad niewielkim miasteczkiem Bojnice położonym nad górnym biegiem rzeki Nitry w środkowo-zachodniej Słowacji, od ponad 9 wieków stoi zamek. Jeden z najstarszych i największych w kraju naszych południowych sąsiadów.

 

   Po „romantycznej” przebudowie nieco ponad sto lat temu, bardziej przypominający baśniową budowlę, niż rzeczywistą twierdzę, która wielokrotnie wytrzymywała oblężenia i najazdy wrogów. Ma długą, pogmatwaną oraz pełną tajemnic historię, którą starałem się poznać nie tylko w trakcie zwiedzania go z przewodniczką, ale również późniejszego wertowania różnych źródeł.

   Z których najciekawszym okazał się wydany dwa lata temu album „Bojnice na starých pohľadniciach” (Bojnice na starych widokówkach). Zebrano i reprodukowano w nim grubo ponad setkę kolorowych i czarno – białych pocztówek z przełomu XIX i XX wieku oraz pierwszej połowy tego drugiego. W podziale na: miasto, zamek – ponad 80 różnych egzemplarzy, zdrój i kąpielisko.

 

CO NAJMNIEJ 9 WIEKÓW HISTORII

 

   Część z tych widokówek wysłana została przez kuracjuszy i gości Bojnic, co stanowi ich dodatkowy walor. O ile bowiem znaczki i stemple pocztowe nie są widoczne, poza specjalnie reprodukowanymi, to niektóre z tych pozdrowień, z braku miejsca na stronie adresowej, dokończonych zostało obok widoków Bojnic.

   Pisane były głównie po niemiecku i węgiersku, gdyż Słowacja przez 10 wieków, aż do 1918 roku, wchodziła w skład królestwa Węgier, a później Cesarsko – królewskich Austro – Węgier, jako „Górne Węgry”. Mocną stroną tego albumu są obszerne informacje o miasteczku, zamku oraz wspomnianych uzdrowisku i kąpielisku. I można z nich dowiedzieć się naprawdę dużo.

   Pierwsza pisana wzmianka o tym zamku znalazła się w dokumentach Zaborskiego opactwa benedyktynów w roku 1113. Był to wówczas gród drewniany, postawiony na miejscu znacznie wcześniejszego słowiańskiego grodziska. W XIII w. przebudowany na kamienny, stał się centrum dóbr bogatego rodu Hont – Poznanowiczów. I rozbudowywany oraz umacniany później kilkakrotnie.

   Po raz pierwszy po najazdach hord mongolsko – tatarskich w latach 1241 i 1242. Wówczas to mury obronne wkomponowano w otaczające zamek skały, tworząc nieregularny, podobny do owalu plan, zachowany do naszych czasów.

 

RABUSIE I WŁADCY

 

   W tym najstarszym kamiennym zamku był pałac właścicieli, budynki gospodarcze oraz wieża obronna, w której chroniono się na wypadek zagrożenia zdobycia niższych części twierdzy. A całość otoczona fosą wypełnioną wodą. W ciągu następnych wieków zamek i dobra bojnickie wielokrotnie zmieniały właścicieli.

   Zarówno w drodze sukcesji na potomków, jak i przejmowania ich przez inne rody. Przeważnie bogate, ale nie zawsze szlachetne. Tak np. synowie Kazimierza Hont–Poznanowicza uczestniczyli w latach 90-tych XIII w. w łupieżczych wyprawach, głównie na dobra kościelne, organizowanych przez Matúša Čák–Trenčansky’ego (1253-1321).

   Który w roku 1299 odebrał im zamek i dobra na zasadzie: „i co mi zrobicie?” oraz gospodarzył w nich aż do śmierci. Przy czym formalnie dobra te otrzymał w 1302 r. od węgierskiego króla Wacława (1289-1306), za poparcie jego roszczeń, jako małolata, do tronu.

   Dobra te, i nie tylko one, były mocnym argumentem dla władców i pretendentów do tronu, w zdobywaniu sobie poparcie możnowładców. Zwłaszcza, że, chociaż brak na to było pisemnych dowodów, już we wcześniejszych wiekach podobno należały do króla. Po śmierci Čák–Trenčansky’ego dobra te otrzymał „za dobrą służbę”, ban Gilet z Žamboku.

 

WIELKA HISTORIA W TLE

 

   W tle dziejów bojnickiego zamku przewija się też wielka historia, a także nasi królewscy władcy. Nie zamierzam zanudzać czytelników szczegółami, które liczone są w setkach. Wspomnę tylko, że były w niej najazdy tureckie i zajęcie dóbr przez sułtana, żądającego wysokiego okupu za ich zwrot.

   Wojny prowadzone przez Janosa Hunyady’eg (1406-1456), młodego króla Macieja Korwina (1443-1490), a znacznie później przez Ferenca II Rakoczego (1676-1735), czy powstanie kuruców. Tragiczna dla Węgrów i ich władcy Ludwika Jagiellończyka, przegrania bitwa pod Mohaczem w 1526 roku.

   Z właścicieli ważnych dla Bojnic trudno jednak nie wspomnieć o rodach Zapolskich, Turzów czy Pálfimich. Pierwszy z nich, Stefan Zapolsky (1434-1499), objął dobra bojnickie dzięki przekupieniu kasztelana poprzedniego właściciela. A zatwierdził to później król Władysław Jagiellończyk (1456-1516). To Zapolsky wzmocnił mury, umocnił system obronny zamku i zbudował 4 wieże.

   W 1527 r. król Ferdynand I przekazał te dobra Aleksiejowi Turzovcowi. A w ich skład wchodziły 23 wsie i 3 miasteczka. Dzięki temu, oraz monopolowi na wydobycie cennych metali i handel miedzią, stał się on jednym z najbogatszych szlachciców na Węgrzech.

 

OD RODOWEJ SIEDZIBY DO PAŃSTWOWEGO MUZEUM

 

   Jego ród władał bojnickiemi dobrami ponad sto lat i to wówczas rozbudowano oarz przebudowano zamek z gotyckiego na renesansowy. A na przełomie XVI i XVII w. rozpoczęto budowę dwu dodatkowych skrzydeł na podzamczu. Po wygaśnięciu tego rodu, dobra wróciły do króla Ferdynanda II (1578-1637).

   A on wkrótce podarował je na dziedziczną siedzibę Pawłowi Pálfimowi (1590-1653). Ten zaś, a ścisłej architekt Filiberto Luchese (1606-1666) przebudował gruntownie zamek na barokowy, nie licząc się z tym, co w nim zastał z poprzednich epok. Powstały wówczas m.in. dwa dziedzińce zamkowe zachowane do naszych czasów.

   Ostatnia przebudowa, dzięki której widzimy zamek takim, jakim dotrwał do naszych czasów, „romantyczna”, miała miejsce w latach 1889-1910. Projektant przebudowy, bratysławski architekt Jozef Hubert (1846-1916), dostał polecenie wzorowania się na francuskich gotyckich zamkach z Doliny Loary:

   Pierrefonds, Amboise, Carcassonne, Perpignan oraz pałacu papieży w Avignonie. Już wymienienie tych budowli wskazuje, jaki to musiał być konglomerat. Tyle, że zamawiający projekt przerabiał go, dosłownie dodając własne rysunki, według swojego, artystycznego „smaku”.

 

 

ŻYCZENIE OSTATNIEGO WŁAŚCICIELA

 

   I chociaż wyszedł z tego jeden z najdziwniejszych zamków jakie widziałem, a liczę je już chyba w setkach, wszystko to jakoś „trzyma się kupy” i jest całkiem efektowne. Budząc duże zainteresowanie zwiedzających.

   Bo po bezpotomnej śmierci w 1908 roku ostatniego właściciela, Jana Franciszka Pálfima, zatwardziałego „starego kawalera”, po pertraktacjach ze spadkobiercami, procesach, zakupach, m.in. przez fabrykę Baty, od 1950 roku (wówczas pożar zniszczył wieże, ale je odbudowano) zamek stał się muzeum. Najpierw regionalnym, a od 1970 roku oddziałem Słowackiego Muzeum Narodowego.

   Zwiedzać w nim naprawdę jest co. Oglądając zarówno architekturę i jej zachowane detale z poszczególnych epok i okresów, jak i zbiory mebli, wyposażenia i dzieł sztuki w poszczególnych salach.

   Bo wspomniany ostatni właściciel wyraził wolę, aby jego pałace w Wiedniu, Budapeszcie oraz zamki w Královcu i Bojnicach stały się dostępne do zwiedzania dla publiczności, w możliwie niezmienionym stanie wnętrz. I tu się to w znacznym stopniu udało. Podziwiać można zarówno stylowe meble, jak i dzieła sztuki: cenne obrazy i rzeźby, kolekcję starej broni oraz niezliczonych drobiazgów.

 

NIE TYLKO ZWIEDZANIE

 

   Zamek (więcej informacji o nim można znaleźć na: www.bojnicecastle.sk) ma też warte zobaczenia park i ogrody oraz najbliższą okolicę, dostępny jest nie tylko dla zwiedzających. Organizuje on także m.in. imprezy walentynkowe, bożonarodzeniowe, z okazji Międzynarodowego Dnia Dzieci.

   Jednym z najpopularniejszych jest także Międzynarodowy Festiwal Duchów i Straszydeł, co roku z innym programem. A ponieważ tak wielki obiekt trudno utrzymać tylko z biletów wstępu, nawet wspomaganych przez państwowe dotacje, organizowane są w nim, w niektórych przeznaczonych na to pomieszczeniach, wystawy, a także wesela, bankiety prelekcje, imprezy incentive itp.

   Czy zwiedzanie zamkowej jaskini znajdującej się 26 m. poniżej czwartego zamkowego dziedzińca. Tutejszy zamek jest oczywiście największą atrakcja Bojnic i w ogóle tego regionu Słowacji. Chociaż wart bliższego poznania jest również stary kościół parafialny w miasteczku.

   A ogromnym powodzeniem cieszy się bojnicka, niewielka część uzdrowiskowa i osobne kąpielisko ”Czajka” (Mewa). A ostatnio również uruchomiona niedawno wielka wieża widokowa na sąsiednim wzgórzu. Jest z niej wspaniały widok na Bojnice, zamek z „lotu ptaka” oraz malownicze okolice.

 

      Zdjęcia autora

Autor był uczestnikiem wyjazdu prasowego na zaproszenie organizacji turystycznej Regionu Horná Nitra – Bojnice, współorganizowanego przez spółkę Medianet – TV Production z Krakowa.


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com