UKRAINA: KOŚCIÓŁ ŚW. MIKOŁAJA W KIJOWIE – PERŁA NEOGOTYKU NAD DNIEPREM

Jeżeli w tak bogatym w zabytki oraz atrakcyjne turystycznie miejsca, jakie posiada Ukraina, któryś z nich znalazł się na liście tutejszych „Siedmiu Cudów”, to musi reprezentować najwyższą klasę. A jednym z nich jest katolicki kościół p.w. św. Mikołaja w Kijowie.

Trzeci w kolejności ich wznoszenia, największy, o ciekawej historii i nadal stanowiący przedmiot sporu między Kościołem i wiernymi z jednej, a władzami, zwłaszcza nadal będącym jego właścicielem, Ministerstwem Kultury Ukrainy. Zanim jednak napiszę o nim, za konieczne uważam przypomnienie jego poprzedników.

Pierwszy kościół katolicki, pod wezwaniem św. Mikołaja, w największym mieście prawosławnej Ukrainy, stał na Pieczersku, w dzielnicy oddalonej wówczas od historycznego centrum tego, gubernialnego wówczas miasta. Niewiele udało mi się dowiedzieć na jego temat, gdyż nie istnieje od połowy XIX w.

 

JAK PRZEKONANO CARA ALEKSANDRA I

 

Poza tym, że był niewielki, a katolicka społeczność, głównie polska, była wówczas liczna, stanowiąc sporą mniejszość w mieście po Rosjanach i Żydach. A w jego okolicach mieszkało wielu polskich ziemian. Nie mieszcząc się, zwłaszcza w dni świąteczne, w istniejącej świątyni, katolicy dosyć długo zabiegali o zezwolenie na budowę nowego, dużego kościoła.

Zarówno władze kraju jak i miasta, nie mówiąc już o rosyjskiej prawosławnej Cerkwi nie tolerującej konkurencji, stawiały jednak temu skuteczny opór. Polacy wykorzystali więc wizytę w Kijowie cara Aleksandra I (1777-1825) tytułującego się także „królem Polski”.

Podobno argumentem, który zdecydował o jego pozytywnej decyzji, była obietnica, że nowa świątynia otrzyma wezwanie jego patrona, św. Aleksandra. Znaleziono znakomite miejsce, na skłonie wzgórza sąsiadującego z Włodzimierską Górką (Wołoymyrśka hirka).

Między pryncypialną ulicą – Chreszczatykiem i stojącym nieco wyżej Monastyrem Michajłowskim „O Złotych kopułach” oraz pobliskim Soborem Sofijskim. Budowa w stylu klasycystycznym rozpoczęła się, głównie dzięki wsparciu polskich ziemian, w roku 1817. Ale z braku odpowiednich środków oraz przeszkód administracyjnych zakończyła dopiero w roku 1842.

 

WOŁOWSKI I HORODECKI

 

Wkrótce okazało się, że zachowany do naszych czasów, chociaż komuniści zamienili go m.in. w planetarium kościół, a obecnie katolicka katedra, jest także za mały, jak na potrzeby 40 tys. wiernych. Starania o zgodę na wzniesienie kolejnego, też trwały długo, ale i one zakończyły się sukcesem.

Znaleziono miejsce dosyć odległe od ścisłego centrum, w dzielnicy handlowej, przy ruchliwej także wówczas i prowadzącej do Chreszczatyku ulicy, obecnie Wełykoj Wasilkiwśkoj (uprzednio Czerwonoarmijśkoj) 77. W roku 1899 rozpoczęła się, po zebraniu imponującej na ówczesne czasy kwoty pół miliona rubli, trwająca 10 lat jego budowa. Istnieje spór, kto był autorem wspaniałego, neogotyckiego projektu.

Według jednych źródeł – znakomity architekt polski Władysław Horodecki (1863-1930), autor m.in. także sławnego „Domu z chimerami” w Kijowie. Inne, w tym ukraińskie, twierdzą, i wydaje mi się to odpowiadać rzeczywistości, że konkurs na projekt wygrał również polski architekt, Stanisław Wołowski.

Przy czym wzorował się na pięknym neogotyckim kościele Votivkirche w Wiedniu. W rezultacie braku doświadczenia młodego architekta, w tym także w procesie realizacji budowy, jego projekt przepracował i dosyć gruntownie zmienił Horodecki.

 

      SALA KONCERTOWA

 

Inżynierem wykonawcą został natomiast A. Straus. Podczas budowy wykorzystano najnowocześniejsze wówczas technologie, m.in. żelazobeton. Zaś w zdobnictwie zewnętrznym i wewnętrznym uczestniczyli najlepsi zagraniczni specjaliści tamtego czasu.

Powstała piękna, imponująca budowla w stylu średniowiecznego gotyku, z witrażowymi oknami i rzeźbami zdobiącymi fasadę. W 1936 r. władze komunistyczne zamknęły go jednak, zamieniając w pomieszczenia gospodarcze. Uszkodzony podczas II wojny światowej, został po usunięciu szkód zamieniony na obwodowe (wojewódzkie) archiwum.

W roku 1970 zainteresował się nim, a zwłaszcza wspaniałą akustyką wnętrza, muzyk i założyciel Ukraińskiej Szkoły Organowej Arsenij Kotlarewski. I „wychodził” u władz przekształcenie świątyni w salę koncertową – Republikański Dom Muzyki Organowej i Kameralnej.

Specjalnie do niego ówczesna czechosłowacka firma Rieger-Kloss zbudowała organy z 3846 piszczałkami wykonanymi z cennych gatunków drewna oraz metalu. Poprzedziły to badania geometryczne i akustyczne, a organy stały się sławne z jakości dźwięku. W koncertach uczestniczą też inne instrumenty, m.in. fortepian, skrzypce, wiolonczela, flet, klawesyn.

 

SPÓR O ZWROT ŚWIĄTYNI

 

Po uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości w 1991 r. rozpoczęły się starania Kościoła katolickiego o odzyskanie świątyni na cele kultu. Spór, niestety, trwa nadal. A kościół marnieje, z frontonu i nie tylko odpadają fragmenty rzeźb i wymaga on gruntownego, a zarazem kosztownego remontu.

Formalny właściciel budowli, Ministerstwo Kultury twierdzi, że nie ma dokąd przenieść sali koncertowej, chociaż władze kościelne zapewniają, że tak jak w wielu kościołach na zachodzie, nadal będą mogły odbywać się i w nim koncerty. Wręcz żenujące są kwoty, jakie „na bieżące remonty”, przeznacza ministerstwo.

W br. jest to 80 tys. hrywien, czyli około… 11 tys. złotych. Trwa więc „koegzystencja” sali koncertowej i obiektu sakralnego udostępnianego zakonowi Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, gdyż msze odbywają się w nim już prawie 30 lat. Ale tylko wówczas, gdy nie ma koncertów lub przygotowań do nich.

W praktyce, „na co dzień”, kapłani mają do dyspozycji tylko rozlegle podziemia, absolutnie nie dostosowane do celów religijnych. M.in. z dużą toaletą oraz pomieszczeniami gospodarczymi. Gdy wszedłem do świątyni, zatrzymał mnie ktoś z obsługi mówiąc, że w tej chwili wstępu nie ma, gdyż trwa strojenie organów przed wieczornym koncertem.

 

CO ZOBACZYŁEM W KOŚCIELE

 

Pokazując legitymację prasową oraz zapewniając, że zamierzam napisać o kościele i będę zachowywać się jak mysz, wyprosiłem jakoś zgodę aby wejść na chwilę, ale bez zbliżania się do ołtarza głównego, A ściślej miejsca, w którym znajdował się on niegdyś.

Obecnie zajmują je ogromne organy, przed którymi znajduje się krzyż stylizowany na gotycki, poniżej stoi kopia obrazu MB Ostrobramskiej i fortepian. Niewielki stół do odprawiania mszy wnoszony jest tylko na czas jej trwania. W rozległym trzynawowym wnętrzu są zachwycające gotyckie, kamienne łuki i arkady, witrażowe okna, wypełniają je także drewniane ławy dla słuchaczy koncertów.

Ale o tym, że jest to także świątynia, przypomina zaledwie kilka obrazów o tematyce religijnej. I stare, drewniane, rzeźbione konfesjonały po obu stronach wejścia. Nie miałem natomiast przeszkód w spenetrowaniu rozległej dolnej kondygnacji kościoła. W sali głównej znajduje się ołtarz z malowidłem o tematyce religijnej w tle.

Na jednej ze ścian zauważyłem krzyż, kopię Czarnej Madonny z Częstochowy oraz obraz zakonnika. W sąsiedniej, mniejszej sali, urządzono, sądząc z jej wyposażenia, kaplicę przedpogrzebową, w której odbywają się msze żałobne. Jest też w świątyni miejsce na ogłoszenia parafialne, a w nawie głównej – sali koncertowej kiosk z nagraniami muzyki.

 

POMNIK JULIUSZA SŁOWACKIEGO

 

W pobliżu kościoła św. Mikołaja, na niewielkim skwerku, stoi od paru lat pomnik Juliusza Słowackiego. Też z historią wartą przypomnienia. Miał on stanowić rewanż za postawienie w Warszawie w 2002 roku pomnika ukraińskiego poety i malarza Tarasa Szewczenki (1814-1861).

Wykonany przez polskiego rzeźbiarza Stanisława Radwańskiego i odlany w brązie, przywieziony został do Kijowa w sierpniu 2009 roku. Miał zostać postawiony na skwerze obok wspomnianej katedry św. Aleksandra (po ukraińsku Ołeksandra) w 200 rocznicę urodzin poety, czyli 9 września.

Nie zgodzili się na to jednak mieszkańcy okolicznych domów twierdząc, że już wcześniej złożyli projekt innego zagospodarowania tego miejsca, nie rozpatrzony jednak przez władze. Przez kilka lat trwały poszukiwania odpowiednio prestiżowego miejsca i obie strony – polska i ukraińska uznały, że będzie nim skwer koło kościoła św. Mikołaja.

Postać stojącego polskiego poety ustawiono na granitowym cokole z dwujęzycznym napisem z jego imieniem, nazwiskiem, latami urodzenia i śmieci oraz informacją: „Polski poeta”. Pomnik odsłonięto 12 września 2012 roku z udziałem prezydenta RP Bronisława Komorowskiego i ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdana Zdrojewskiego.

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com