CZECHY: FESTIWAL WRAŻEŃ NA POGRANICZU KŁODZKIM

Trzyletni Festiwal Wrażeń (Festival zážitků) na Pograniczu Kłodzkim (Kladské Pomezí), organizowany od lata ub. roku mija właśnie półmetek. Taką nazwę nosi ta kraina turystyczna, a festiwal organizuje, przy znaczącym wsparciu środków Unii Europejskiej w ramach programu „Przekraczamy granice 2014-2020”, stowarzyszenie Branka z siedzibą w 20-tysięcznym mieście Náchod, położonym „o rzut beretem” od granicy z Polską. Zaprosiło ono, we współpracy z warszawskim oddziałem Czech Tourismu, pięciu polskich dziennikarzy z różnych miast, w tym przedstawiciela naszego portalu, na trzydniową podróż studyjną po tym regionie.

 

 

PO OBU STRONACH GRANICY

 

W jej programie znalazła się nie tylko prezentacja tego festiwalu, ale również zabytków architektury świeckiej i religijnej, krajobrazów i wielu innych atrakcji.

Festiwal Wrażeń jest czesko – polskim projektem, którego celem jest zwiększenie zainteresowania turystów tym fragmentem pogranicza obu państw poprzez – jak czytam w ładnie wydanym w osobnych wersjach językowych: czeskiej, polskiej i niemieckiej „Wakacyjnym przewodniku”, zaoferowanie im „możliwie najszerszej palety przeżyć w oparciu o dziedzictwo kulturowe regionu”.

Głównymi osiami tematycznymi tego festiwalu w roku ubiegłym były wybitne osobowości, w bieżącym jest historia militarna, a w przyszłym będą różnorodne miejscowe tradycje.

Organizatorzy przypominają w tym „Wakacyjnym przewodniku przeżyć na każdy dzień”, że Pogranicze Kłodzkie obejmujące obecnie tereny położone po obu stronach granicy, stanowiły w przeszłości jedną całość w ramach ziem Korony Czeskiej, którą cesarzowa Maria Teresa utraciła w roku 1742 na rzecz pruskiego Śląska. Od wieków przebiegał przez nie ważny szlak handlowy z Pragi, przez Kłodzko, nad Bałtyk.

 

27 CIEKAWYCH MIEJSC

 

A już pierwszy czeski dziejopisarz Kosmas nazwał Miedzę Kłodzką „bramą, przez którą chodzi się do Polski”. Do tego określenia nawiązuje zresztą gospodarz naszej study tour, Branka, o.p.s. – Stowarzyszenie dla zrównoważonego rozwoju turystycznego w obszarze Miedzy Kłodzkiej.

Bardziej szczegółowe informacje na temat Festiwalu Wrażeń, udział w którym jest bezpłatny, a dla turystów przewidziano konkursy i nagrody, znaleźć można na #festiwalwrazen, ew. www.kladskepomezi.cz. Wspomnę tylko, że organizatorzy proponują poznanie w ciągu dwu letnich miesięcy trzech kolejnych lat w sumie 27 ciekawych miejsc.

W br. program imprez rozpisany jest na każdy dzień tygodnia. W poniedziałki „Zdobywanie twierdzy Dobrošov k/ Náchodu”. We wtorki „Zostań rekrutem XVIII-wiecznej Twierdzy Kłodzko”. W środy „Oaza pokoju w zamęcie wojny – odkrywanie Pałacu Żelazno” k/ Kłodzka. W czwartki „Dwór Sarny kiedyś i dziś” w Ścinawce Górnej.

W piątki „Na zamek z Janem Żiżką” w Adršpachu. W soboty „Twierdza Miasto Świdnica – żywe lekcje historii”. I w niedziele: „Bitwa o bażantarnię w miejscowości Dubno” (Provodov-Šanov). Nasz program dziennikarski rozpoczął się trochę niefortunnie.

 

ZDOBYWANIE TWIERDZY DOBROŠOV

 

Imprezy „Zdobywanie twierdzy Dobrošov” odbywają się w poniedziałki w godz. 10.00-12.00. Ponieważ nie było możliwości przyjazdu z różnych miast Polski na tę godzinę, gospodarze zaplanowani nasz pobyt w Dobrošove od godziny 15.00.

Jest to jedna ze znaczących fortyfikacji na dawnym czechosłowacko – niemieckim pograniczu, wybudowanych w latach przez II wojną światową. Po zajęciu przez III Rzeszę w 1938 r. „Sudetenlandu”, czyli czeskich Sudetów, umocnień w większości wysadzonych i zniszczonych, ale od pewnego czasu odbudowywanych jako atrakcje turystyczne.

Nam zaproponowano rzuty na odległość atrapami dwu rodzajów granatów, strzelanie z wiatrówki do tarczy, zapoznanie się z budową pneumatycznego pistoletu oraz ew. przenoszenie atrapy niemieckiej miny magnetycznej, w kamuflażowym przebraniu. Atrakcyjne to nie było.

Ale już wizyta w odległym o kilka kilometrów innym elemencie tego systemu obronnych fortyfikacji – tak. W odrestaurowanym bunkrze znajduje się Muzeum Armii Czechosłowackiej 1918-1945, a w nim bogata i bardzo interesująca ekspozycja jej historii, autentycznej broni, wyposażenia, mundurów itp. Naprawdę warta zobaczenia nie tylko przez miłośników militariów.

 

TWIERDZA JOSEFOV: 45 KILOMETRÓW KORYTARZY

 

Podobnie jak miasto – twierdza Josefov, jeden z najważniejszych w Europie zabytków architektury wojennej. Wybudowana została, na polecenie austriackiego cesarza Józefa II, w latach 1780-1787 na blisko 300 hektarach ziemi swe wsi Ples koło miasta Jaromieř, którego dzielnicą stała się w 1948 roku.

Miała ona chronić wschodnie Czechy od strony pruskiego Śląska. Francuski inżynier Claude-Benoit Duhamel de Querlonde zaprojektował gigantyczny obiekt wzniesiony u zbiegu rzek Łaby i Metuji. Z systemem dwu, a miejscami trzypoziomowych, głównie podziemnych korytarzy o łącznej długości 45 kilometrów (!!!).

Do budowy tej twierdzy zużyto podobno pół miliarda cegieł, nie licząc elementów kamiennych. Mogło w niej stacjonować 12 tys. żołnierzy zdolnych do obrony przez 5 miesięcy, a więc według ówczesnych wymogów praktycznie nie do zdobycia. Była ona w tamtych czasach nowoczesna, a kosztowała ogromne pieniądze.

Cesarz oceniał, że budowa ta pochłonęła równowartość rocznego budżetu jego wielkiego i bogatego wówczas kraju. W 1792 r. cesarz Leopold II nadał twierdzy nazwę Josephstad, czeską Josefov, na cześć swojego poprzednika. Nigdy jednak nie sprawdziła się ona w boju.

 

WIĘZIONO TU GEN. MARIANA LANGIEWICZA

 

W XIX w. służyła jako więzienie, w którym po naszym Powstaniu Styczniowym przetrzymywano m.in. gen. Mariana Langiewicza. W 1888 r. straciła status twierdzy, rozpoczęto nawet częściową likwidację fortyfikacji. Ogromna ich większość przetrwała, gdyż Josefov pozostał miastem garnizonowym.

A pomieszczenia służyły różnym gospodarzom i celom. Podczas I wojny światowej był w niej m.in. obóz jeniecki żołnierzy rosyjskich, serbskich i włoskich. Podczas II wojny stacjonowali tu Niemcy. A w latach 1968-1991 – żołnierze sowieccy.

W 1971 r. teren twierdzy uznano za miejski zespół zabytkowy, a obecnie część podziemnych korytarzy oraz kazamat udostępniona jest do zwiedzania i na cele turystyczne. Nasza przewodniczka po niej najpierw zapoznała nas z pomieszczeniami naziemnymi.

Później obejrzeliśmy krótki film o twierdzy, a następnie wręczyła nam blaszane latarki z zapalonymi świecami, i chętnym zaproponowała zejście do podziemi. Ceglane schody okazały się bardzo strome, nierówne, a ich korytarze tak niskie, że jako nieco wyżsi zwiedzający musieliśmy schodzić pochyleni.

 

W PODZIEMIACH I BROWARZE

 

Poziome korytarze są nieco wyższe, ale spacer nimi w ciemnościach rozświetlanych nieco tylko na odległość 1-2 metrów płonącymi ogarkami, stanowił pewne przeżycie i atrakcję. Niemałą również… wyjście z chłodnych pomieszczeń na rozgrzaną słońcem powierzchnię ziemi.

Ciekawe okazały się również inne punkty programu tego dziennikarskiego wyjazdu studyjnego. W Náchodzie, w którym zostaliśmy zakwaterowani w hotelu „U Beránka” (Pod Barankiem) w rynku – na pl. Masaryka i stał się on naszą bazą wypadową, zwiedzanie miasta i zamku, ale również innych miejscowych atrakcji.

Browaru Primator, po którym oprowadzał nas jego pasjonat – szef promocji, zapoznając z niezliczonymi ciekawostkami oraz degustacją piwa na zakończenie. Jest to nowoczesny, chociaż tylko średniej wielkości browar. Warzący piwa – w sumie ponad 20 gatunków i odmian – według własnych receptur i technologii.

Z sukcesami, o czym świadczą dziesiątki uzyskanych medali i nagród za jakość piwa. W tym jednej jasnej „dwunastki” z tytułem „najlepszego piwa na świecie”. Eksportującym piwo do kilkudziesięciu krajów, w tym także do Polski.

 

 

PASJONAT KAWY

 

Również pasjonatem swojego zajęcia okazał się właściciel kawiarni „Waffle Café”, oferującej kilka rodzajów kawy, a także torty, ciasta, koktajle, lody itp. Prezentując nam różne gatunki i sposoby palenia kawowego ziarna, wykazał się wybitnym znawstwem w tej dziedzinie.

Kawiarnia ta jest, słusznie, bardzo popularna zarówno wśród mieszkańców, jak i turystów. Nawet w dzień powszedni popołudniu była wypełniona po brzegi. Atrakcyjne okazały się też wyjazdy do innych miejscowości. Do Nowego Miasta (Nove Mĕsto) nad Metują i tamtejszego zamku.

Ale to już, podobnie jak Náchod i zamek w nim, tematy na osobne relacje, które zapowiadam wkrótce.

Z czeską literaturą związany był pobyt w Dolinie Babuni (Babiĕĕina údoli) w Ratyborzycach (Ratibořice) koło miasteczka Czeska Skalice (Česká Skalice) i tamtejszym Starym Bielidle, domku – muzeum bohaterki powieści Bożeny Niemcovej (1820-1862), prekursorki czeskiej literatury XIX w.

Powieść pod tytułem „Babička” (Babunia) ukończyła ona w 1853 r. opisując w wyidealizowanych obrazach swoje dzieciństwo w tych stronach. Ten skromny, wiejski domek ten stoi na krańcu malowniczej doliny, w widłach dwu potoków, z których na większym odbywają się spływy kajakowe.

 

KRAINA PISARZY

 

W pobliżu zaś wejścia do doliny stoi rzeźba Babuni w otoczeniu dzieci. A niedaleko jej nadal pracuje stary młyn wodny Rudra, też opisany w tej powieści. Dodam, że ten region Czech ma stare i dobre tradycje literackie. W Hronovie urodził się wybitny czeski pisarz i dramaturg Alois Jirásek (1851-1930), a także inny znany pisarz Josef Čapek (1887-1945).

W Malych Švatoňovcach, w których urodził się jego młodszy brat, również sławny pisarz Karel Čapek (1890-1938) jest muzeum poświęcone obu braciom. Zaś w Náchodzie urodził się kolejny wybitny pisarz Josef Škvorecky (1924-2012). A jego pomnik – ławeczka na placu jest ulubionym miejscem fotografowania się.

Jest więc w czeskiej części Pogranicza Kłodzkiego co oglądać i zwiedzać. Także aktywnie, na trasach rowerowych. Kalendarz tutejszych imprez kulturalnych i sportowych obejmuje ich wiele od stycznia do grudnia, a nie tylko w miesiącach wakacyjnych. Podobnie jest po polskiej stronie, gdzie, wizytą i zwiedzeniem pałacu Żelazno koło Kłodzka, zakończyła się nasza dziennikarska podróż studyjna.

W moim przypadku była ona o dobę dłuższa oraz jeszcze bardziej ciekawa. Ponieważ dotarcie do Náchodu na określoną godzinę z Warszawy wymagałoby zarwanie przynajmniej części poprzedniej nocy, dyrektorka Czech Tourismu w Warszawie Ivana Bilkova zaproponowała mi wyjazd o dzień wcześniej samochodem.

 

WARTO TU PRZYJEŻDŻAĆ

 

I zwiedzenie dodatkowo kilku miast i miasteczek oraz poznanie turystycznych atrakcji w nich. A okazały się one bardzo ciekawe. Byliśmy w Vrchlabi z zabytkowym rynkiem, kościołem św. Wawrzyńca i klasztorem augustianów. W Jilemnicach z ratuszem w rynku, zamkiem i zamkowym ogrodem, a także dosyć niezwykłą Uliczką Ciekawskich.

W również zabytkowym Hostinnem, w którym wieży ratusza strzegą posągi Wielkoludów, a jest tam również klasztor franciszkanów. W Trutnovie, słynnym z legendy o smoku, którego rzeźba jest na ratuszowej wieży, a podcienia są nie tylko w rynku, ale i przy sąsiednich ulicach, zaś ważnym barokowym zabytkiem kościół Narodzenia NMP.

No i w Broumovie oraz tamtejszym klasztorze benedyktynów. Oczywiście każda z tych miejscowości, to przynajmniej jeden temat na osobną relację, które również zapowiadam. Był to mój kolejny, szalenie ciekawy wyjazd do Czech. W region bardzo bogaty w zabytkowe miasta, miasteczka i wioski, malownicze sudeckie pejzaże oraz niezliczone atrakcje, że wspomnę jeszcze o Skalnym Mieście Adršpach.

Wystarczy przekroczyć, niezauważalną obecnie podczas jazdy, granicę i mieć to wszystko w zasięgu kilku, kilkunastu, czy kilkudziesięciu kilometrów. To znakomita propozycja zarówno na wyjazdy weekendowe, jak i nieco dłuższe. Można tu zarówno zwiedzać, zapoznawać się z różnorodnymi atrakcjami, czy po prostu wypoczywać. Zapewniam, że warto tu przyjeżdżać.

 Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com