KIJÓW: MUZEUM HETMAŃSTWA W DOMU MAZEPY

Kozacy kojarzą się nam, Polakom, jak najgorzej. Przede wszystkim jako wrogowie w trakcie powstania Bohdana Chmielnickiego i krwawej wojny kozacko – polskiej, tak barwnie opisanej w trylogii Henryka Sienkiewicza.

 

   Chociaż przed nią były, od końca XVI w., również wcześniejsze powstania kozaków zaporoskich przeciwko Koronie: Kosińskiego, Nalewajki, Pawluka. Kozakami byli, przynajmniej początkowo, ludzie zbuntowani. Na Siczy Zaporoskiej, w trudno dostępnym miejscu na Dnieprze, za porohami, czyli ostrymi skałami, przez które wówczas płynęła ta wielka rzeka, chronili się różni przestępcy, ludzie wykluczeni, zbiegli chłopi pańszczyźniani. Ich nazwa „kozak” wywodzona jest z języka tatarskiego, ale przede wszystkim od tureckiego quazzāq – awanturnik.

 

       KOZACY W NASZEJ HISTORII

 

   W końcu wieku XVIII i w XIX, kozacy w służbie carów, już nie zaporoscy, bo ich Sicz bezpowrotnie zniszczyła wcześniej Katarzyna II, ale dońscy, kubańscy, azowscy, syberyjscy i z innych regionów imperium Romanowych, krwawo zwalczali nasze powstania narodowe. Kościuszkowskie, Listopadowe, Styczniowe.

   Zaś w XX w. Rewolucję 1905 r., zwłaszcza w Łodzi i Warszawie. Stanowili także groźną siłę w armii rosyjskiej podczas I wojny światowej, dawali się też nam we znaki w trakcie bolszewickiego najazdu zakończonego w 1920 r. jego klęską w bitwie pod Warszawą.

   Chociaż większość kozactwa poparła „białych” walczących w wojnie domowej z bolszewikami i po ich klęsce znaczna część tych, którzy nie wyemigrowali, została wymordowana. Jako ciekawostkę wspomnę jednak, że w roku 1943 lub 1944 podczas okupacji niemieckiej widziałem kozaków... w moim rodzinnym mieście Piotrkowie

   W hitlerowskich mundurach i obszytych barankami czapkach – papachach z kolorowymi denkami. Jeździli na koniach, po 4-5 obok siebie na całą szerokość ulicy, poganiając je nahajkami. Ale militarnego znaczenia już nie mieli.

 

ZASŁUŻENI DLA RZECZYPOSPOLITEJ

 

   Kozacy zaporoscy nie zawsze jednak odgrywali negatywną rolę w naszej – i wspólnej z ukraińską – historii. Warto przypomnieć, że przez ponad sto lat (1649-1764) istniał Hetmanat. Czyli Wojsko Zaporoskie jako system autonomicznych rządów terytorialnych na Ukrainie naddnieprzańskiej.

   Powstał on na mocy Ugody Zborowskiej wojska zaporoskiego z królem polskim i Rzeczypospolitą. Jest to obszerna i ciekawa historia, na przypominanie której, nie ma tu miejsca. Wspomnę tylko, że kozackie wojska rejestrowe na żołdzie polskim niejednokrotnie dzielnie walczyły w naszych wojnach z Tatarami i Turcją. A hetmani kozaccy istnieli także wcześniej, w XVI w.

   Byli nimi m.in. Przecław Lanckoroński (1516-1526),. Eustachy Daszkiewicz (1526-1530), Dymitr Wiśniowiecki (1550-1564), czy Samuel Zborowski (w 1581 r.). Pierwszym jednak, który zapoczątkował historię Hetmanatu, był Bohdan Chmielnicki, z tytułem tym uznanym przez Polskę.

   Wśród ponad 70 kozackich hetmanów w dziejach całej Ukrainy, ale głównie Prawobrzeżnej, tj. ziem na prawym brzegu Dniepru podporządkowanych Polsce i, od 1663 r., Lewobrzeżnej podległej Moskwie, niektórzy zapisali się, także pozytywnie, przynajmniej częściowo, w naszych wspólnych dziejach.

 

 

W POSZUKIWANIU ŹRÓDEŁ TOŻSAMOŚCI NARODOWEJ

 

   Przykładowo wspomnę Piotra Konaszewicza – Sahajdacznego (1575-1622), jednego z autorów zwycięstwa pod Chocimiem w 1621 r., którego pomnik stoi na pl. Kontraktów w Kijowie. Iwana (Jana) Wyhowskiego (? –1664), czy kontrowersyjnych: Piotra Doroszenkę (1627-1698) i Iwana (Jana) Mazepę (Kołodyńskiego, 1639-1709).

   Dlaczego przypominam ich i tamte czasy? Otóż w Kijowie, w nadrzecznej dzielnicy Podół położonej na prawym brzegu Dniepru, u stóp historycznego i współczesnego centrum ukraińskiej stolicy na naddniestrzańskich wzgórzach, od kilku lat istnieje Muzeum Hetmaństwa.

   Niepodległa Ukraina poszukuje bowiem źródeł swojej tożsamości narodowej. Samo odwoływanie się do Rusi Kijowskiej i tamtego Wielkiego Księstwa, przez które wschodnie chrześcijaństwo dotarło na całą Ruś, to za mało.

   Nawet gdy dodaje się do tego inne średniowieczne księstwa istniejące niegdyś na współczesnym terytorium Ukrainy, m.in. Czernihowskie, Halickie, Podolskie, Wołyńskie i wiele małych. Zmiecione zostały bowiem – piszę to w wielkim skrócie – przez najazdy mongolsko – tatarskie w XIII w., a później wchłonięte przez sąsiadów.

 

 

HETMANAT PAWŁA SKOROPADSKIEGO

 

   Przede wszystkim Wielkie Księstwo Litewskie, które w pewnym okresie rozciągało się od Bałtyku do Morza Czarnego. Następnie ziemie te znalazły się w Rzeczypospolitej Obojga Narodów, krótko Trojga Narodów.

   Dlatego niewiele ponad stuletnie istnienie (1649-1764) kozackiego Hetmanatu było tak ważne w dziejach Rusi – Ukrainy, jak często jest ona nazywana. Stanowi bowiem jeden z nielicznych kamieni węgielnych i źródeł tożsamości narodowej oraz integracji różnych części współczesnej nam Samostijnoj.

   Należy do nich również krótki okres walk o niezależną Ukrainę po I wojnie światowej (1918-1921). M.in. z epizodem Hetmanatu, quasi państwa pod protektoratem cesarskich Niemiec, istniejącego od kwietnia do grudnia 1918 r. na czele z hetmanem Pawłem Skoropadskim (1873-1945). Również uwzględnionym w Muzeum Hetmaństwa w Kijowie.

   Dodam, że za inne z tych źródeł uważana jest UPA – Ukraińska Powstańcza Armia, ocena której, jako organizacji zbrodniczej, jest w Polsce zupełnie inna, stanowiąc główny temat ukraińsko – polskiego sporu historycznego. Wrócę jednak do Muzeum Hetmaństwa. Mieści się on w tzw. Domu Mazepy przy ul. Spaskiej 16.

 

CIEKAWA HISTORIA

 

   Jednym z nielicznych z początku XVIII w., które przetrwały wielki i niszczący pożar Podołu w 1811 roku. Od bardzo dawna przylgnęła do niego ta nazwa, chociaż nigdzie nie znalazłem żadnej informacji z której wynikałoby, że sławny, także z dramatu Juliusza Słowackiego, późniejszy ukraiński hetman, w nim mieszkał, a chociażby przebywał.

   A wspominani są inni hetmani. Wiadomo na pewno, chociażby z tablicy informacyjnej na tym, początkowo parterowym, barokowym domu, z nadbudowanym po pożarze przez arch. Andreja Meleńskiego piętrem w stylu klasycyzmu, że od 1717 do 1787 r. stanowił on własność kapłanów cerkwi Spaso – Preobrażeńskiej.

   Początkowo Stefana Siczew-Siczewskiego (1671-1742) i jego synów. W roku 1763 r. najprawdopodobniej bywał w nim ostatni ataman Siczy Zaporoskiej Petro Kaliniszewśki. Następnie dom należał do rodzin kupieckich oraz urzędniczej rodziny Pokrowskich i Moraczewskich.

  Bolszewicy dom ten po wojnie domowej 1917-1921 znacjonalizowali i zamienili na mieszkania komunalne. W roku 1963, jako „Dom Mazepy” stał się on pomnikiem architektury, ale dopiero w 1980 r. wykwaterowano z niego lokatorów.

 

      W MUZEALNYCH SALACH

 

   I przez długi czas stał pusty oraz marniał. W 1992 r, już w Niepodległej Ukrainie, powstała, z pomocą środków ukraińskiej diaspory za granicą, Fundacja Iwana Mazepy, która przejęła dom, aby stworzyć w nim Muzeum Hetmaństwa.

   Od 1993 r., po remoncie, organizowano w nim wystawy historyczne i tematyczne, konferencje naukowe, dyskusje itp. Później powstały stałe ekspozycje muzealne „Hetman Iwan Mazepa” i „Hetman Pawło Skoropadśkij”. Organizowane są w nim również wystawy czasowe oraz dyskusje.Jest to jedyne na Ukrainie Muzeum Hetmaństwa.

   Jak czytam w informacji w jednej z gablot w nim, poświęcone jest „historii ukraińskiej, kozackiej państwowości XVII-XVIII wieków, a także ukraińskich walk wyzwoleńczych w latach 1917-1921”.

   W kilku salach na parterze i piętrze oraz prowadzącej na nie klatce schodowej, znajduje się mnóstwo obrazów, rzeźb, kopii dokumentów, fotografii itp. poświęconych tym okresom w dziejach Ukrainy. Wyeksponowani są zwłaszcza wspomniani Iwan Mazepa i Pawło Skoropadski. Trochę w ich cieniu pozostaje Bohdan Chmielnicki, chociaż pojawia się na niektórych obrazach również współczesnych.

 

HISTORIA TAKŻE POLSKI

 

   Sporo uwagi poświęcono także mniej znanym hetmanom oraz bohaterom walk o niepodległą Ukrainę w trakcie i po I wojnie światowej. W wielu przypadkach muzealna prezentacja związana jest również z naszą historią. Na dużej mapie w jednej z sal przedstawiono zasięg Państwa Ukraińskiego za czasów hetmaństwa Bohdana Chmielnickiego w latach 1648-1657.

   Sięga ono w niektórych okresach na zachodzie po Bielsk (Podlaski), Lublin i Jarosław. Obejmuje m.in. Chełm, Przemyśl i Zamość. Na południu nie tylko Użhorod i Mukaczewo na Rusi Zakarpackiej, ale także mołdawską Suczawę. Na północy białoruskie obecnie m.in. Brześć, Pińsk i Mozyrz, sięgając po rosyjski Briańsk.

   Na wschodzie zaś poza rzekę Doniec. W ekspozycji poświęconej Iwanowi Mazepie czytam jego skróconą i trochę wybiórczą biografię. Wiadomo, że w naszej historii odegrał on kontrowersyjną rolę, jako sojusznik króla Stanisława Leszczyńskiego, ale przede wszystkim szwedzkiego Karola XII.

   Przez Rosjan znienawidzony jest dotychczas jako „zdrajca”, gdyż będąc w służbie cara Piotra I, zmienił front. Nie biorą oni jednak pod uwagę faktu, że nastąpiło to dopiero w roku 1705, gdy poznał plan likwidacji Hetmanatu i włączenia ziem ukraińskich do Rosji.

 

 

WARTO TU PRZYJŚĆ

 

   W jego muzealnej biografii czytam m.in., że uczył się m.in. w Kijowie, Warszawie, Paryżu i Padwie, a także w Niemczech i Holandii. Podkreślono, że po studiach służył w latach 1659-1663 na dworze polskiego króla Jana II Kazimierza jako pokojowiec. Dobrze mówił po polsku, łacinie, francusku, włosku, tatarsku i w paru innych językach.

   Znal też cerkiewnosłowiański. Opisana jest jego służba u hetmana Prawobrzeżnej Ukrainy Petra Doroszenki. A następnie awans w 1687 r. na hetmana, dzięki poparciu rosyjskiego księcia W.W. Golicyna. I jego działalność w tym charakterze oraz udział w Wojnie Północnej.

   W której poniósł, wraz z Karolem XII, klęskę w bitwie pod Połtawą 27 czerwca 1709 roku. Co zakończyło jego karierę, zmarł bowiem jeszcze w tym samym roku, 21 września, w Benderach na emigracji w Mołdawii. Odnotowano też, że Jan Kazimierz odznaczył go orderem Orła Białego, a car rosyjski orderem Św. Andrzeja Apostoła.

   Wiele informacji dotyczących Polski znaleźć można również w innych opisach muzealnych eksponatów oraz postaci. Są one w języku ukraińskim i angielskim. Jest to dosyć ciekawe muzeum, warte odwiedzenia przez tych, którzy interesują się historią oraz jej prezentacją z ukraińskiego punktu widzenia.

                 Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com