PODRÓŻE GLOBTROTERA: SKARBY SPISZU

 

 

Tuż za naszą południową granicą leży jeden z najpiękniejszych regionów Słowacji, Spisz. Ściślej jego przeważająca część, bo z łącznie 3,7 tys. km² jakie obejmuje, 195,5 km² należy obecnie do Polski. Po słowackiej stronie znajduje się wiele zabytkowych i pięknych miejscowości, z których najbardziej znanymi są: Poprad, Kieżmark, Nowa Wieś Spiska, Lewocza, Spiskie Podgrodzie ze Spiską Kapitułą i Spiskim Zamkiem oraz Stara Lubowla. Właśnie większość z nich, w tym wszystkie znajdujące się na Liście Dziedzictwa UNESCO, były celem krótkiego, parodniowego wypadu niewielkiej grupy członków i przyjaciół naszego Stowarzyszenia.

 

Dwa słowackie hotele historyczne zapewniły nam noclegi ze śniadaniami, jeden z nich także kolację. Resztę: transport, program, zwiedzanie, wyżywienie, zorganizowaliśmy sobie we własnym zakresie. Jest to region wyjątkowo ciekawy, przy czym przez ponad 3,5 wieku w znacznej części należał on do Polski nie w wyniku podboju, lecz… cesarskiego długu.

 

W roku 1412 Władysław Jagiełło pożyczył bowiem ówczesnemu królowi Węgier, później świętemu cesarzowi rzymskiemu Zygmuntowi Luksemburskiemu (1368-1437), ogromną na tamte czasy kwotę 37 tys. kop szerokich groszy praskich, tj. około 7 ton czystego srebra.

 

NIESPŁACONY DŁUG

 

Zastawem stały się spiskie miasta i miasteczka: Lubowla, Podoliniec, Gniazda i kilkanaście innych. Z czasem pozostałych 11 innych spiskich miast stało się prowincją węgierską. Dług ten nigdy nie został spłacony. A cesarzowa Austrii Maria Teresa Habsburg (1717-1780) korzystając z zamieszania w Polsce podczas Konfederacji Barskiej, zagarnęła te ziemie w 1769 roku, a „przy okazji” także inne polskie starostwa.

 

Czorsztyńskie, nowotarskie i sądeckie oraz przyłączyła je do Austrii. Tyle, w skrócie, historii. Podczas wyjazdu na słowacki Spisz zatrzymaliśmy się na jedną noc w „Sądeckim Bartniku” w Stróżach. Od kilku lat piszemy o nim po dorocznych spotkaniach na temat pszczelarstwa z jego właścicielem Januszem Kasztelewiczem, w cyklu „Goście Globtrotera”.

 

Pierwszy jednak raz mieliśmy okazję zwiedzenia zarówno zespołu obiektów w Stróżach, w tym nowoczesnego zakładu badania jakości miodu i innych produktów pszczelich oraz ich konfekcjonowania.

 

Jak również i tamtejszej, wyjątkowo ciekawej kolekcji historycznych uli i muzeum pszczelarskich akcesoriów. Ale to już temat na osobną publikację, którą zapowiadam wkrótce. Podobnie jak osobne, bardziej szczegółowe, o najciekawszych zwiedzonych przez nas miejscach na Słowacji.

 

W ZASTAWIONYCH SPISKICH MIASTACH

 

Niestety awaria (elektronika okazała się złośliwa) jednego z trzech samochodów osobowych, którymi jechaliśmy, spowodowała, że trzeba było częściowo zmienić program. A czwórka uczestników musiała nawet zrezygnować z jego części. Przez Piwniczną – Mniszek nad Popradem najpierw pojechaliśmy do Starej Lubowli, aby zwiedzić – niektórzy nie po raz pierwszy – tamtejszy zamek, skansen i zabytkowe miasteczko.

 

Popołudniu, zatrzymując się w historycznym (słynne kolegium pijarów) Podolińcu, aby obejrzeć tamtejsze najważniejsze zabytki, dotarliśmy w Wysokie Tatry, do Grand Hotelu w Starym Smokowcu. Jest to jedna z najpopularniejszych miejscowości turystycznych i narciarskich po południowej stronie naszych wspólnych gór.

 

Zaś 4* hotel, który nas gościł, z roku 1904, okazał się dodatkową atrakcją z niebanalną przeszłością. Był pierwszym dużym hotelem tatrzańskim. Wybudowany został w popularnym wówczas stylu secesyjnym.

 

Inwestorem był bank Spišská úverova a premyselná banka. A największy udział w jego rozwoju miał ówczesny dyrektor tego banku, Gustav Hoepfner senior.

 

 

EKSKLUZYWNY GRANDHOTEL

 

„Hotel – czytam w przekazanych nam materiałach informacyjnych – był od początku kwalifikowany jako snobistyczny, prestiżowy i taki, który mogła odwiedzać tylko finansowo i społecznie najmocniejsza warstwa. Z luksusowymi udogodnieniami, świadczonymi usługami i komfortem był jednym z najpopularniejszych na całym obszarze Tatr Wysokich, który szybko zasłynął w świecie. Od tego momentu miejsca w hotelu były nieustannie zajęte i przed I wojną światową został nieoficjalnie ogłoszony jako jeden z 10 najlepszych światowych hoteli górskich”.

 

I – dodam – nadal utrzymuje tę klasę. Co potwierdzają przyznawane mu wyróżnienia i certyfikaty. Tylko najnowsze, za rok 2014, to Tripadvisor: Winner of Certificate of Excellence i Winner of Travellers’ Choice oraz Trend Top szefów kuchni na Słowacji. A także „Miejsce przyjazne dla dzieci i rodzin” z 5 – najwyższym stopniem komfortu – przyznany przez unię Únia materských zariadeni.

 

Hotel ma 75 pokoi oraz sale konferencyjne na 180 miejsc. I rzeczywiście wysoki standard i styl oraz znakomitą relaksująca strefę Grand Spa. No i fantastyczne położenie na górskim zboczu, stóp olbrzymiego Sławkowskiego Szczytu, w samym centrum Starego Smokowca.

 

JAK FIDEL CASTRO POLOWAŁ NA KOZICE

 

Pustawego co prawda obecnie między sezonem zimowym i letnim. Pogoda nam nie dopisała, krótkotrwale opady śniegu utrudniały nawet jazdę i spacer po Smokowcu. Nie mogliśmy więc zobaczyć skrytych w chmurach pobliskich szczytów Wysokich Tatr. Pamiętam jednak te wspaniałe widoki z wielu wcześniejszych tu pobytów.

 

Grandhotel Starý Smokovec szczyci się ważnymi, znamienitymi gośćmi, którzy w nim nocowali. Pierwszym był król saski Fryderyk August z rodziną. Później m.in. prezydent Czechosłowacji Edward Benesz z całym powojennym rządem, b. premier brytyjski Harold Wilson oraz kubański przywódca Fidel Castro.

 

A także najbardziej znany czeski aktor Vlasta Burian, wybitni kompozytorzy, narciarski mistrz świata Toni Sailer, mistrz olimpijski Emil Zátopek i wielu innych. Z pobytem w Tatrach Fidela Castro w 1972 r. wiąże się ciekawa historia o dwu kozicach – ostatnich oficjalnie tu upolowanych, chociaż miał pozwolenie na odstrzał tylko jednej.

 

Hotel ten należy obecnie do Tatry Mountain Resorts Hotels, jako jeden z czterech 4*. Oprócz niego są w nim także dwa 3*, Holiday Village Tatraladnia i nowoczesny 4* bungalow Chalets Jasná de Luxe. Więcej o Grandhotelu oraz jego ofercie, cenach, warunkach rezerwacji miejsc itp. można znaleźć na: www.grandhotel.sk.

 

WIELKA SPISKA TRÓJKA I BAJKOWA LEWOCZA

 

Podczas zwiedzania Spiszu poznaliśmy też wspaniały zespół trzech sąsiadujących ze sobą miejscowości i obiektów. Spiski Zamek (Lista UNESCO), jednego z najrozleglejszych (ok. 4 ha powierzchni) w Europie, zbudowanego na niedostępnych skałach, z metryką od XII w. Obecnie w większości w ruinie, ale i muzeum wewnątrz, wysoką basztą z platformą widokową na szczycie itp.

 

Spiskie Podgrodzie – miasteczko u stóp zamku oraz Kapitułę Spiską (Lista UNESCO), także z 10-wiekową historią, m.in. jako „małego Watykanu”, kościelnej jednostki administracyjnej. Ale to także temat na osobną publikację.

 

Również Lewocza, zostawiona na drogę powrotną w kierunku następnego miejsca noclegu, ze względu na msze odbywające się tam w kościele św. Jakuba w czasie, gdy w niedzielne rano jechaliśmy do Spiskiego Zamku, znajduje się na Liście UNESCO. W tym najpiękniejszym chyba nie tylko na Spiszu, bajkowej wręcz urody, niespełna 15-tysięcznym mieście, byłem wcześniej już kilka razy.

 

Zawsze z dużą przyjemnością odkrywając coś nowego. Pisałem zresztą o niej parokrotnie. Główną atrakcją jest Rynek ze wspomnianym już kościołem, najpiękniejszym na Słowacji renesansowym ratuszem, kościołem ewangelickim oraz licznymi zabytkowymi domami dookoła.

 

OŁTARZ MISTRZA PAWŁA

 

W kościele farnym św. Jakuba, drugiej, po katedrze koszyckiej, największej świątyni kraju, znajduje się kilkanaście wspaniałych ołtarzy, w tym zwłaszcza gotyckich. Wnętrze zwiedza się z przewodnikiem, po kupieniu biletu. W trakcie mszy jest to niemożliwe. Zaś fotografowanie nadal surowo zabronione, zagrożone poważną karą finansową.

 

A jest co fotografować. Przede wszystkim wspaniały ołtarz główny, najwyższy skrzydłowy gotycki na świecie, a więc nieco wyższy od ołtarza mariackiego w Krakowie, dzieło Mistrza Pawła z Lewoczy, przeszedł właśnie renowację. Ostatnie prace w jego dolnej części zakończyć się mają w ciągu dwu tygodni. Jest oczywiste, że w tak pięknym stanie jeszcze go nie widziałem.

 

Co najmniej 2-3 inne ołtarze w tej świątyni również przypisywane są temu rzeźbiarzowi. W rynku, w domu w którym mieszkał, jest poświęcone mu muzeum. Zaś w kościele wiele innych – informator dla zwiedzających zaleca zobaczenie 20-tu – ołtarzy, nagrobków oraz fresków.

 

Wśród tych ostatnich, w górnej części lewej ściany nawy, średniowieczny „komiks” dla niepiśmiennych wiernych – cały cykl scen przedstawiających katolickie zasady wiary oraz grzechy. Cała starówka Lewoczy otoczona jest średniowiecznymi murami, z trzema bramami.

 

KIEŻMARK

 

A z każdym moim w niej pobytem widzę kolejne odrestaurowane domy i inne budowle. W rynku już niemal wszystkie, trwa tylko – już zaawansowane – odnawianie zewnętrznych ścian kościoła św. Jakuba. Ostatnim naszym celem, a zarazem miejscem noclegowym, było 17-tysięczne miasto Kieżmark. Również znajdujące się na Liście UNESCO.

 

Napiszę o nim osobno, na razie o bardzo ciekawym, 4* hotelu historycznym „Hviezdoslav”. Stoi on przy Rynku, czyli Hlavnem námesti. Podobno najdłuższym zabytkowym na Słowacji. A zarazem chyba najwęższym, gdyż o szerokości… wąskiej ulicy. Ciągnie się ono od zamku do ratusza.

 

Hotel „Hviezdoslav” to przebudowane na nowe cele trzy zabytkowe kamieniczki oraz parę oficyn. Powstał niezwykle sympatyczny, kameralny obiekt ze stylowymi pokojami, w pierwszym momencie trochę skomplikowanymi przejściami, salkami restauracyjnymi – także w piwnicach.

 

A w tych ostatnich, na dwu poziomach, a więc dosyć głęboko, również centrum spa z saunami, jacuzzi oraz bogatą ofertą relaksacyjną. Jedna z sal restauracyjnych na parterze nazywa się „Salonem marszałkowskim” i nawiązuje do bogatej przeszłości jednego z trzech wspomnianych domów.

 

ZASŁUŻONY RÓD KRAY’ÓW

 

A także ich historycznych mieszkańców, zasłużonej rodziny Kray. Pierwszym z niej był legendarny prawnik i dyplomata Jakub Kray (1661-1709), który za walkę o prawdę i wolność położył głowę. W domu tym mieszkał z żona Marią oraz trzema synami i córką. Drugim ze względu na rangę i znaczenie, baron i marszałek polny armii cesarskiej Pavol Kray (1735 – 1804), który urodził się w tym domu.

 

Był wnukiem wspomnianego Jakuba – dyplomaty i synem Jakuba – senatora. Na frontowej ścianie domu znajduje się, poświęcona mu tablica. Trzecim Pavol Kray Młodszy (1688-1720), syn straconego dyplomaty Jakuba, sławny kartograf, autor pierwszej mapy Spiszu i okolic.

 

Czwartym zaś Jakub Kray Młodszy (1686-1753), również syn Jakuba i brat wspomnianego już Pawła. Senator i historyk, autor m.in. szczegółowej historii wolnego królewskiego miasta Kieżmarku od roku 1280. Ale to nie wszystko. Również na frontowej ścianie tego domu znajduje się inna tablica, upamiętniająca pobyty w nim w latach 1869-1870, podczas studiów, największego słowackiego poety, Pavla Országh Hviezdoslava (1849-1921).

 

I to, oczywiście, od niego pochodzi nazwa hotelu. Jest to więc budynek rzeczywiście historyczny. Więcej o nim znaleźć można na: www.hotelhviezdoslav.sk. O Kieżmarku, który był ostatnim celem naszej krótkiej podróży po Spiszu, również napiszę wkrótce osobno.

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com