SŁOWACJA: DUNAJSKA STREDA I ORECHOVA POTÔŇ

Od kultury i kąpieliska termalnego, do ryku motorów i azylu dla dzikich zwierząt.

   Dunajska Streda, czyli Środa, 23-tysięczne miasto powiatowe (okresni) w żupie trnavskej, położone w północnej części Żytniej Wyspy – Kukkonii, między Dunajem i Małym Dunajem, jest jej centrum, a zarazem głównym ośrodkiem kulturalnym Węgrów mieszkających na południu Słowacji.

   Stanowią oni około 80% tutejszych mieszkańców, informacje i napisy są dwujęzyczne, a na ulicach, w sklepach czy lokalach gastronomicznych, słyszy się niemal wyłącznie język węgierski. Chociaż chyba z każdym można porozumieć się także po słowacku.

   Miejsce to zasiedlone było już w epoce brązu, znane w czasach rzymskich oraz okresie wędrówki ludów.

   Położone na skrzyżowaniu dróg, przy głównym trakcie lądowym między Bratysławą (niemiecki Pressburg, węgierskie Pozsony) i Komarnem, z którymi ma również połączenie kolejowe, po raz pierwszy wspomniane zostało w dokumentach pisanych w roku 1256 pod nazwą Syndahel.

 

     NIELICZNE, ALE CIEKAWE ZABYTKI

 

   A jako miejsce jarmarków, w roku 1324. Później nazywane było Zeredahel i Szerdahely. Po uzyskaniu zaś w roku 1405, za panowania króla Zygmunta, praw miejskich i przywilów targowych, stało się od dnia tygodnia, w którym odbywały się tu jarmarki, Środą, z dodatkiem Dunajską.

   Po słowacku Dunajska Streda, zaś węgiersku Dunaszerdahely, stosowanymi nadal. Jako ciekawostkę wspomnę, że za datę powstania współczesnego miasta, przyjmuje się dopiero rok 1854, gdy połączone zostały osady: Szerdahely (Streda), Újfalu i Nemesszeg és Elötejed. Zabytki są w nim jednak o wiele starsze.

   Przede wszystkim rzymskokatolicki kościół św. Juraja (Szent György-templom, czyli św. Jerzego) z roku 1329, którego renowacja dobiega końca.

   Ponadto żydowski cmentarz – kirkut, tu nazywany cintorinem, istniejący od roku 1740 oraz o 13 lat młodszy Żółty kasztel (Žltý kaštieľ), obecnie siedziba Muzeum Żytniej Wyspy (Žitnoostrovské muzeum). A także kościół ewangelicki z lat 1863-1883 i Willa Vermesa (Vermesova vila) z XIX w. przebudowana w latach 1905-1909, obecnie Galeria współczesnej sztuki węgierskiej,

 

 

MUZEAUM I SŁAWNA KUCHNIA REGIONALNA

 

   Jest też w mieście kilka innych, wartych uwagi budowli, m.in. dwa współczesne kościoły: Wszystkich Świętych (Všetkých svátych) i protestancki reformowany z 1998 r. Oraz pomniki i miejsca pamięci, m.in. Ofiar dyktatur, Ofiar II Wojny Światowej oraz Romskich ofiar Holokaustu..

   O ile to, co zobaczyłem w galerii malarstwa węgierskiego i na właśnie otwartej w nim nowej wystawie, nie wzbudziło mojego zachwytu, to ciekawe okazało się wspomniane Muzeum Żytniej Wyspy. Już sam budynek godny jest uwagi. A w ekspozycji znajdują się eksponaty paleontologiczne, archeologiczne oraz dosyć bogate zbiory historyczne, w tym sztuki, i etnograficzne.

   Miasto jest także ważnym regionalnym centrum przemysłu spożywczego, elektrotechnicznego, budownictwa i logistyki oraz oświaty, z filiami wyższych uczelni. Ale i znakomitej kuchni regionalnej. Specjalizuje się w niej m.in. restauracja Villa Rosa, która w ostatnich latach już trzykrotnie wyróżniona została nagrodą Gurman Award jako „Najlepsza Restauracja Tematyczna” w kraju.

   Szef jej kuchni, Imre Bindics, został zwycięzcą w telewizyjnej Wojnie Kucharzy. Dodam, że zjedliśmy w niej znakomity obiad. A i budynek tej restauracji przypominający dwuskrzydłowy zamek, też jest interesujący.

 

THERMALPARK

 

   Głównym magnesem przyciągającym do Dunajskiej Stredy turystów jest Park Termalny – Thermalpark, w którego 3* hotelu zostaliśmy zakwaterowani. Nowoczesny, usytuowany tuż przy basenach, centrum masaży i saun, zainteresowany jest gośćmi także z Polski.

   O czym świadczy zarówno zaproszenie polskich dziennikarzy, aby mogli go poznać, jak i ładny folder w naszym języku. W cenach pobytu, od 49 do 65 € za osobę/noc w zależności od kategorii pokoju, są śniadania oraz całodzienny wstęp do Parku Termalnego. Dostawki łóżek po 20 €, ale dla dzieci do 5 lat noclegi gratis, podobnie jak parking dla gości.

   W szczycie sezonu wszystkie noclegi są po 5 €/doba więcej. Tutejszy Park Termalny należy do najbardziej uczęszczanych atrakcji rekreacyjnych południowej Słowacji. Na terenie 18 ha znajduje się w sumie 10 basenów krytych i zewnętrznych z wodą zmineralizowana o właściwościach leczniczych i temperaturach od 24 do 40ºC.

   Wydobywanej z głębokości 1600 m, w temperaturze wylotowej 57ºC. W parku są różnorodne zjeżdżalnie i inne atrakcje, w tym dla dzieci. W basenach zaś m.in. wodospady i bicze wodne. Musiałem mocno wysilić się, aby utrzymać ciało pod bardzo silnym, szerokim strumieniem wody masującej plecy i kręgosłup.

 

SLOVAKIA RING

 

   Sauny są cztery: fińska, bio, infra i parowa, ale podobnie jak masaże osobno płatna. Jest też jacuzzi, kabina solna i inne atrakcje. Centrum wellness nie posiada barier, a w jednym z basenów jest specjalny wyciąg dla osób niepełnosprawnych.

   Na terenie Thermalparku powstaje obecnie także kemping z domkami, w których noclegi będą oczywiście tańsze niż w hotelu. Co, jak zakładają gospodarze obiektu, spowoduje, że stanie się on jeszcze bardziej atrakcyjny dla gości. Miasto przyciąga nie tylko turystów, ale również sportowców i kibiców. Jest w nim stadion piłkarski MOL Arena klubu FC DAC 1904, hala sportowa i sztuczne lodowisko.

   Oferuje też treningi atletom, grę amatorom tenisa stołowego, a także szachistom. W okolicach Dunajskiej Stredy znajduje się kilka innych dużych atrakcji. Amatorzy sportów motorowych ciągną przede wszystkim na Slovakia Ring – wielki tor treningowo – wyścigowy dla motocykli i samochodów w miejscowości Orechová Potôň położonej kilkanaście kilometrów od miasta.

   Ich ryk słychać już z odległości paru kilometrów. Nie należę do zwolenników tego rodzaju sportu, uważam nawet, że ciężkie, ryczące i zatruwające środowisko motocykle w rodzaju Harleya – Davidsona powinny mieć absolutny zakaz wjazdu do miast.

 

MUZEUM WOJSKA

 

   Ale dobrze, że ci, którzy pasjonują się nimi, mają miejsca, w których mogą jeździć i obserwować jazdę innych z dala od ludzkich siedzib. Obserwowałem przez pewien czas, wraz kolegami – dziennikarzami, treningi i wyścigi motocyklistów szalejących na ich „stalowych rumakach”.

   Sukcesy najlepszych i klęski wlokących się w ogonach. Pracę ekip technicznych różnych zespołów, firm i marek motocykli zarówno na torze, jak i przed nim. Na Slovakia Ring rozgrywane są wielkie zawody krajowe i międzynarodowe, ale na co dzień służy on przede wszystkim treningom i jazdom próbnym.

   Pokazano nam także, usytuowane w pewnej odległości od głównego obszaru toru, niewielkie miejsce do doskonalenia umiejętności jazdy. Bardzo ważne dla podwyższania bezpieczeństwa ruchu drogowego. Obok Slovakia Ring zlokalizowano także Muzeum Wojska.

   Na zewnątrz dużej hali stoją śmigłowce i samoloty, wewnątrz zaś głównie ciężkie pojazdy i uzbrojenie: czołgi, armaty, haubice itp. Przede wszystkim z okresu najazdu na Czechosłowację wojsk Układu Warszawskiego w 1968 roku. W oszklonych gablotach umieszczono umundurowanie, broń i wyposażenie żołnierzy. W sumie nic szczególnego, ale dla młodzieży może być ciekawe.

 

MALKIA PARK

 

   Rewelacyjny okazał się natomiast inny obiekt w tej samej miejscowości, na szczęście na tyle odległy od toru wyścigowego, że ryk motorów z niego dociera znacznie wygłuszony. To Malkia Park, azyl dla dzikich zwierząt i ptaków. Prowadzony jest przez stowarzyszenie społeczne o tej nazwie, która pochodzi od imienia pierwszej lwicy, jaka tu trafiła.

   Malki, które w języku suahili znaczy królewna. I chociaż obiekt ten przypomina ogród zoologiczny, jego założenie, forma i zadania są inne. Trafiają tu zwierzęta i ptaki „z odzysku”. Z cyrków, prywatnych hodowli, konfiskat, porzucone. Otoczone życzliwością opiekunów, należycie karmione oraz żyjąc na sporej przestrzeni, mają tu zapewnione „dożywocie”.

   Nawet młode nie mogą się jednak rozmnażać, gdyż nie o to w tym przypadku chodzi, są kastrowane. Środki na utrzymanie tego ośrodka, nazywanego też Królewskim Parkiem, pochodzą od sponsorów, ze zbiórek społecznych, biletów wstępu – szczególnie interesujące są chwile karmienia drapiezników– oraz sprzedaży gadżetów.

   „Adoptować” poszczególne zwierzęta może każdy, wpłacając uzgodnioną sumę na ich utrzymanie. Na ogrodzeniach wielu wybiegów i boksów są tabliczki z imionami i nazwiskami, lub nazwami firm, instytucji i organizacji „rodziców”. Obszar parku jest znaczny, warunki bytowe zwierząt i ptaków chyba dobre.

 

 

 

OKO W OKO Z CZARNYM LAMPARTEM

 

   Na każdej klatce czy wybiegu są tablice informujące o ich lokatorach, gatunku itp. Aktualnie w 23 zagrodach lub dużych klatkach, przeważnie są to kryte pomieszczenia z wolnymi wyjściami na wybiegi, przebywa przynajmniej setka różnych „pensjonariuszy”. Po kilka jednego gatunku, a poza drapieżnikami wielu różnych w jednym miejscu.

   Są zwierzęta młode, ale i dożywające swoich dni, np. stary, niemal biały, o lekkim odcieniu piasku, już prawie ślepy lew pustynny w jednym pomieszczeniu z kilkoma młodszymi lwicami. Uwagę przyciąga kilka, różnych gatunków i wieku, tygrysów oraz pum amerykańskich. Są niedźwiedzie brunatne, amerykański bizon, dwugarbny wielbłąd, z mniejszych drapieżników wilki, rysie: czerwony i ostrowłosy, lisy.

   Ponadto ocelot, małpy, surykatki, kangury, lamy, zebry, a nawy kozy, owce i zające. Z ptaków zaś różne gatunki papug, sowy, orzeł bielik, ptactwo wodne i wiele innych gatunków. Na ogólnie dostępnym, także dla „wolnych” ptaków jeziorku pływa piękny, czarny łabędź.

   Jedne zwierzęta na widok ludzi pozostają obojętne, inne podchodzą do siatek i ogrodzeń, szczerzą zęby czy, jak jeden z czarnych lampartów, gdy go fotografowałem, patrząc prosto w oczy na zasadzie „kto dłużej wytrzyma” ten wzrok. Fotografowanie groźnych drapieżników nie jest tu łatwe, gdyż oczka siatek, za którymi żyją są niewielkie. Ale przy odrobinie cierpliwości często udaje się. O innych ciekawych miejscach i atrakcjach Żytniej Wyspy – Kukkóni, w następnej relacji.

 

Zdjęcia autora

Autor uczestniczył w wyjeździe prasowym na zaproszenie spółki Medianet - TV Productions s.c.  z Krakowa i organizacji turystycznych Kukkonii w Słowacji.


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com