STERDYŃ: PAŁAC OSSOLIŃSKICH W NOWEJ ROLI

Nieco ponad 100 km na wschód od Warszawy, w Sterdyni w powiecie sokołowskim województwa mazowieckiego, znajduje się zabytkowy zespół pałacowy Ossolińskich. Można do niego dojechać trasą północną przez Wyszków, Brok i Ceranów lub południową przez Sulejówek, Węgrów i Sokołów Podlaski. Obecnie mieści się w nim Pałacowe Centrum Konferencyjne, którego właściciel Jan Pacewicz zaprosił na listopadowy weekend sporą grupę członków Stowarzyszenia Dziennikarzy – Podróżników „Globtroter”. Ta niewielka obecnie osada jest siedziba gminy liczącej nieco ponad 4,5 tys. mieszkańców. W latach 1737, gdy August III Sas nadał jej prawa miejskie, do roku 1869, gdy odebrały je władze carskie za aktywny udział w powstaniu styczniowym, była miasteczkiem.

 

Z historią sięgającą według jednych źródeł roku 1425, według innych – spisu parafii ziemi łuckiej – 1446. Wiadomo, że pierwszym znanym właścicielem Sterdyni był Piotr Kiszka herbu Dąbrowa. Około roku 1472 (według źródeł kościelnych już przed 1456 r.) wzniesiono pierwszy, drewniany kościół. Kiedy powstał pałac, lub pierwsza siedziba właścicieli dokładnie nie wiadomo. Dostępne źródła informują tylko o kolejnych jego przebudowach.

         

          BIBLIOTEKĘ I DOKUMENTY SPALILI NIEMCY

Zaś obszerna biblioteka pałacowa przekazana przez ostatnich przed II wojną światową do ich Biblioteki Ordynacji Krasińskich w Warszawie, została spalona przez Niemców w 1944 roku. Dzieje tutejszego pałacu związane są przede wszystkim z rodem Ossolińskich. Zbigniew hr. Ossoliński herbu Topór przejął go, wraz z dobrami, w wyniku małżeństwa w 1628 r. z Barbarą Iwanowską.

Zaś w 1673 r. darował go synowi Jerzemu, chorążemu nurskiemu, który pałac gruntownie przebudował. Kolejnej przebudowy – o właścicielach i pałacu piszę w skrócie – dokonał Stanisław Ossoliński (1689-1770), ostatni z rodu w Serdyni.

Jej podstawą, w stylu klasycystycznym, był najprawdopodobniej jeden z projektów, ściślej szkiców, pałacyku do warszawskich Łazienek dla królewskiej siostry Izabelli Branickiej, wykonanych w 1783 r. przez architekta Jakuba Kubickiego.

Najbardziej charakterystycznym elementem architektonicznym pałacu stał się, zachowany do naszych czasów, belweder wieńczący dach. Także ten architekt zaprojektował, zbudowane w latach 1800-1809, łukowato wygięte wolnostojące oficyny połączone z pałacem murkami parawanowymi. Powstał w ten sposób oryginalny owalny dziedziniec.

         

BURZLIWE LOSY PAŁACU

Po Ossolińskich pałac i dobra przejęli, również w rezultacie mariażu, Krasińscy z Radziejowic herbu Ślepowron. I pozostały one w ich rękach do powojennej reformy rolnej. Chociaż wcześniej pałac ucierpiał podczas I wojny światowej w 1915 roku.

Podczas drugiej – o tym okresie mówił na spotkaniu z dziennikarzami Jan Pacewicz, na tle historii powiatu sokołowskiego w latach 1939 – 1950, gdy resztki antykomunistycznego podziemia stoczyły ostatnią bitwę z UB – stacjonował w nim, w latach 1939 – 1941 niemiecki Wehrmacht.

Pobliska puszcza serdyńska była zaś jednym z miejsc koncentracji oddziałów AK w ramach akcji „Burza”. Po wojnie w pałacu znajdował się szpital dla rannych żołnierzy, następnie gimnazjum, a po nim izba porodowa. Starsi mieszkańcy Sterdyni podają więc, zgodnie z prawdą, że urodzili się w tutejszym pałacu.

Niestety był on ograbiony i ulegał dewastacji. Jako ciekawostkę znalazłem w jednym ze źródeł informację, że wyjęte z ram i skradzione portrety Ossolińskich udało się później odkupić od szabrowników za niewielkie pieniądze przez pracownika muzeum w Liwie.

Trafiły one później do zbiorów Zamku Królewskiego w Warszawie, w pałacu zaś wiszą ich kopie. Obok, dodam, kopii innych znanych obrazów malarzy polskich, m.in. „Mikołaja Kopernika” Jana Matejki.

          REWALORYZACJA

Gdy pałac z przyległym 12 hektarowym parkiem w starorzeczu Bugu, urządzonym około roku 1850 w stylu angielskim, przeszedł w obecne ręce, dokonano w latach 1996-2001 jego pracochłonnej i kosztownej rewaloryzacji. Mimo iż nie wszystkie elementy, zwłaszcza dekoracyjne, zostały odtworzone ściśle, co widać porównując zdjęcia sprzed i po rewaloryzacji, pałac odrodził się na nowo.

Z wielką paradna klatką schodową na wprost wejścia, dwustronnymi szerokimi schodami prowadzącymi do sal reprezentacyjnych na pierwszym piętrze. I wysokim świetlikiem wysoko w dachu.

Pięknie odtworzono m.in. XVIII wieczne polichromie ścienne oraz wiele detali. Ściany sal, jak już wspomniałem, ozdobiono kopiami obrazów znanych malarzy, bądź malowidłami ściennymi, z których najbardziej uwagę zwraca mitologiczna królowa Sparty Leda z łabędziem.

Część sal wyposażono w stylowe meble. Łącznie w pałacu jest ich obecnie 7, wykorzystywane są jako restauracyjne, konferencyjne bądź na bardziej kameralne spotkania. Największa z nich, Konferencyjna, ma 104,5 m². powierzchni. Pozostałe po kilkadziesiąt metrów, a najmniejsza – Kominkowa – tylko 30 m².

         

OBIEKT KONFERENCYJNO – HOTELOWY

W pałacu znajduje się też 6 dwupokojowych apartamentów i kilka pokoi, a w jego piwnicach Miodosytnia. Na cele hotelowe zaadaptowano również pałacowe oficyny. W podziemiach lewej znajduje się Strefa SPA z saunami, jacuzzi, łóżkiem masujący, solarium i… barem.

Nowym celom służy również stary spichlerz stojący tuż za murem otaczającym pałac. Na jego trzech poziomach znajduje się 37 pokoi w stylu staropolskim z ręcznie wykonanymi meblami ludowymi, ale i nowoczesnymi łazienkami i TV. W podziemiach zaś Staropolska Karczma z ogromnym kamiennym paleniskiem na potrzeby biesiad grillowych.

Może ona pomieścić do 150 osób. Dodatkowo w parku jest ogromna drewniana Altana z ogniskiem po środku do pieczenia kiełbasek oraz ławami i stołami dla biesiadników. Do parku przeniesiono również, na razie zaniedbaną, dawną drewnianą plebanię pobliskiego kościoła.

Największe kontrowersje budzi nowa inwestycja, duma właściciela, tak zwane Czworaki. To ogromny, na planie prostokąta większego niż sąsiadujący z nim pałac, trzypoziomowy budynek z wewnętrznym dziedzińcem i piwnicami.

CZWORAKI: JAK HARMOSZKA W ORKIESTRZE SYMFONICZNEJ

Wzniesiony – warto podkreślić, że pod nadzorem konserwatora zabytków, co stawia pod znakiem zapytania jego kompetencje, w ramach rozbudowy tutejszego zespołu pałacowego. Kosztem ponad 18 mln zł, z czego ponad 7,3 mln zł dotacji unijnej w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego na lata 2007 – 2013.

Nie tylko moim zdaniem pasuje on w tym miejscu i do rzeczywiście zabytkowych części zespołu pałacowego jak przysłowiowa pięść do nosa. Absolutnie nie mogę zgodzić się ze stwierdzeniem zawartym w poświeconym Czworakom folderze:

„Harmonijnym uzupełnieniem Zespołu Pałacowego Ossolińskich są nowo powstałe Czworaki – to bez wątpienia największa budowla na planie obiektu.

W podpiwniczeniu mieści się reprezentacyjna Sala Kryształowa o powierzchni 390 m² wyposażona w nowoczesne rozwiązania audiowizualne, mogąca pełnić funkcje zarówno konferencyjne jak i bankietowe.

 

Na kolejnych dwu piętrach rozlokowano 65 komfortowych pokoi, co łącznie z istniejącą infrastrukturą tworzy stylową bazę szkoleniowo – konferencyjną dla blisko 300 osób. Czworaki Zespołu Pałacowego Ossolińskich to miejsce niezwykłe, gdzie nowoczesność spotyka się z historią…”.

         

CENTRUM INFORMACJI TURYSTYCZNEJ

Ja trochę inaczej widzę miejsca niezwykłe. A co do pierwszego słowa tego cytatu, to Czworaki tak pasują do reszty zespołu, jak harmoszka do orkiestry symfonicznej. Powstał jednak obiekt podwajający liczbę pałacowych pokoi, miejsc noclegowych oraz konferencyjnych. Dla inwestora to było chyba najważniejsze.

Dla zachowania symetrii i ew. dalszych zysków proponuję więc zbudowanie jeszcze drugich takich samych Czworaków w parku po lewej stronie pałacu. Na jego zdjęciach „z lotu ptaka” widać, że jest tam akurat niewielka polana, wystarczy wyciąć kilka drzewek. Dodam, że w Czworakach znajduje się też Centrum Informacji Turystycznej „mające na celu zwiększenie wykorzystania walorów naturalnych i kulturowych regionu”.

Być może to przekonało kogo trzeba, że można taki obiekt zbudować w tym miejscu. Bo przecież, jak wynika z wręczonych dziennikarzom materiałów, wzniesiono go na podstawie projektu ”Zwiększenie atrakcyjności turystycznej Województwa Mazowieckiego i Powiatu Sokołowskiego poprzez rozbudowę i adaptację zabytkowego Zespołu Pałacowego Ossolińskich w Sterdyni.”

          CIEKAWY PROGRAM PROMOCJI REGIONU

W odróżnieniu od oceny wzniesienia Czworaków właśnie w tym miejscu, zintegrowane działania powiatu sokołowskiego i tych gmin oraz samorządów, które przystąpiły do programu promocji lokalnych produktów turystycznych, uważam za przykład dobrej i właściwej roboty.

W kilkustronicowym wykazie tutejszych walorów przyrodniczych, szlaków turystycznych, zabytków i miejsc historycznych, w tym muzeów i zespołów pałacowo – parkowych, gospodarstw agroturystycznych itp. oraz atrakcji Ciechanowca, Siedlec i Drohiczyna, znajduje się mnóstwo przydatnych informacji – z adresami internetowymi i inspiracji do poznawania tych stron.

Szkoda, że w informacji o nim znajdują się tylko adresy kierujące do pałacu i czworaków: www.palacossolinskich.pl i www.czworaki,palacossolinskich.pl. Ale i z nich warto korzystać sięgając po dokładniejsze informacje o nich, ofercie konferencyjno – imprezowo – hotelowej itp.

Bo niezależnie od mojej krytycznej oceny zbudowania Czworaków, nowym właścicielom należą się słowa uznania za rewitalizację zabytków tego zespołu pałacowego. I dostosowania go do nowej roli oraz zadań zgodnie z aktualnymi potrzebami.

KOŚCIÓŁ ŚW. ANNY

W pobliżu Pałacu Ossolińskich, w centrum Serdyni stoi, również wart poznania, zabytkowy kościół. Pierwszą, drewnianą świątynię wybudowano w tym miejscu już około roku 1472, ( według źródeł kościelnych już przed rokiem 1456) tj. wkrótce po pierwszej, w 1446 roku, pisanej wzmiance o istnieniu tej miejscowości w spisie parafii ziemi łuckiej.

Kościół ten otrzymał wyjątkowo wiele wezwań: Trójcy Przenajświętszej, Nawiedzenia NMP, św. Anny, sw. Jana Chrzciciela i Wszystkich Świętych. Jego fundatorami byli: Grzymała herbu Lubicz ze Sterdyni i Brykcjusz Chądzyński herbu Ciołek z Chądzynia. Akt fundacyjny zniszczony został prawdopodobnie podczas najazdu Tatarów.

Nowy dokument fundacyjny wystawił w 1518 roku Piotr Kiszka herbu Dąbrowa potwierdzając w nim wcześniejsze nadania: ziemię dziesięcinę i 18 wsi. Erekcji parafii dokonał w tymże 1518 roku biskup łucki, książę Holszański, ks. Paweł Algimunt.

Nie wiadomo w jakich okolicznościach, czy po pożarze, czy też wskutek zestarzenia się kościoła drewnianego, dziedzic dóbr serdyńskich i starosta sulejowski oraz poseł ziemi drohiczyńskiej Antoni Ossoliński rozpoczął w 1778 roku budowę murowanego kościoła parafialnego w stylu późnobarokowym.

          DZIEJE I WSPÓŁCZESNOŚĆ ŚWIĄTYNI

Dokończył ją zaś w 1783 r. jego syn, Stanisław z Tęczyna hr. Ossoliński. Nie udało mi się ustalić, dlaczego konsekracja kościoła, już p.w. św. Anny, nastąpiła dopiero w roku 1811, a dokonał jej biskup lubelski Wojciech Leszczyc Skarszewski. W roku 1842 świątynia została gruntownie odrestaurowana, a w 1887 r. dzięki staraniom ówczesnych właścicieli Sterdyni zrujnowane wieże zastąpiono dwiema nowymi. Obecnie kościół jest w znakomitym stanie, gdyż niedawno został odrestaurowany. To zasługa ks. Jana Terleckiego, kanonika Drohiczyńskiej Kapituły Katedralnej, który był sterdyńskim proboszczem w latach 2003 – 2011. Świątynia z dwiema wieżami pomalowana z zewnątrz w kolorach: białym i cytrynowym, ma również jasne wnętrze.

OŁTARZE I EPITAFIA

Pięknie w nim kontrastuje szarość barokowo – klasycystycznego z końca XVIII w ołtarza głównego i ambony z odcinającymi się od nich pozłacanymi elementami dekoracyjnymi. W centrum tego ołtarza znajduje się obraz patronki namalowany, jak się przypuszcza przez Franciszka Smuglewicza.

A poniżej i powyżej figury świętych: Józefa, Judy, Tadeusza, Mateusza i Jakuba Starszego oraz rzeźby alegoryczne Wiary i Nadziei. Również z tego wieku jest ambona i chrzcielnica. Natomiast w nawach bocznych szczególną uwagę zwraca w prawej kaplica maryjna z licznymi wotami.

Ze stropu nawy głównej zwisają potężne, złocone i ozdobione kryształami żyrandole. Na chórze są skromne, dwuczęściowe organy. Na ścianach znajdują się rzeźbione stacje Męki Pańskiej oraz liczne obrazy i tablice epitafijne z połowy XIX w.

Gdy odwiedziłem ten kościół na pół godziny przed niedzielną sumą był on pusty, co umożliwiło m dokładne obejrzenie i sfotografowanie wnętrza oraz detali. Wkrótce jednak pojawił się tłum wiernych, a ich samochody, których klasy nie powstydziłaby się Warszawa, szczelnie wypełniły wszystkie miejsca w pobliżu świątyni.

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com