PODRÓŻE GLOBTROTERA: STARACHOWICE

Gdy padła propozycja wyjazdu studyjnego członków Stowarzyszenia Dziennikarzy – Podróżników „Globtroter” do Starachowic na zaproszenie Filipa Prokopa, właściciela tamtejszego hotelu „Senator”, w pierwszej chwili wzruszyłem ramionami. Po co? Przecież tam nie ma niczego interesującego. To przeciętne miasto przemysłowe, co prawda z długimi tradycjami w tej dziedzinie, nie tylko z międzywojennego Centralnego Okręgu Przemysłowego, a po wojnie z fabryki samochodów ciężarowych STAR. Głośne niedawno z, przebrzmiałych już afer, ale bez zabytków czy innych turystycznych atrakcji.

 

 

ATRAKCJE MIEJSCOWE I W OKOLICACH

 

Gospodarze obiecali jednak wycieczki w okolice, w paru proponowanych miejscach nigdy jeszcze nie byłem, dałem się więc namówić. Na miejscu okazało się, że była to słuszna decyzja, a wyjazdy do Starachowic oraz w pobliski rejon Gór Świętokrzyskich warto polecać innym.

W samym mieście dzieje się też sporo ciekawego, o czym mogliśmy przekonać się zwiedzając je, tamtejsze Muzeum Przyrody i Techniki z jedynym zachowanym w stanie praktycznie nienaruszonym Wielkim Piecem z końca XIX w, a także rozmawiając z najmłodszym w kraju prezydentem miasta. Relację z tego wyjazdu rozpocznę od tego spotkania.

Marek Materek, obecnie 27–latek, wygrał prezydenckie wybory jako 25–letni niezależny kandydat, co w naszym prawie stanowi dolną granicę wieku uprawniającą do ubiegania się o ten urząd. Rozmawialiśmy głównie o sytuacji gospodarczo – społecznej w mieście.

Jak wiadomo, wielka fabryka samochodów ciężarowych i specjalnych STAR już nie istnieje. Na jej bazie powstało jednak kilkadziesiąt innych zakładów, dzięki którym, jak również innym branżom, jest to nadal miasto przemysłowe.

 

 

SAMOCHODY, WĘDLINY, DRUKARNIA…

 

Głównym pracodawcą są nowoczesne zakłady MAN, które tu właśnie przeniosły i przenoszą produkcję samochodów ciężarowych. Animex produkuje w Starachowicach berlinki, kabanosy i suche kiełbasy wieprzowe Krakusa. Działają: drukarnia m.in. kolorowych czasopism, norweska fabryka detali motoryzacyjnych i fabryka drzwi. To tylko przykłady.

Mimo formalnie 13% bezrobocia w mieście, coraz bardziej odczuwane są braki w zatrudnieniu, zwłaszcza wykwalifikowanych fachowców. – Bez pracujących u nas Ukraińców nie dalibyśmy rady – przyznał prezydent. Zwłaszcza, że w nieco ponad 50-tysięcznym mieście liczby jego mieszkańców stale spadają.

Starachowice zabiegają oczywiście o nowych inwestorów, chociaż coraz trudniej jest o tereny dla nich, gdyż dookoła są lasy. Drugim obszarem działalności, który, jak wynika z naszej rozmowy, szczególnie interesuje prezydenta, to seniorzy. Każdy mieszkaniec, który ukończył 65 lat może otrzymać lokalną Kartę Seniora.

Jej partnerami jest już ponad 50 firm, które posiadaczom tego dokumentu oferują zniżki. Są wśród nich różne usługowe: fryzjerzy, zakłady kosmetyczne, kawiarnie, lodziarnia, miejska pływalnia, która w godzinach przedpołudniowych była pustawa, zgłosił się nawet sklep alkoholowy.

 

 

TROSKA O SENIORÓW

 

Każdy senior do kartu otrzymuje folder z informacjami kto i jakie ulgi im proponuje. Dotychczas wydano około 1,5 tys. takich kart, codziennie po kolejne zgłasza się kilka osób. Miasto do tego nic nie dokłada, a firmy uczestniczące w tym programie mają promocję i zwiększają obroty.

Z komunikacji miejskiej wszyscy obywatele RP po ukończeniu 70 roku życia korzystają bezpłatnie. W mieście powstał Ośrodek Dziennego Pobytu Seniorów, korzystający z którego płacąc 220 zł miesięcznie otrzymują posiłki oraz mają ciekawe programy, spotkania itp. Wzbogacana jest też oferta turystyczna dla ogółu mieszkańców.

Starachowice leżą nad rzeką Kamienną i w jej dolinie. W ich granicach jest też duży, trochę dziki park miejski czekający na lepsze zagospodarowanie. Są świetne warunki do uprawniania wędkarstwa. Miasto otoczone jest lasami – pozostałościami po Puszczy Świętokrzyskiej.

W przeszłości, na pewno już w XVI w. w osadzie Wierzbnik, obecnie centralnej dzielnicy miasta, istniała kuźnica. Do 1817 roku należała ona, podobnie jak wieś Starachowice, do zakonu cystersów w odległym o 5 km Wąchocku.

 

 

DZIĘKI CYSTERSOM Z WĄCHOCKA

 

W 1789 r. cystersi wybudowali tu wielki piec do wytapiania surówki żelaza, przejęty w 1815 r. przez rząd Królestwa Polskiego. Obok niego powstała osada fabryczna Starachowice, a dzięki rozwojowi przemysłu Wierzbnik stał się najważniejszym ośrodkiem przemysłu metalowego w tzw. Staropolskim Zagłębiu Przemysłowym.

W 1939 r. połączono te trzy miejscowości w miasto Starachowice – Wierzbnik, a w 1949 r. stało się ono Starachowicami. Tyle, w ogromnym skrócie, o przeszłości miasta. Podczas rozmowy z prezydentem Materkiem pojawił się jeszcze jeden temat. Lokalnej waluty „Zielonego”, której pasjonatem jest także właściciel hotelu „Senator”i kilku innych firm, o czym za chwilę, Filip Prokop i skupieni wokół niego biznesmeni.

Ta nowa, wyłącznie wirtualna waluta o stałym kursie 1:1 do złotego, znajduje się w okresie „rozruchu”, na razie na terenie trzech województw: świętokrzyskiego, małopolskiego i mazowieckiego.

Ma ona pomóc w wykorzystywaniu nadwyżek produkcji oraz zwiększenia sprzedaży, a także aktywizacji gospodarczej lokalnych rynków. Jej system polega na tym, że przedsiębiorca godzi się akceptować tę walutę lokalna w transakcjach z innymi przedsiębiorcami.

 

           „ZIELONY” – LOKALNA WALUTA ZASTĘPCZA

 

Nie rezygnując oczywiście z waluty państwowej. „Zielony” wzorowany jest na podobnych walutach funkcjonujących w innych krajach, a jest ich w obiegu aktualnie ponad 5000 ! Przedstawiając to w uproszczeniu, często bywa tak, że producent lub kupiec posiada nadmiar towaru.

Na który nie ma chętnych do kupienia go za walutę państwową, bo potencjalni nabywcy nie mają jej w nadmiarze. Godzi się więc sprzedawać ten towar za walutę zastępczą wiedząc, że u innych uczestników systemu kupi z kolei potrzebne mu surowce, materiały, usługi itp. Im uczestników takiego systemu jest więcej, tym oferta bywa szersza.

Pieniądz lokalny jest nie oprocentowany, obsługuje transakcje na rynku lokalnym wspierając na nim produkcję i usług. Co prowadzi, w przypadku powodzenia tego rodzaju transakcji do ograniczania bezrobocia i wzrostu gospodarczego.

„Zielony” akceptowany jest już przez ponad 280 firm, stale przybywa nowych, a ich obroty rosną. Pierwszy rok funkcjonowania tej waluty to prawie 2,5 tys. transakcji i ponad 700 tys. obrotu. W systemie tym – programie „Zielony plus” – uczestniczyć mogą również osoby nie prowadzące działalności gospodarczej.

 

 

 

CORAZ WIĘCEJ UCZESTNIKÓW SYSTEMU

 

Wystarczy, że na telefon komórkowy lub tablet pobiorą aplikację, aby płacąc „zielonymi” otrzymywać rabaty od innych uczestników systemu. A ofert są już setki. Pasjonaci tej waluty zastępczej podkreślają, że korzystanie z niej oznacza m.in. wspieranie polskich firm – bo, oczywiście, wielkie zagraniczne z tego systemu nie korzystają – i ochronę miejsc pracy.

Ponadto wspieranie sklepów, do których ma się zaufanie, dodatkową promocją. Płatności w „zielonych” przyjmują już m.in. hotele: „Senator” w Starachowicach, „Pod Orłem” w Bydgoszczy, „Uroczysko” w Kielcach, „Kadetus” w Krakowie, „Apartament” w Warszawie, „Reymontówka” w Kościelisku.

Ponadto sporo firm gastronomicznych, budowlanych, poligraficznych, środków czystości, z częściami samochodowymi, kancelarie adwokackie, biura rachunkowe itp.

Część firm wypłaca pracownikom ekstra premie nie w złotych, lecz w zielonych, przyczyniając się do popularyzacji tej waluty.

Dodam, że oczywiście posługiwanie się nią jest zgodne z polskim prawem.

Więcej na ten temat znaleźć można na: www.zielony.biz.pl. Jak już wspomniałem, jednym z entuzjastów tej waluty jest wspomniany już Filip Prokop.

Gośćmi hotelu którego byliśmy. Prezesuje on również firmie deweloperskiej BUDEX-Szyk, posiada też hurtownię płytek ceramicznych.

 

 

 

W CO MOŻNA ZAMIENIĆ RUINY

 

Ciekawa jest historia hotelu „Senator” w Starachowicach, pierwszego, poza robotniczymi, w tym mieście. W latach międzywojennych XX w. jeden z budynków obecnego ich kompleksu był komendą policji państwowej. Po wojnie natomiast siedzibą Urzędu Bezpieczeństwa, MO, później więzieniem, a następnie schroniskiem PTTK.

Podupadając przez lata jako własność miasta, stał on pusty aż do 1995 roku. Wtedy kupił go ojciec naszego gospodarza Ryszard Prokop wraz ze wspólnikiem Stanisławem Pająkiem. Gdy kupowali tę ruinę bez stropów i dachu, ludzie „pukali się” w głowy.

Ale nabywcy, zwłaszcza R. Prokop, z wykształcenia ceramik po AGH, przez wiele lat mistrz wypalacz w fabryce płytek w Opocznie, a także, z zamiłowania, stolarz produkujący m.in. szafki, miał wizję, co w tym miejscu zrobić. W I etapie, do 1996 r. odbudowano i wyremontowano 40 pokoi na hotel oraz mieszkania do wynajmu.

W 2000 r. dobudowano całe nowe skrzydło z salami konferencyjnymi, restauracją, siłownią, biurami, barem nocnym i zakładem fryzjerskim. W 2002 r do użytku oddany został basen. W 2008 r. klub nocny pod parkingiem, największy i jedyny wówczas w mieście.

 

KONFERENCJE, SPOTKANIA, WESELA

 

Równocześnie remontowano i unowocześniano pokoje. W 2010 r. według pomysłu żony właściciela, Magdy, kosmetologa, rozpoczęło działalność Centrum SPA. W 2012 r. , m.in. dzięki dofinansowaniu ze środków unijnych, Centrum Termalne z 3 saunami i 2 grotami solnymi. W 2014 r. powstały pierwsze, jest ich obecnie 4, luksusowe apartamenty butikowe.

Zaś w 2015 r. dobudowano restaurację „Atrium”. Obecnie w hotelu jest 94 pokoi o standardzie od 3 do 4*+ oraz 5* apartamenty. Łącznie niemal 200 łóżek. Ponieważ hotele w mniejszych miastach nie żyją głównie z udzielania noclegów i gości restauracji, „Senator” jest też centrum konferencyjnym.

Posiada 11 sal konferencyjnych o łącznej powierzchni 1500 m². Organizuje również spotkania, imprezy okolicznościowe i rodzinne, m.in. wesela nawet na 350 osób. Przy czym dzięki odpowiedniemu usytuowaniu sal konferencyjnych, imprezowych i restauracyjnych z przyległymi do nich patiami z zielenią, równocześnie może odbywać się po kilka imprez tak, że uczestnicy jednej nie przeszkadzają innym.

 

        ŚWIĘTA KATARZYNA, NOWA SŁUPIA, WĄCHOCK...

 

W kompleksie czynne jest też SPA z 6 gabinetami, klub nocny „Chillout” z kręgielnią, siłownia, „małpi gaj” dla dzieci, restauracja itp. Gospodarze zadbali, aby zaproszeni dziennikarze mieli nie tylko dobre warunki pobytowe w hotelu, ale również program wycieczek.

Bo, jak się przekonali ci, którzy wcześniej nie byli w Starachowicach, są one znakomitym punktem wypadowym w pobliskie Góry Świętokrzyskie oraz w inne atrakcyjne miejsca w okolicy. M.in. klasztor na św. Krzyżu, Jaskinia Raj, Park rozrywki Bałtów, zbiorniki wodne – zalewy: Lubianka, Piachy, Wąchock, ruiny średniowiecznych zamków: Ujazd, Krzyżtopór, Chęciny, Iłża i wiele innych.

My byliśmy w Muzeum Minerałów i Skamieniałości w Świętej Katarzynie, Centrum Kulturowo – Archeologicznym w Nowej Słupi, Sanktuarium Kałków–Godów oraz w Parku Rozrywki i Miniatur „Sabat” w Krajnie. A także w opactwie cystersów i w innych wartych zobaczenia miejscach Wachocka.

Na miejscu zaś, w Starachowicach, w Muzeum Przyrody i Techniki z Wielkim Piecem i innymi atrakcjami. Ale to są już tematy na następne relacje z tej podróży, które zapowiadam wkrótce.

 

 


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com