WOŁYŃ: ODKRYWANIE ŁUCKA

Łuck, historyczna stolica Wołynia, a obecnie jego miasto obwodowe (wojewódzkie), jest drugim po Lwowie dużym miastem ukraińskim przez wieki związanym z Polską, położonym najbliżej, około 80 km, od naszej granicy. O ile ten pierwszy należy do najbardziej znanych i najczęściej odwiedzanych przez Polaków, drugi dopiero czeka na odkrycie przez nich. A naprawdę warto!

 

   Miejscowe władze, zwłaszcza ich ogniwa turystyczne, robią naprawdę wiele, aby nam to ułatwić. Jestem tu po raz pierwszy, jeżeli nie liczyć niespełna dwutygodniowego epizodu uchodźczego spod niemieckich bomb i karabinów maszynowych we wrześniu 1939 roku, głównie podłuckiej wiosce.

   Przerwanego bandycką napaścią ZSRR w zmowie z Hitlerem i naszym udanym powrotem w rodzinne strony w Polsce centralnej, pod też straszną okupację „Herrenvolku” – niemieckiego "narodu panów". Łuck odkrywam korzystając m.in. z pomocy publikacji otrzymanych w tutejszym Centrum Informacji Turystycznej.

 

BEZPLATNE PUBLIKACJE PO POLSKU

 

   Są w nim naprawdę świetne, bezpłatne broszury i foldery wydane także po polsku. Przy czym napisane, lub raczej przetłumaczone, z niewielkimi wyjątkami, bardzo dobrze. Co u naszych sąsiadów, nie tylko ukraińskich, nie jest, niestety, regułą.

   52-stronicowy „Łuck – przewodnik po mieście” prezentuje gościom, obszernie i ciekawie, główne zabytki oraz inne atrakcje miasta. Nie tylko architekturę sakralną i świecką – im poświęcę wkrótce osobne relacje, bo to obszerny, wart prezentacji temat – liczne muzea, galerie, parki, miejsca widokowe, popularne lokale gastronomiczne itp.

   Ale również imprezy kulturalne, propozycje aktywnego wypoczynku oraz poznawania także wartych zobaczenia miejsc w okolicach, Bardzo przydatny okazał się także 10-stronicowy, ładny graficznie, składany folder „Łuck w 48 godzin” nie tylko z sugestiami i radami, co zwiedzać i jak spędzać tu czas, ale również sporą dawką lokalnych ciekawostek.

   Chociażby o łuckich klikonach – odlanych w brązie, stylizowanych, na średniowiecznych heroldów odczytujących obwieszczenia miejskich władz o pełniąc zarazem funkcje straży miejskiej. Jest ich 7, każdy oczywiście inny.

 

„ZAPRASZAMY DO ŁUCKA”

 

   I informują, lub zapraszają wyrzeźbionymi gestami, o i do ciekawych obiektów. Można nawet zagrać w grę miejską z nagrodami odszukując i fotografując wszystkie. Są one chyba tak samo popularne jak wrocławskie krasnale. Mniejszy, tylko 6-stronicowy, ale bogato ilustrowany kolorowymi zdjęciami folder, także w języku polskim, już na okładce zawiera zachętę, której trudno się oprzeć nawet wytrawnym globtroterom.

   „Jeżeli zdążyłeś już objechać pół świata – czytam – wędrowałeś po Europie, Azji, Afryce i Ameryce, to, zapewne, zadziwić Cię będzie trudno. Lecz w tym roku masz możliwość doznania nowych niezapomnianych wrażeń. Możesz w to uwierzyć? – „Zapraszamy do Łucka!”.

   A wewnątrz ilustrowane informacje o jego atrakcjach. Zabytki, historia, architektura, tajemnicze podziemia, niepowtarzalne muzea, ludzie, festiwale, kuchnia itd. Kolejny folder, 12-stronicowy, też po polsku, proponuje odbycie po Łucku 29 wycieczek.

   Tematycznych, z przewodnikami, krótkimi opisami trasy i atrakcji na niej, godziną i miejscem startu, czasem trwania oraz kosztem, bo większość jest płatna. Otrzymuję też, wydano ją w 3 wersjach językowych, w tym po polsku, 32-stronicową, bogato ilustrowaną broszurę większego formatu „Volyn”.

 

INFORMACJE NA ZABYTKACH I W GABLOTACH

 

   Obfite są publikacje w języku ukraińskim. A ludzie znający cyrylicę oraz języki polski i rosyjski, nie powinni mieć, po przyzwyczajeniu się, większych problemów z jego zrozumieniem. Są to plany miast, z dwujęzycznymi, także angielskimi, opisami na odwrocie zabytków z ich zdjęciami.

   Podobnie folder „Łućk. Muzei ta galerii” z informacjami o 14 z nich. Podobnie jak w wielu innych miejscowościach Ukrainy, na tablicach przed nimi, lub na murach zabytków i ważniejszych budynków oraz turystycznych atrakcji umieszczone są dwujęzyczne (ukraiński i angielski) informacje o nich.

   Ponadto na centralnym placu miasta, Teatralnym Majdanie, ustawiono kilka gablot z rysunkami i opisami głównych tutejszych atrakcji turystycznych. Bardzo przydatne przy planach wyjazdu poza miasto, są duże mapy turystyczne Wołynia, także ze zdjęciami i informacjami na odwrocie.

   Do wyboru po ukraińsku i angielsku. Również i inne publikacje, o reklamowych ulotkach hoteli, restauracji, barów, imprez itp. nie wspominając. CIT mieści się w znakomitym punkcie miasta, w narożnym domu przy „deptaku” (ulicy bez ruchu drogowego) Łesi Ukrainki i ul. Senatorki Łewczaniwśkej.

 

W ZAKOLU RZEKI STYR

 

   Jest to jedyna taka placówka, jaką znalazłem w wołyńskich miastach, w których byłem. A zarazem chyba najlepiej zaopatrzona w materiały informacyjne i z uprzejmą obsługą w kilku językach, także polskim, na jaką trafiłem podczas licznych podróży po Ukrainie.

   Łuck można zwiedzać zaczynając z kilku punktów w mieście, w zależności od zainteresowań. Ale przedtem warto poznać, chociaż trochę, jego historię. W ogromnym skrócie była ona następująca. Miasto, a wcześniej osada założona na wzniesieniu w zakolu rzeki Styr, istnieje już co najmniej dziesiąty wiek.

   Opływa ona z trzech stron jego najstarszą część, obecnie Rezerwat historyczno – kulturalny „Stary Łuck”. Pierwsza wzmianka o nim, nazywano go wówczas Łuczeskiem, pochodzi z roku 1085 i znajduje się w Latopisie Ipatiewskim. W roku 1073 miasto weszło w skład ruskiego księstwa włodzimierskiego, którego stolicą był gród Włodzimierz.

   Obecnie z dodatkiem Wołyński, gdyż tak nazwali go Rosjanie zagarniając Wołyń w ramach rozbioru Polski, aby odróżnić go od, też historycznego, miasta Władimir (Włodzimierz) odległego od Moskwy o blisko 200 km, dawnej stolicy Rusi Włodzimiersko – Suzdalskiej.

 

NAJAZDY SĄSIADÓW

 

   Łuck, który był wówczas grodem drewnianym, przeżywał w średniowieczu najazdy i napady. M.in. w 1083 r. Litwinów i Jaćwingów. Pod koniec XI w. usypano wysoki, 3 metrowy wał dookoła nowego, drewnianego zamku. To wówczas, wewnątrz późniejszych kamienno – ceglanych murów Górnego Zamku, zbudowano pierwszą w grodzie chrześcijańską, też drewnianą, świątynię św. Jana Teologa zwieńczoną kopułą.

   W 1321 r. Łuck zajął litewski Książe Gedymin i osadził w nim swojego starostę. Książę Lubert Gedyminowicz rozpoczął w 1325 r. budowę murowanego Zamku Dolnego. Do naszych czasów zachowała się tylko jedna jego wieża i fragment murów obronnych.

   Ale niemal w całości Zamek Górny, imponujący nadal rozmiarami i stanem zachowania, jeden z „7 cudów Ukrainy”. W 1364 r. król Kazimierz Wielki ufundował biskupstwo wołyńskie. Początkowo z siedzibą we Włodzimierzu, szybko jednak de facto, a później także de jure, w Łucku.

   A w dwa lata później wyprawił się na Luberta, zdobył i nadał te ziemie, jako lenno, Aleksandrowi Koriatowiczowi. Zamek Górny rozpoczął budować prawdopodobnie ks. Olgierd, a wzniósł w. ks. litewski Witold, czyniąc z Łucka swoją południową stolicę.

 

EUROPEJSKI ZJAZD MONARCHÓW W 1429 ROKU

 

   W XV w. miały tu miejsce dwa warte odnotowania wydarzenia. Wybudowanie około 1425 r. kościoła katolickiego, późniejszej katedry św. Trójcy. A przede wszystkim Zjazd w 1429 r. monarchów europejskich na naproszenie ks. Witolda. Było to wydarzenie ogromnej wagi, uważane za najważniejsze w dziejach miasta, przynajmniej w tamtych czasach.

   Celem tego zjazdu, który trwał 13 tygodni, było wypracowanie systemu obrony przed zagrożeniem tureckim. Przyjechało nań, według źródeł ukraińskich, 15 tys. gości. Wśród nich królowie: Polski Władysław Jagiełło z żoną Zofią (Sonią) i duński Eryk VII.

   Cesarz niemiecki Zygmunt Luksemburski z żoną, wielki książę moskiewski Wasyl II Wasilewicz (wnuk ks. Witolda), wielcy mistrzowie zakonów: krzyżackiego Russdorff i inflanckiego kawalerów mieczowych Cysse von Rutenberg. Ponadto legat papieski, posłowie cesarza bizantyjskiego Jana VIII Paleologia, metropolita kijowski Focjusz.

   A także chanowie Tatarów perekopskich i zawołżańskich, hospodar Wołoszczyzny, książęta mazowieccy, pomorscy, śląscy, twerscy itd. Według informacji, jaką znalazłem we wspomnianym przewodniku „Łuck”, codziennie spożywano – wielkości te wydają mi się bardzo zawyżone – 700 beczek wina, małmazji oraz innych napojów.

 

PRAWA MIEJSKIE I UNIA BRZESKA

 

   1400 baranów, 700 wołów, setki łosi, dzików i wiele innych potraw. W porównaniu z tym słynna Uczta u Wierzynka podczas zjazdu w Krakowie w 1364 r., z udziałem cesarza Karola IV, królów: Kazimierza Wielkiego, Ludwika Wielkiego (Węgierskiego), Cypru Piotra I, margrabiego brandenburskiego oraz polskich książąt, była tylko lekką przekąską.

   Goście nie tylko obradowali, jedli i pili, ale także uczestniczyli w zabawach, turniejach i polowaniach. Zjazd ten przypominają chyba wszystkie, przynajmniej ukraińskie, publikacje o Łucku, ale także wielka reprodukcją sztychu z epoki przedstawiająca to wydarzenie, umieszczona na wewnętrznym murze Zamku Górnego.

   W ukraińskich źródłach określa się Łuck nawet jako miasto, „w którym kształtowały się podstawy Unii Europejskiej”. Wkrótce po tym zjeździe, w roku 1432 Łuck otrzymał prawa miejskie. W rok po krwawej wojnie łuckiej, podczas której polskie wojska koronne oblegały zamek, ale go nie zdobyły.

   Podobnie jak nikt inny w jego dziejach. Bo już w XVII w. stracił znaczenie obronne. Był tylko siedzibą królewskich urzędników, sądów i duchowieństwa. Z dawnych czasów wspomnę jeszcze, że w 1596 r. łucki prawosławny władyka Cyryl Terlecki podpisał Unię Brzeska z Kościołem katolickim.

 

KRÓLEWSKIE MIASTO KORONY

 

   Jej rezultatem było, jak wiadomo, powstanie Kościoła greckokatolickiego. Miasto rozbudowywało się, powstawały nowe świątynie i gmachy świeckie. Jako miasto królewskie Korony Królestwa Polskiego Łuck był stolicą województwa wołyńskiego, o wiele większego niż w latach 1919-1939 oraz obecnie.

   Pod zaborem rosyjskim rola jego zmalała. Burzliwa i tragiczna była historia miasta w I połowie XX wieku. Wiosną 1916 r. stoczono pod nim jedną z największych bitew I wojny światowej na froncie wschodnim, w wyniku której Rosjanom udało się przełamać front austriacki.

   W latach 1917-1919 Ukraińcy tworząc najpierw Ukraińską Republikę Ludową, później Hetmanat – Państwo Ukraińskie pod protektoratem niemieckim oraz ponownie URL liczyli, że miasto znajdzie się w jego składzie. Ostateczny kres tym nadziejom położyło zajęcie Łucka we wrześniu 1920 r. przez wojska polskie, po rozgromieniu miesiąc wcześniej bolszewików pod Warszawą.

   W latach międzywojennych był on siedzibą władz województwa wołyńskiego. Wśród 35,5 tys. jego mieszkańców, Wedlu spisu powszechnego w 1931 r., było ok. 17 tys. Żydów, posiadających tu największą gminę w Polsce. 11 tys. Polaków i 3 tys. Ukraińców.

 

WOJENNA GEHENNA

 

   Nie wszyscy zapewne wiedzą, że przez kilkanaście dni, od 7 września 1939 r., do napaści ZSRR na Polskę, miasto to było tymczasową siedzibą Rządu RP. Lata II wojny światowej okazały się wyjątkowo tragicznymi dla wszystkich mieszkających tu narodowości.

   Najpierw rozpoczęły się zabójstwa i zsyłki na Syberię oraz do Kazachstanu Polaków, a także niektórych Ukraińców i Żydów. Po niemieckim ataku na ZSRR 22.6.1941 r. sowieccy zbrodniarze zamordowali 23.6. w miejscowym więzieniu NKWD blisko 3 tys. więźniów. Głównie Ukraińców, ale także Polaków.

   Przypomina o tym pomnik na tutejszym Starym Mieście. Niemcy przy pomocy ukraińskiej policji wymordowali niemal wszystkich miejscowych i napływowych Żydów. Polacy byli prześladowani nie tylko przez niemieckich okupantów, ale i kolaborujących z nimi ukraińskich nacjonalistów i szowinistów. 

   W kwietniu 1943 r. pod kierownictwem miejscowego adwokata zabiegali oni o stworzenie getta także dla Polaków. Wskutek donosów Niemcy aresztowali i zgładzili dziesiątki naszych rodaków. Na najbardziej aktywnych kolaborantów Wojskowy Sąd Specjalny AK wydal 6 wyroków śmierci, z których wykonano 4, w tym na wspomnianym adwokacie.

 

WARTO POZNAWAĆ TEN SĄSIEDZKI REGION !

 

   Znaczące straty ludność polska poniosła także z rąk UPA. W mieście, w którym schroniło się ich sporo z okolic, byli względnie bezpieczni. Wyrzynano ich natomiast na przedmieściach. Ich domy palono, a mienie rozkradano. Po wojnie ogromną większość Polaków przymusowo wysiedlono, a katolickie kościoły przeważnie zamieniono w magazyny lub zdewastowano.

   To jednak już przeszłość. Obecnie w ponad 200-tysięcznym mieście żyje już w ogromnej większości nowe, jednorodne etnicznie pokolenie. Wielu Ukraińców zarówno z Wołynia, jak i z samego Łucka, pracuje w Polsce. O pracę u nas jest bowiem łatwiej, a wynagrodzenia są wyższe.

   W mieście odbudowano lub wyremontowano wiele zabytków, także sakralnych. Powstało mnóstwo nowych gmachów i domów mieszkalnych. Generalnie, na pierwszy rzut mojego oka, jest to jedno z najlepiej utrzymywanych miast ukraińskich. A znam ten kraj nieźle, jeżdżąc do niego od ponad 60 lat i pracując z górą 6 jako korespondent prasy polskiej w Kijowie.

   Niestety, zainteresowanie nim, podobnie jak innymi atrakcjami turystycznymi Wołynia, jest w Polsce ciągle niewielkie. Jeżeli już ludzie jeżdżą na Ukrainę, to głównie do Lwowa i innych miast oraz zabytków w dawnej Galicji wschodniej. Warto to zmienić. O zabytkach i turystycznych atrakcjach Łucka napiszę wkrótce w następnych z niego relacjach.

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com