DUBAJ: ZWIEDZANIE MIASTA W TRANZYCIE

Dubai Tourism i tamtejsze linie lotnicze Emirates rozpoczęły kampanię reklamową mającą zachęcić podróżnych lecących tranzytem przez to największe miasto w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, aby zwiedzali je mając tam dłuższe przerwy w podróży, lub nawet specjalnie planując w nim kilkudniowe i wydłużone pobyty.

 

Jest to pomysł wart uwagi, bo lokalizacja tego międzynarodowego portu lotniczego pozwala na ciekawe wykorzystanie nawet 8-godzinnej przerwy. W przypadku krótszych odradzałbym to biorąc pod uwagę czas niezbędny na formalności graniczne, w tym odpowiednio wczesne zgłaszanie się do odprawy przy wylocie, dojazd do ciekawych miejsc, no i zwiedzenie ich.

O kosztach takiej wycieczki już nie wspominając. Pomysł Dubaju nie jest nowy. Pamiętam jak kilka lat temu Singapur i Singapur Airlines zachęcały do zatrzymywania się w tym mieście – kraju, zwłaszcza podróżnych lecących z Europy, z przesiadką tam, do Australii i Nowej Zelandii.

Proponowano przynajmniej jednodniowe przerwy w podróży w obie strony. Jako główną atrakcję przedstawiano, poza możliwością poznania tego ciekawego miasta, przede wszystkim zamawianie, szytych świetnie na miarę i po bardzo atrakcyjnych cenach, garniturów i odbieranie gotowych w drodze powrotnej. O ile pamiętam, różnica cen takich usług w porównaniu z zachodnioeuropejskimi, w pełni uzasadniała takie przerwy.

Informujący o propozycji zwiedzania Dubaju przez pasażerów tranzytowych materiał prasowy przysłany nam przez przedstawicielstwo Dubai Tourismu jest jednak tak bardzo reklamowy, ze zwrotami: „Dubaj to idealne miejsce…”, „Dubaj jest punktem obowiązkowym i marzeniem wielu turystów na świecie”, czy „Kolejnym obowiązkowym punktem programu…”, że postanowiliśmy wybrać z niego tylko najważniejsze informacje.

Tym bardziej, że sporo miejsca w nim zajmują kwestie wizowe, które nie dotyczą obywateli Unii Europejskiej, a więc i Polaków, których wizy nie obowiązują. Dubai Touism przypomina, że przez to miasto podróżni latają z przesiadkami do ponad 150 innych portów lotniczych.

Ci, którzy korzystają z linii Emirates – a lata tam przecież także wiele innych – mogą za ich pośrednictwem zarezerwować 48-godzinny pakiet przesiadkowy. Z odbiorem pasażera na lotnisku i odwiezieniem go w drodze powrotnej, zamówieniem hotelu, programem, zwiedzaniem wybranych obiektów i miejsc itp.

Niestety, nawet bez przybliżonych cen. A nie są one tam symboliczne. Przypominam sobie, że tylko za skorzystanie z „lotniskowej” taksówki, do której skierowali mnie funkcjonariusze portu lotniczego, zapłaciłem niemal dwa razy drożej, niż kosztowałaby zwyczajna taksówka z postoju kilka metrów dalej.

Możliwość obejrzenia Dubaju „z lotu ptaka” – z restauracji na górnych piętrach słynnego hotelu Burdż Al-Arab („Żagiel”) wiązała się z obowiązkiem wykupienia obiadu, kolacji, a przynajmniej śniadania po tak niebotycznych cenach, że zrezygnowaliśmy, bo pieniądze te wystarczyłyby na kilkudniowe wyżywienie w miejscowych barach czy restauracjach.

Wrócę jednak do informacji Dubai Tourism. Rezerwacja pakietu przesiadkowego możliwa jest do 48 godzin przed wylotem, ale dopiero po wykupieniu biletu w liniach Emirates, z przewidzianą przerwą na miejscu. Zalecana jest jednak wcześniejsza, o ile chce się mieć gwarancję odpowiedniego zakwaterowania i zobaczenie wybranych obiektów.

„Pakiet przesiadkowy” można wydłużyć nawet do miesiąca, co już chyba trudno nazwać tranzytem. Proponowane programy pobytu tranzytowego zależą od czasu, jaki podróżny ma do dyspozycji. W przypadku 8 godzin lub niewiele więcej, tylko centrum Dubaju i dojazdu w nim metrem do najwyższego nadal budynku na świecie Burdż Chalifa.

Z ewentualnym wjazdem w nim na taras widokowy 124 lub 125 piętrze (płacąc za bilet droższy – ale cen nie podano, chyba aby nie straszyć chętnych, wjechać na 148 piętro, na najwyżej – 555 m n.p.m. – położony taras widokowy na świecie), a także zjedzeniem obiadu w restauracji na 122 piętrze.

A po tych atrakcjach zwiedzanie, znając tamtejsze realia dodałbym, że tylko przebiegając parę fragmentów, sąsiednie, oczywiście też największe na świecie centrum handlowo – rozrywkowe Dubai Mall. Z informacją – szerzej pisałem o tym centrum dwa lata temu, że – zacytuję materiał prasowy DT:

„Jej (galerii) powierzchnia wynosi ponad milion metrów kwadratowych, czyli mniej więcej tyle, co 200 boisk do piłki nożnej. Oprócz 1300 sklepów znajdziemy tu lodowisko, fontanny godne Las Vegas, skamieliny, dinozaury i ogromne oceanarium”.

Gdy podróżny dysponuje 12-16 godzinami, proponuje mu się zobaczenie historycznego Starego Miasta z sukami – targowiskami na obu brzegach rzeki Dubai Creek, z przepłynięciem przez nią tradycyjna łodzią abra płacąc – to jedyna w całym materiale prasowym cena – 1 dirhama, czyli około złotówki.

Sugerowany jest także spacer po zabytkowej dzielnicy Al Mahdi, w której znajduje się m.in. Muzeum Dubaju w forcie oraz muzea monet i kawy. Także niemal o wszystkich tych obiektach i miejscach, jak również wielu innych wartych tam poznania pisałem przed 2 laty, zainteresowani mogą nadal przeczytać te relacje.

Podróżnym – turystom lubiącym życie nocne proponowany jest dodatkowy program. Podobnie amatorom ciszy i miłośnikom kultury. Tym ostatnim wizytę w dunajskiej Operze, lub zobaczenie w teatrze spektaklu „La Perle” – pierwszego, którego fabuła rozgrywa się w Dubaju.

Tym pasażerom tranzytowym, którzy nie zamierzają jednak ruszać się z lotniska, oferowane są tamtejsze atrakcje. Zakupy, basen, wirtualną wycieczkę po mieście za pośrednictwem cyfrowej instalacji MyDubai Exprience w hali A terminalu 3 itp.

 

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com