PODRÓŻE GLOBTROTERA: KROSNO I OKOLICE

Krosno i okolice tego uroczego podkarpackiego miasta, słynnego współcześnie zwłaszcza ze szkła artystycznego, w przeszłości zaś z wydobywanej w jego okolicach ropy naftowej i jej pierwszej na świecie kopalni, były celem wyjazdu studyjnego grupy członkiń i członków Stowarzyszenia Dziennikarzy – Podróżników „Globtroter” na zaproszenie prezydenta i miasta. Wyjazdu krótkiego, gdyż zaledwie trzydniowego, ale z bardzo intensywnym oraz szalenie ciekawym programem. Wzbogaconym przez jego autora, szefa „wyprawy”, a zarazem naszego klubowego kolegę Krzysztofa Kaniewskiego, o kilka dodatkowych miejsc i obiektów, także najwyższej klasy, na trasie dojazdowej z Warszawy.

 

 

OPATÓW I KLIMONTÓW

 

Dzięki jego kontaktom i związkom z polskim oddziałem stowarzyszenia Hotele Historyczne, mogliśmy poznać kilka z nich i skorzystać z ich gościny. Podobnie ze znanych z doskonałych menu restauracji, barów i cukierni. Pierwszy postój zrobiliśmy w Opatowie.

Mieście, do najcenniejszych zabytków którego należy Brama Warszawska z lat 1520 – 1530 w dawnych murach obronnych, a także kolegiata św. Marcina. Ale wart uwagi i obejrzenia jest również opatowski rynek. To, oczywiście, tematy na osobną publikację, podobnie jak kilka innych miejscowości lub miejsc, które zobaczyliśmy, a o których tylko wspomnę w tej relacji.

Zapowiadam je już wkrótce. Dużym zaskoczeniem dla większości z nas, będących tu po raz pierwszy, okazał się Klimontów – wieś w powiecie sandomierskim, w przeszłości miasto z metryką od XIII wieku. Są w nim dwa stare, cenne i niedawno odremontowane przy pomocy środków unijnych kościoły.

Starszy, z lat 1617-1620, p.w. Najświętszej Marii Panny i św. Jacka, w zespole klasztornym dominikanów. Jest to świątynia w stylu polskiego renesansu, ale z widocznymi pozostałościami gotyku. I zaledwie o 30 lat młodsza, z lat 1643-1650, przepiękna barokowa kolegiata.

 

W WILUSZÓWCE W DĘBICY ORAZ W WIELOPOLU SKRZYŃSKIM

 

Poza nimi są w tej wsi i inne zabytki, a jako ciekawostkę wspomnę, że Klimontów stracił status miasta w roku 1870 na… prośbę mieszkańców. Na obiad zajechaliśmy do Dębicy, gdzie podejmowała nas p. Renata Nagawiecka, właścicielka Willi Wiluszówka (www.wiluszowka.pl) – hotelu i restauracji należących do Polskich Hoteli Historycznych.

Poza świetną kuchnią, bardzo ciekawy i wart zobaczenia jest tutejszy ogród z różnorodnymi roślinami. A także wystawioną w nim oraz na tarasie kolekcją rzeźb ceramicznych Eugeniusza Molskiego (www.molski.org), malarza, rzeźbiarza i ceramika z Nowego Wiśnicza. Ma on w dorobku wiele bardzo ciekawych prac, a także wystaw indywidualnych i udziału w zbiorowych.

Nie tylko w kraju, ale również na Słowacji, Ukrainie, Węgrzech, w Chorwacji, Francji, Niemczech, Szwecji, we Włoszech oraz w Japonii.

Popołudnie wypełnił nam pobyt w Wielopolu Skrzyńskim oraz na dawnej plebanii – miejscu urodzenia i dzieciństwa Tadeusza Kantora (1915-1990), reżysera, malarza, scenografa, grafika, twórcy teatru Cricot 2 w Krakowie.

Znajduje się tam poświęcone mu muzeum, w rynku pomnik wraz z siostrą Zofią z okresu dzieciństwa, a także kilka innych miejsc wartych poznania.

 

 

 

DWÓR OSTOIA W KLIMKÓWCE

 

Wpadliśmy również, ale na krótko, do Stępina, gdzie znajduje się wielki – blisko kilometrowej długości – pohitlerowski schron kolejowy. Zbudowany w taki sposób, m.in. z grubym betonowym pokryciem, po którym miały ześlizgiwać się bomby. A jego łukowate wygięcie chronić pociągi i ludzi znajdujących się wewnątrz, gdyby jednak któraś trafiła.

To w tym schronie odbyło się spotkanie dwu faszystowskich zbrodniarzy: Adolfa Hitlera i Benito Mussoliniego. Kolację zjedliśmy w Pałacu Polanka (www.palacpolanka.pl), a pierwszą noc spędziliśmy w Dworze Ostoia (www.ostoia.pl) w Klimkówce między Iwoniczem i Rymanowem, w odległości 15 km od Krosna.

Wieś ta w XVI w. była dziedzictwem Sienińskich, później Bobolów, Józefa Kantego Ossolińskiego i innych. Tutejszy majątek ziemski, upaństwowiony w 1944 roku, był bardzo uprzemysłowiony.

Miał m.in. własną kopalnię ropy naftowej, cegielnię, fabryki: nawozów fosforowych i węgla aktywnego, gorzelnię, tartak, młyn wodny, gospodarstwo rybne i hodowlę bydła zarodowego oraz stadninę koni pełnej krwi.

Dwór spłonął w 1949 r., podupadł otaczający go zabytkowy park. W 1997 r. wrócił do potomków dawnych właścicieli – Ostaszewskich.

 

 

 

BÓBRKA – PIERWSZA NA ŚWIECIE KOPALNIA ROPY NAFTOWEJ

 

Obecny dwór nawiązujący tradycją i architekturą do starego, jest hotelem z restauracją i barem, salami bankietowo-konferencyjnymi, basenem, kortem tenisowym, kręgielnią, salą fitness i siłownią itp.

Poznawanie głównych atrakcji Krosna i jego najbliższych okolic rozpoczęliśmy od zwiedzenia w Bóbrce pierwszej na świecie kopalni ropy naftowej, obecnie skansenu – muzeum Ignacego Łukasiewicza, Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazownictwa. Niezwykle ciekawego, położonego w lesie. Wkrótce napiszę o nim więcej.

Bardzo interesujące okazały się również Lotnicze Zakłady Produkcyjno – Naprawcze Aero-Kros na obrzeżach miasta, obok lotniska.

Produkują one małe i lekkie samoloty własnej konstrukcji, remontują również zabytkowe i historyczne, przywracając im dawną świetność. Jest to prawdziwa klinika lotnicza.

Obejrzeliśmy kilka z nich, m.in. dawnych niemieckich zwiadowczych z lat II wojny światowej, obecnie z białym szwajcarskimi krzyżami. Wśród nich jest samolot który uczestniczył w 1946 r. w słynnej akcji ratunkowej w Alpach. Ale również wiele innych. Zakłady umożliwiają turystom ich zwiedzanie. 

 

 

REWELACYJNE CENTRUM DZIEDZICTWA SZKŁA

 

Obiad w restauracji o skromnej nazwie Piwiarnia (www.piwiarniakrosno) w centrum Krosna okazał się „strzałem w dziesiątkę”. Podana nam zupa tajska była rewelacyjna, chociaż zupełnie inna niż te, które jadałem w Tajlandii. Podobnie drugie dania, zwłaszcza golonka po bawarsku. O piwie i deserze już nie wspominając.

„Hitem dnia” okazało się zwiedzanie Centrum Dziedzictwa Szkła, z pokazem na żywo jak się je topi w piecach, formuje i wyrabia z niego naczynia oraz wyroby artystyczne. No i znakomitą wystawą CDS w zabytkowych piwnicach krośnieńskiego rynku.

Po nim był jeszcze wypad do Kopytowa, gdzie w tamtejszym dworze mieści się prywatne Muzeum Kultury Szlacheckiej (www.kopytowamuseum.eu). Następnie do Żarnowca, w którym w starym parku stoi dworek – Muzeum Marii Konopnickiej. I do Odrzykonia, aby obejrzeć ruiny słynnego zamku.

Restauracja „Oberża” w Krośnie (www.oberzakrosno), w której wieczerzaliśmy, specjalizuje się w plackach ziemniaczanych. Ma ich w karcie kilkanaście rodzajów, m.in. po węgiersku, ze szpinakiem i serem feta, z mozarellą i suszonymi pomidorami, z kurczakiem i sosem meksykańskim.

 

OBERŻA I HOTEL ŚNIEŻKA

 

Ale oferuje także mnóstwo innych dań, zarówno tradycyjnych dla kuchni polskiej, jak i o zachęcających nazwach polecanych przez szefa kuchni: Kotlet Drwala, Polędwica wołowa w kolorowym pieprzu (albo po galicyjsku), Przysmak Piwosza, ryby z grilla lub patelni, desery i napoje.

Skromny, bo formalnie tylko 2* Hotel Śnieżka (www.hotelsniezka.pl) – miejsce drugiego noclegu podczas tego wyjazdu – mieści się w dużej willi stojącej przy jednej z bocznych ulic centrum Krosna. Z dobrą lokalizacją między rynkiem i dworcami kolejowym oraz autobusowym, okazał się świetnym miejscem wypoczynku po intensywnym programie zwiedzania.

Pozwolił też nam nabrać trochę sił przed ostatnim dniem podróży i atrakcjami, jakie miał on w programie. Rozpoczęliśmy go od zwiedzania Krosna ze znakomitym przewodnikiem, a ściślej od oglądania miasta i jego okolic z góry, ze szczytu dzwonnicy kolegiaty.

Pięknie odnowionej, z trzema dzwonami wewnątrz, z których główny „Urban” jest trzecim największym w Polsce. Następnie zwiedziliśmy kolegiatę i drugą zabytkową świątynię, kościół franciszkanów. Też z mnóstwem wysokiej rangi obiektów we wnętrzach. Oczywiście to także kolejne tematy na oddzielne publikacje.

 

HACZÓW I BLIZNE – DREWNIANE KOŚCIOŁY Z LISTY UNESCO

 

Po kościołach był jeszcze spacer po rynku oraz kawa – jej amatorzy twierdzą, że najlepsza w mieście, a do niej sernik lub lody w popularnej cukierni Michel.

I start w drogę powrotną. Również jednak ze zwiedzaniem sławnych zabytków, tym razem z Listy Dziedzictwa UNESCO.

Drewnianego kościoła w Haczowie oraz kompleksu kościelno – plebańskiego we wsi Blizne, z lokacją jeszcze Kazimierza Wielkiego. Obchodzi ona właśnie 650 lecie! I ostatni punkt tego bardzo intensywnego programu: Bachórz. Jest w nim ostatnia stacja kolejki wąskotorowej z Ropczycy, której pociągi nadal kursują w sezonie turystycznym, ale tylko w niedziele.

A przy niej stoi karczma „Pod semaforem” (www.podsemaforem.pl), również ze świetną kuchnią. Mnie najbardziej smakowały flaki, chociaż ruskie pierogi też były dobre. Po obiedzie zaś kilkugodzinny powrót do Warszawy. Już bez dalszego zwiedzania, czy raczej odwiedzania znanych już wcześniej miejsc, zwłaszcza w Sandomierzu, na co mieliśmy ochotę.

Na to jednak nie starczyło już czasu. Była to bowiem dziennikarska podróż studyjna z wyjątkowo obfitym programem. Przywiozłem z niej, poza mnóstwem wrażeń i setkami zrobionych zdjęć, także notatki, informacje i obserwacje, które wykorzystam w następnych z niej relacjach.

 

          Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com