WIZZ AIR WZNAWIA LOTY Z POLSKI, ALE..

Prezes Wizz Air Jozsef Varadi zadeklarował w rozmowie z Fly4free.pl, że jego linia wznowi loty z Polski już 17 czerwca, czyli od razu po zniesieniu zakazu lotów. Skrytykował też restrykcyjne przepisy, wprowadzone przez Polskę, które jego zdaniem blokują ponowne ożywienie branży lotniczej w Polsce. Oto informacje, jakie otrzymaliśmy z Fly4free.pl. Publikujemy je ze skrótami redakcyjnymi.

 

Varadi krytykuje polski rząd:

Bezsensowne przepisy, pasażerowie będą mieć przechlapane

– Nie wiem dlaczego Polska wprowadziła przepisy, które nie mają żadnego sensu i mam nadzieję, że ktoś przejrzy na oczy i je zmieni. Żadna linia lotnicza nie będzie operować na rynku, gdzie może sprzedawać tylko 50 proc. miejsc w samolotach. Ani Wizz Air, ani nikt inny. Przykro mi, że tak mówię, ale Polska stała się najgorszym krajem w Europie pod względem obserwowania i wyczuwania potrzeb rynku, a także sił rynkowych, które go kształtują – mówi w rozmowie z Fly4free.pl Jozsef Varadi, prezes Wizz Air.

Mariusz Piotrowski: Wielokrotnie mówił pan, że największym problemem ze wznowieniem lotów w Europie w czasie pandemii jest mnogość przepisów i regulacji w poszczególnych krajach, które powodują chaos. Czy patrząc z punktu widzenia całej Europy, jest kraj o bardziej skomplikowanej sytuacji, jeśli chodzi o zakazy lotów i ograniczenia niż Polska?

Jozsef Varadi: Nie powiedziałbym, że to skomplikowane. Polska jest krajem, który nie był zbyt efektywnie zarządzany przez rząd w czasie kryzysu. Inne poradziły sobie z tym kryzysem zdecydowanie lepiej. Choćby Węgry, gdzie przestrzeń powietrzna nie została ani na moment zamknięta, a i tak liczba nowych przypadków koronawirusa została zredukowana do minimum. Tak jest też w krajach takich jak Włochy i Hiszpania, które miały największe problemy w czasie pandemii – tam też teraz otwiera się granice i wznawia loty. Polska znajduje się obecnie daleko w tyle za tymi krajami pod względem regulacyjnym i radzenia sobie z kryzysem.

M.P. – To jedna sprawa, ale mnie i naszych czytelników bardzo ciekawi inna: dlaczego Wizz Air przez cały czas, gdy zakaz lotów był w mocy i był przedłużany, sprzedawał bilety na kolejne połączenia? Robiliście to od 3 miesięcy, podobnie jest teraz – zakaz lotów obowiązuje do 16 czerwca i można domniemywać, że zostanie przedłużony, a Wizz Air… [rozmowa została przeprowadzona na 2 godziny przed ogłoszeniem zniesienia zakazu lotów międzynarodowych – przyp. mp]

J.V.– Tak, ale skąd mamy wiedzieć czy zakaz zostanie przedłużony czy nie? To rząd twojego kraju kreuje ten problem – jedyne, co robimy, to sprzedajemy bilety na loty w okresie po zakończeniu zakazu lotów. W innych krajach zakazy lotów są już dawno zniesione – nie mam pojęcia, w jaki sposób kształtowany jest proces decyzyjny w Polsce i skąd mam to wiedzieć? Jeśli więc ktoś jest winny tej sytuacji, to jest to rząd, a decyzja jest zapewne uwarunkowana polityczne.

M.P. – Kiedy pana zdaniem samoloty Wizz Air zaczną latać na trasach z Polski?

J.V. – Nie jestem w stanie stwierdzić, kiedy przywrócone zostaną loty. Polska przedłuża te zakazy najczęściej w ostatnim możliwym momencie. Na pewno decyzja w tej sprawie będzie miała odzwierciedlenie w naszej postawie i spodziewam się, że 17 czerwca wznowimy loty z i do Polski.

M.P. – Z jakim wyprzedzeniem Wizz Air musi zostać poinformowany o uchyleniu zakazu lotów, aby wznowić swoje operacje w naszym kraju?

J.V. – Zakaz lotów obowiązuje obecnie do 16 czerwca, a w związku z tym zakładamy i przygotowujemy się do tego, aby wznowić loty 17 czerwca.

M.P. – Czy to oznacza, że na początku Wizz Air będzie latał pustymi samolotami? Proszę mnie poprawić, ale wydaje mi się, że sprzedaż biletów na loty z Polski obecnie leży, bo w świetle niepewności który pasażer zaryzykuje kupno biletu na lot, który prawdopodobnie może się nie odbyć.

J.V. – Samoloty nie będą puste, bo obecnie nie latamy takimi – nasz współczynnik ich wypełnienia wynosi aktualnie ok. 70 procent. Na pewno niepewność nie sprzyja decyzjom o zakupie biletów, widzimy też korelację między popytem, a znoszeniem restrykcji i ograniczeń. Gdy zakazy są znoszone, wówczas sprzedaż gwałtownie wzrasta. Z całą pewnością pasażerowie mogą czuć się zabezpieczeni wiedząc, że w przypadku odwołania lotu mają 3 opcje – mogą zmienić termin wylotu, otrzymać zwrot pieniędzy lub 120 procent zwrotu środków na swoje konto Wizz. Podkreślam jednak jeszcze raz, że za ewentualne odwołania rejsów odpowiedzialność ponosi rząd.

M.P. – W jaki sposób Wizz Air planuje wznowić loty w Polsce – z wszystkich lotnisk jednocześnie, czy raczej zaczniecie latać z największych baz takich jak Kraków czy Warszawa i potem poczekacie na to, w jaki sposób rozwinie się sytuacja?

J.V. – Planujemy, że zaczniemy latać jednocześnie z wszystkich naszych baz w Polsce. M.P. – W ostatnim czasie pojawiły się informacje, że Wizz Air będzie zmniejszał swoje bazy w Polsce, kilka lotnisk ma stracić po 1-2 samoloty, które trafią do innych miejsc w Europie. Czy to prawda i co to oznacza dla polskiego rynku – czy perspektywy wzrostu Wizz Air w Polsce są mniejsze niż w innych krajach?

J.V. – Na tę sprawę należy patrzeć w perspektywie krótko i długoterminowej. Jest jasne, że zapotrzebowanie na loty spadło drastycznie w stosunku do 2019 roku, a to sprawia, że nasza oferta też jest mniejsza. W krótkiej perspektywie samoloty faktycznie trafiły do innych baz, czyli tam, gdzie zapotrzebowanie na loty jest większe. Natomiast cały czas otrzymujemy nowe samoloty do naszej floty od Airbusa, więc w średniej i dłuższej perspektywie te maszyny wrócą do Polski, gdy tylko wróci większe zapotrzebowanie na loty z niej.

M.P. – Z pewnością słyszał pan o zamieszaniu z lotniskiem w Katowicach, które znalazło się na “czarnej liście EASA”. Okazało się, że to nieporozumienie i lotnisko próbuje je teraz odkręcać. Natomiast trzeba na to nałożyć fakt, że na Śląsku mamy obecnie największe ognisko koronawirusa w Polsce. Czy Wizz Air planuje w związku z tym jakieś cięcia w Pyrzowicach lub wystartowanie z operacjami później niż na innych lotniskach?

J.V. – Obserwujemy bacznie sytuację i bierzemy pod uwagę lokalne uwarunkowania, ale w tym momencie podtrzymuję, że od 17 czerwca zaczniemy latać ze wszystkich naszych baz operacyjnych w Polsce.

M.P. – Polska ma obecnie bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące blokowania 50 procent miejsc w samolotach. Póki co, dotyczą one lotów krajowych. Czy myśli pan, że zostaną one uchylone w momencie, gdy zniesiony zostanie zakaz lotów międzynarodowych? A jeśli nie, co to oznacza dla działalności Wizz Air w Polsce?

J.V. – Decyzja o blokowaniu foteli to absolutny nonsens, który nie pomaga nikomu. Żaden pasażer nie zaraził się koronawirusem na pokładzie samolotu na całym świecie. To polityczna decyzja, absolutnie nielogiczna i nie poparta żadnymi argumentami. Nie wiem, dlaczego Polska wprowadziła takie przepisy, które nie mają żadnego sensu i mam nadzieję, że ktoś przejrzy na oczy i je zmieni.

M.P. – A co, jeśli nie zmieni? Czy Wizz Air nie wznowi wtedy lotów z Polski?

J.V. – Nie chcę spekulować na ten temat. Mogę powiedzieć tylko, że ze strukturalnego punktu widzenia całej branży, żadna linia lotnicza nie jest w stanie operować na rynku przy 50 procentach zablokowanych foteli. Ani Wizz Air, ani nikt inny.

M.P. – Inny przepis wprowadzony przez Polskę, który jest znacznie bardziej restrykcyjny od wytycznych EASA, to kwestia dezynfekcji samolotów. Wizz Air i większość innych linii robi to raz dziennie, po zakończeniu całego dnia lotów, tymczasem według polskich wytycznych przewoźnicy będą musieli dezynfekować maszyny po każdym locie. Jak to wpłynie na operacje Wizz Air w Polsce?

J.V. – Naprawdę nie rozumiem tych przepisów. Polska staje się w ten sposób outsiderem w stosunku do innych krajów w Europie i nie tylko. Wytyczne EASA są dość jasne, a my i tak robimy od nich znacznie więcej. Te poważne regulacje nie mają sensu – do dezynfekcji samolotów używamy produktów, dzięki którym maszyny są bezpieczne przez 8-10 dni. Podobnie jest z materiałami używanymi do dezynfekcji. Nie rozumiem, skąd takie pomysły ze strony polskiego rządu.

M.P. – Czy pana zdaniem polski rząd działa przeciwko tanim liniom lotniczym? Wielokrotnie podkreślał pan, że regulacje w naszym kraju wspierają LOT…

J.V. – Oczywiście tak. Przykro mi, że tak mówię, ale Polska stała się najgorszym krajem w Europie pod względem obserwowania i wyczuwania potrzeb rynku, a także sił rynkowych, które go kształtują. Jednocześnie przez cały czas widzimy, jak bardzo wspierany jest LOT, a teraz przyjmuje to postać blokowania innych przewoźników i ustalania nonsensownych przepisów. Polska staje się powoli bardzo złym rynkiem, antyrynkiem, w którym podróże lotnicze będą coraz droższe, a odczują to konsumenci. Niestety, wygląda na to, że jako pasażerowie w Polsce, możecie mieć z tego powodu przechlapane. Za odwołania rejsów odpowiedzialność ponosi rząd.

Zdjęcie: Wizz Air