UKRAINA: KOWEL – KRÓLEWSKIE MIASTO NA SKRZYŻOWANIU WOŁYŃSKICH DRÓG

Miejsce to, nad głęboką wówczas rzeką Turią, otoczone z drugiej strony bagnami nie do przebycia, ludzie zamieszkiwali, w niewielkich grupach, już od czasów neolitu – połowy III tysiąclecia p.n.e.

   Świadczą o tym wykopane tu przez archeologów krzemienne siekiery, włócznie, sierpy i wiele innych narzędzi. Z późniejszych okresów także brązowe groty włóczni i monety rzymskie. A także wydłubane pnie drzew z ludzkimi kośćmi oraz średniowieczna ceramika.

   Nieco ponad 70-tysięczny dziś Kowel, ukraińskie miasto rejonowe (powiatowe) położone w centrum wołyńskiej obłasti (województwa), która zachowała kształt nadany jej po I wojnie światowej, gdy po okresie rozbiorów Wołyń wrócił do Polski, współcześnie jest przede wszystkim ważnym węzłem kolejowym i drogowym. Te pierwsze, to przecinające się żelazne szlaki ze wschodu na zachód.

 

OD 1310 ROKU

 

   Podobnie dwie ważne trasy drogowe oraz szereg drugorzędnych dróg. Poza infrastrukturą transportową, w mieście istnieje przemysł maszynowy, budownictwa inżynieryjnego, transportowy i spożywczy. Jest też spora baza sportowa i rekreacyjna oraz oświatowa.

   Natomiast zabytków i innych atrakcji mogących zainteresować turystów, jest lub zachowało się niewiele. Kowel przeszłość ma długą, ciekawą, ale w wielu okresach tragiczną. Pierwsza pisemna wzmianka o nim pochodzi z roku 1310 i on uchodzi za „rok urodzin” miasta.

   Chociaż wywodzi się ono z osady, głównie kowalskiej. Na temat jego początków znane są trzy tutejsze legendy. Według pierwszej, już w I połowie XIII w. słynni byli tutejsi kowale. Jeden z nich wykuł nawet miecz dla księcia, poźniejszego jedynego koronowanego króla Rusi, Danyły I Halickiego (1201-1264).

 

TRZY LEGENDY

 

   A książę dozbrajał swoje wojsko w broń wytwarzaną głównie z żelaza, przez, także tutejszych, kowali. Pierwotnie miejscowość nazywana była Kowle. Druga legenda mówi o tutejszym bagnie i zatopionym w nim dzwonie. Ks. Danyło podczas rozbudowywania Chełma kazał odlać dla niego w Kijowie duże dzwony.

   Ponieważ wozy były zbyt delikatne, aby je udźwignąć, zbudowano specjalne sanie i ciągnięto je 500 wiorst. Czekając na nie książę wyjechał naprzeciw temu transportowi, ale w okolicy Kowla największy dzwon zapadł się w trzęsawisko.

   I podobno słychać dochodzący z niego czasami dźwięk dzwonu jakoby proszącego o uwolnienie z bagna. Trzecia legenda dotyczy nadania Kowlowi niemieckich praw miejskich w 1518 roku, co jest już faktem historycznym. Ale już niepoprzedzające go okoliczności.

   Według tej legendy królowa Bona Sforza przejeżdżając przez tę osadę uległa niebezpiecznemu wypadkowi. Mieszkańcy od razu okazali jej pomoc i pragnąc odwdzięczyć się im, poprosiła męża, Zygmunta Starego, aby nadał Kowlowi prawa miejskie. Bo to wiązało się z przywilejami.

 

KRÓLEWSKIE PRZYWILEJE

 

   A tych nowe miasto otrzymało sporo od kolejnych polskich władców potwierdzających jego prawa. M.in. częściowe uwolnienie od administracji księcia i magnatów ziemskich, samorządności, władzy sądowej wójtów, jarmarków, tworzenia cechów itp. Wydarzeń i faktów historycznych dotyczących przeszłości Kowla jest sporo.

   Wspomnę tylko o paru najważniejszych. Osadę założono nad rzeką Turią, dopływem Prypeci, na terenie Księstwa Halicko – Włodzimierskiego w XIV, a wg. wspomnianej legendy już w XIII w. Włączona została jednak do Wielkiego Księstwa Litewskiego, a w 1569 r. do Rzeczypospolitej.

   W 1327 r. rozpoczęto budowę tu drewnianego zamku. W XIV w. wielki książę Olgierd Gedyminowic (1201-1265) przekazał wieś Kowle swojemu synowi Fedorowi, protoplaście słynnego rodu Sanguszków, późniejszych właścicieli miasta.Od nich Bona nabyła je w 1536 r., a ściślej wymieniła za swoje dobra na Białorusi, i utworzyła w Kowlu starostwo niegrodowe.

   Stał się on miastem królewskim Korony Królestwa Polskiego. Z późniejszych jego właścicieli trzeba wymienić ks. Andreja Kurbskiego (1528-1583) z dynastii Rurykowiczów Jarosławskich. Dowódcy wojskowego, polityka i jednego z najbliższych współpracowników cara moskiewskiego Iwana IV Groźnego.

 

CENNA KORESPOMDENCJA DWU WROGÓW

 

   Zasłużył się m.in. w zdobywaniu Kazania nad Wołgą w 1552 r. i Dorpatu (obecnie Tartu) w 1560 r. Pokonany został jednak w dwa lata później przez wojska polskie pod Newlem, a następnie w 1564 r. pod Cześnikami. Wówczas przeszedł na stronę Polski i Litwy, uzyskał azyl i stał się zagorzałym przeciwnikiem cara.

   W służbie Rzeczypospolitej odniósł sporo zwycięstw, za zasługi wojenne otrzymał od króla Zygmunta II Augusta liczne dobra na Wołyniu, m.in. Kowel. Wspominam o nim jednak głównie ze względu na korespondencję Andreja Kurbskiego z Iwanem IV Groźnym w latach 1564-1579.

   W wysyłanych do niego listach, na które utrzymywał odpowiedzi, bezpardonowo oskarżał swojego byłego władcę o zbrodnie. Korespondencja ta okazała się perłą sztuki epistolograficznej i weszła do kanonu literatury rosyjskiej XVI wieku.

   Antagonista krwawego cara zmarł w roku 1583 i pochowaniu go, w nie zachowanym do naszych czasów, monasterze Świętej Trójcy w Werbce koło Kowla. To za jego czasów rozpoczęły się prześladowania Żydów w Kowlu, którzy osiedlali się w nim od 1518 r. otrzymując od władców przywileje, ale i obowiązki. Stanowiąc w przyszłości niemal połowę mieszkańców.

 

ŻYDOWSKI SZTETŁ

 

   We własnej dzielnicy, z synagogą i domami modlitwy, szkołami itp. W 1651 r. w mieście było 20 budynków żydowskich, w 1765 r. już 827 Żydów powyżej roku życia. W 1893 r. wśród 15.116 mieszkańców było 5810 Żydów, 5498 Ukraińców i 3088 Polaków. Natomiast w 1939 r. na 36 tysięcy mieszkańców ogółem, Żydów było około 17 tys.

   Ich historia w tym mieście, to obszerny temat, na który tu nie ma miejsca. We wrześniu 1939 r. wołyńscy, a więc i kowelscy Żydzi, entuzjastycznie witali Armię Czerwoną wkraczającą do Polski i miasta na mocy podpisanego z III Rzeszą Paktu Mołotow – Ribbentrop.

   Niemal natychmiast nowe władze rozpoczęły jednak likwidację wszelkich przejawów żydowskiego życia społecznego. A „burżujów” – sklepikarzy i przedsiębiorców, traktowano tak, jak wszędzie w ZSRR. Holokaust Żydów, których w Kowlu mieszkało wówczas około 15 tysięcy, rozpoczął się zaraz po wkroczeniu do niego 28 czerwca 1941 r. Niemców.

   Od razu zamordowano 50-80 Żydów. Ich eksterminacja ze szczególnym nasileniem odbywała się w trakcie dwu akcji. 3-5 czerwca 1942 r. na polanie kolo wsi Blachownia niemiecka SD – Służba Bezpieczeństwa i żandarmeria oraz ukraińscy policjanci rozstrzelali 6-8 tys. ludzi.

 

NIEWIELE POZOSTAŁO Z PRZESZŁOŚCI

 

   A 19 sierpnia 1942, na żydowskim kirkucie, ci sami kaci 5 tys. Żydów i 150 Romów. Po ponownym zajęciu miasta w 1944 r. przez wojska sowieckie, wróciło do niego tylko około 40 Żydów. Dodam, że w latach 1939-1945 oddziały UPA i OUN (ukraińskich nacjonalistów) zamordowały w powiecie kowelskim około 3750 Polaków, z czego w Kowlu 44.

   Faktów dotyczących przeszłości miasta jest mnóstwo. Ale potencjalnych turystów interesują przede wszystkim zabytki i atrakcje. A tych jest tu niewiele. Nie zachowało się nic z okresu średniowiecza.

   Drewniane miasto parokrotnie płonęło, duże straty poniosło ono również w okresie II wojny światowej oraz dosyć długiej i niszczącej walki o nie w 1944 r. Zresztą także w lutym 1919 roku Niemcy przed opuszczeniem go, podpalili Kowel.

   Oficjalny wykaz tutejszych zabytków uwzględnia dwie świątynie, 11 kamieniczek z przełomu XIX i XX w., głównie jednak z ostatniego i kilka innych obiektów.       Podróżnych przyjeżdżających koleją wita imponujący dworzec w stylu „stalinowskiego empiru” z wieżyczką, na końcu szpili której wymieniono tylko symbolikę z sowieckiej na ukraińską.

 

DWORZEC, CERKIEWKA I BAZAR

 

   Ładnie utrzymany, ale nadal z peronami, na które nie ma wind ani ruchomych schodów. Od strony miasta wchodzi się na dworzec przez tunel, a następnie po dosyć wysokich schodach do dużej hali i z niej na perony po obu stronach. Jako ciekawostkę wspomnę, że jeszcze w końcu lat 50-tych XX wieku dochodziły tu tory o europejskiej szerokości.

   Gdy jechałem tędy w 1958 r. do Kijowa, to na tym dworcu odbywały się odprawy graniczne, po których podróżni przechodzili na dugą stronę do wagonów sowieckich. W roku 1984 obok dworca postawiono parowóz model Su 253-25 zbudowany w roku 1950.

   Określony na pamiątkowej tablicy jako „jeden z najpiękniejszych pasażerskich na świecie”. A chyba niedawno, sądząc z architektury i wyglądu, obok niego i torów postawiono niewielką cerkiewkę p.w. św. Serhija Radoneżskiego, a nieco dalej kaplicę Ikony Poczajewskiej MB.

    Najbliższe otoczenie dworca, to przede wszystkim bazar. Na chodnikach przed wejściem do niego siedzą przekupki z kwiatami, warzywami i owocami oraz wieśniaczki z okolicy ze śmietaną, twarogiem, jajami, miodem itp. Rozpoczyna się też bazar, zaskakująco duży, gdyż jego pawilony i budy ciągną się w kilku rzędach wzdłuż torów kolejowych grubo ponad sto metrów.

 

W CENTRUM

 

   Kupić tu można odzież i obuwie, głównie chińską lub azjatycką, ale także trochę produkcji krajowej. Artykuły metalowe, elektryczne i elektroniczne, części rowerowe i samochodowe, różnorodne artykuły spożywcze itp.

   Do ścisłego centrum miasta, bo pod względem ogólnej powierzchni Kowel jest znacznie większy od trzykrotnie ludniejszego wojewódzkiego Łucka, prowadzi, obok stacji autobusowej i banków, ul. Łesi Ukrainki. I hotelu „Lisowa piśnia”, w którym zatrzymaliśmy się. Przechodzi ona, obok centralnego parku, bo innych jest też kilka, w zamknięty dla ruchu kołowego deptak.

    Dochodzący do prostopadłej do niego drugiej z głównych ulic centrum – Nezależnosti. Przy niej jest kolejny, mniejszy park. A w nim pomniki: Poległych w II wojnie światowej i Czarnobyla. W okolicy stoi natomiast kilka, z uznanych za zabytki, budynków i domów mieszkalnych.

   Od zachodu centrum zamyka nurt rzeki Turii ze sztucznym zbiornikiem, a zarazem centrum sportów wodnych. Spośród trzech zabytkowych świątyń jedna, kościół katolicki p.w. św. Anny, stoi przy odchodzącej od ul. Nezałeżnosti uliczce Werbyckoho. To obecnie najstarsza świątynia miasta, z 1771 roku, chociaż importowana, o czym za chwilę.

 

DZIEJE BUDOWLI SAKRALNYCH

 

    Historia tutejszych obiektów sakralnych jest smutna. Pierwsza wzmianka, jaką znajduję na ten temat, datowana jest rokiem 1549: założenie drewnianej cerkwi Zwiastowania Najświętszej Bogurodzicy. Stanęła ona na drugim brzegu rzeki. Z czasem okazała się w bardzo złym stanie, a podczas przebudowy na przełomie XIX i XX w. zupełnie ją zmieniono.

    Poważnie uszkodzona została w latach I wojny światowej, odnowiona w 1928 r., ale w 1961 r. przebudowana na salę sportową. Wierni odzyskali ją w 1996 r. Wówczas otrzymała status soboru (katedry) nazywanej „szarą” od koloru jej ścian.

   W 2010 r. konsekrowano w niej dolną część – jest dwupoziomowa, a w trakcie prac remontowych odsłonięto kamienne fundamenty tamtej pierwszej świątyni z XVI w.

   Kilkadziesiąt metrów od niej stoi drugi sobór, Swjato – Woskresienski (Zmartwychwstania Pańskiego), nazywany „różowym” też od koloru ścian, łączonego z fragmentami białymi. Zbudowany został również jako drewniany, spłonął w 1848 r. Odbudowano go w 1877 roku jako murowany na planie wieloboku zwieńczonego centralną kopułą, poniżej której stoją 4 wieżyczki także zakończone kopułami.

 

CO ZNISZCZYLI KOMUNIŚCI 

 

   We wnętrzu jest trzyrzędowy ikonostas, osobne ołtarze z ikonami oraz strop i ściany pokryte malowidłami. Lata międzywojenne wzbogaciły Kowel o nowy, murowany kościół – Pomnik Krwi i Chwały św. Stanisława Biskupa Męczennika. Sądząc po dzieciach, efektowny.

   Uszkodzony w latach wojny został zburzony po niej, przez władze, podobnie jak kościoły św. Anny i garnizonowy św. Wojciecha. Pierwsza synagoga zbudowana tu w 1660 r. spłonęła w 1744 r. Następna podzieliła jej los w 1857 r. Wielką Synagogę wzniesiono w latach 1886-1907, ale i ona nie przetrwała II wojny światowej.

   Natomiast obecny kościół katolicki św. Anny zbudowany został we wsi Wyszenka w 1771 roku, jako drewniany p.w. Zaśnięcia Przenajświętszej Dziewicy Maryi, z rzadkimi w tym typie budownictwa dwiema wieżami. Uszkodzony, przeniesiony został do Kowla w roku 1994, na miejsce po dawnym placu autobusowym i odrestaurowany. I zmieniono mu wezwanie na stare w Kowlu.

    Zajmuje on spory, zadbany teren i jest parafialnym – tutejszą parafię restytuowano w roku 1992. Gdy obchodzimy go dookoła, gdyż jest zamknięty, z balkonu domu parafialnego nagle pada pytanie po polsku, czego szukamy. Gdy wyjaśniamy, że jesteśmy polskimi dziennikarzami, pada pytanie, czy chcemy zobaczyć też wnętrze. Oczywiście!

 

U ŚWIĘTEJ ANNY

 

   Po chwili wychodzi do nas młody ksiądz w habicie franciszkanina. To nowy proboszcz ks. Ołeksandr (Aleksander), który parafię ma objąć za 3 dni, w niedzielę. Po obecnym proboszczu, który przepracował tu już 9 lat, a to maksymalny okres sprawowanie tej funkcji w jednym miejscu według przepisów zakonu Braci Mniejszych franciszkanów.

   Jest Ukraińcem z okolic Winnicy, po 6-letnich studiach w Polsce i świetnie mówi po polsku. Parafian jest tu około 50-ciu, liczba katolików w mieście szacowana na około 200. Młody proboszcz oprowadza nas po wnętrzu, zwraca uwagę na dwa obrazy wiszące pod chórem i organami.

   To widoki tego kościoła we wsi Wyszenka przed przeniesieniem go do Kowla i już na nowym mieście po odrestaurowaniu.     Oglądamy też i fotografujemy skromne, ale zadbane wyposażenia kościoła. Jednonawowe wnętrze o ścianach pokrytych świeżymi deskami. Biały ołtarz główny z jednym obrazem i podobne dwa boczne.

   Osobno stojący obraz Maryi z Dzieciątkiem, bez ramy i koszulki. Niewielkie organy na chórze. Słuchamy informacji proboszcza. Msze odbywają się w nim, po ukraińsku, w poniedziałki, środy i piątki o godz. 9.00, we wtorki i czwartki o 18.00, a w niedziele o 11.00. To już ostatni zabytek i wart uwagi obiekt w mieście, który odwiedzamy. Jedziemy dalej, do Łucka.

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com