Goście Globtrotera

RANCHO POD BOCIANEM

RANCHO POD BOCIANEM

Rancho Zaledwie 35 km od centrum Warszawy, w otulinie Chojnowskiego Parku Krajobrazowego położone jest Rancho pod bocianem. Jego właścicielka, Bożena Domżal oraz dyrektor Marek Lis i zajmująca się marketingiem Katarzyna Jankowska byli gośćmi „Globtrotera” na pierwszym spotkaniu marcowym.

Obecny obiekt hotelowy nawiązujący stylem do staropolskiego dworu, z zapleczem gastronomicznym i konferencyjnym oraz licznymi atrakcjami dla gości, powstał trochę… przypadkiem oraz w rezultacie zainteresowania nim osób, które chciały w nim organizować imprezy bądź trochę odpocząć. Początkowo – mówiła Bożena Domżal – miała to być prywatna stajnia na 25 koni i domek letniskowy. Ich budowa, na powierzchni 15 ha, rozpoczęła się w 2003 roku. Szybko zaczęły się jednak pytania znajomych i innych osób, czy nie można by w nim przenocować, skorzystać z jazdy konnej, organizować spotkania towarzyskie, wesela i inne imprezy. Parokrotnie zmieniała się więc koncepcja, odbywała przebudowa i rozbudowa. Ta druga zresztą jeszcze trwa, gdyż w połowie kwietnia do użytku oddany zostanie kolejny, nowy budynek hotelowy o wysokim standardzie, z 10 pokojami oraz salami: bankietową i konferencyjną.
RanchoO szczegółach opowiedzieli nam Marek Lis i Katarzyna Jankowska. Zaprojektowane pierwotnie jako prywatny obiekt rekreacyjny, rozwinął się on w ośrodek agroturystyczny działający na zasadach biznesowych, obecne Rancho pod bocianem. Jego nazwa wzięła się od bocianów, które mają gniazdo na najwyższym we wsi drzewie, stojącym przy wjeździe do obiektu i przebywają w nim od wiosny do jesieni wysiadując oraz wychowując młode. W ub. roku całą czwórkę wyklutych, co według ludowych wierzeń zapowiada pomyślność. Ponad 20 ha terenu wokół hotelu przeznaczona jest na różne atrakcje dla gości. Konie przeniesione zostały do stajni w sąsiedniej wsi, skąd przyjeżdżają gdy są potrzebne, a ich pierwszą stajnię na ranczo przebudowano na hotel. – Wyróżnia nas – usłyszeliśmy od naszych gości – przestrzeń, której tak mało jest zwykle na co dzień, widok mgieł snujących się o poranku po rozległych polach i zapach lasu.
W chwili obecnej do dyspozycji gości jest 35 pokoi o wysokim standardzie, utrzymanych w romantycznym stylu. Może w nich nocować równocześnie 86 – 90 osób. Są to 3 apartamenty, 18 pokoi dwuosobowych, 9 trzyosobowych, 3 jednoosobowe oraz 2 czteroosobowe. Jak już wspomniałem, wkrótce przybędzie 10 kolejnych, a pojemność hotelu zwiększy się do 115 – 120 gości. Do ich dyspozycji jest też sala bankietowa nawet na 200 osób z kominkiem. Następna oraz druga konferencyjna znajdą się w nowym obiekcie. Sale konferencyjne mają pełne wyposażenie multimedialne oraz dostosowane są do organizowania w nich różnych imprez szkoleniowych. Większa na 100 osób, mniejsza na 45. Nie brak oczywiście zaplecza gastronomicznego z dobrą kuchnią polską i europejską. Jej próbkę w postaci kanapek przywiezionych przez gości, mieliśmy okazję poznać.

RanchoNa ranczo organizowane są zarówno biesiady, wykwintne przyjęcia, uroczyste kolacje, wesela, chrzciny i inne imprezy. Dysponuje ono również trzema terenami grillowymi ze specjalnymi chatami. Dwie znajdują się w pobliżu hotelu w tzw. letnim ogrodzie. Natomiast największa, na 400 osób, ogrzewana – można więc korzystać z niej przez cały rok – oddalona jest od niego o kilkaset metrów. W sumie, jak zapewniają gospodarze, są w stanie organizować imprezy plenerowe i przyjęcia grillowe nawet dla kilku tysięcy osób, przy czym w taki sposób, że przynajmniej dwie mogą odbywać się równocześnie i równolegle, bez wzajemnego przeszkadzania sobie. Hotelowy parking na ogrodzonym terenie dysponuje 150 miejscami.
Nie brak i innych atrakcji zarówno dla uczestników imprez grupowych, jak i gości indywidualnych, także dla dzieci. Wspomniane już konie pod siodło lub do zaprzęgów. Dwa tory squadowe oraz teren dla amatorów jazd w warunkach ekstremalnych na terenie starej, 15-hektarowej żwirowni. Można strzelać z łuku i wiatrówek, wędkować w stawie rybnym, jest teren zabaw dla dzieci. Każdy znajdzie więc tam dla siebie coś, co mu najbardziej odpowiada. Ranczo organizuje także aukcje dzieł sztuki. Dwie już się odbyły, kolejna – na cele charytatywne – jest przygotowywana.
RanchoNasi goście odpowiadali również na liczne pytania szczegółowe. M.in. właścicielka, Bożena Domżal stwierdziła, że dają się już odczuć początki kryzysu gospodarczego w kraju. Zdarzają się braki potwierdzeń, lub rezygnacje z wcześniejszych rezerwacji miejsc. W celach promocyjnych wykorzystywane są więc m.in. bilbordy: 25 ich zachęca aktualnie w Warszawie do odwiedzenia Rancho pod bocianem we wsi Przypki w pobliżu Tarczyna. Obiekt oferuje również program integracyjny dla młodzieży „Zieloną szkołę”, zaprasza – także cudzoziemców – na krótkie pobyty przejazdowe z możliwością poznania polskiej kuchni oraz kultury ludowej dzięki zapraszanym zespołom regionalnym. Jest też otwarty na współpracę z biurami podróży.

Cezary Rudziński
Zdjęcia: Grzegorz Micuła i Rancho pod bocianem.

Dodane 06 03 09

BASF I GRUZIŃSKIE WINA

BASF I GRUZIŃSKIE WINA

badagoni Nietypowi byli goście drugiego marcowego spotkania w „Globtroterze”: przedstawiciel polskiego oddziału światowego giganta, konceruy chemicznego BASF oraz współwłaścicielka importera i dystrybutora w Europie znakomitych win gruzińskich Badagoni. Pozornie niczego wspólnego, przynajmniej w pierwszym przypadku, nie mających z turystyką. A jednak…

Największy koncern chemiczny świata

– BASF – rozpoczął jego prezentację Wojciech Krzywicki, szef PR jej centrum biznesowego na Europę Środkową, spółki BASF Polska w Warszawie – ciągle jeszcze wielu ludziom w naszym kraju kojarzy się głównie ze znakomitymi kasetami magnetofonowymi. A ich produkcja była w przeszłości co prawda istotnym, ale jednak tylko fragmentem działalności. I przedstawił w ogromnym skrócie dzieje koncernu w ciągu minionych już ponad 160 (!) lat. Powstał on bowiem w 1865 roku, zajmując się początkowo produkcją barwników. W latach 1901 – 1925 na czoło wysunęły się nawozy sztuczne. Przez kolejne 20 lat - nowa synteza wysokociśnieniowa. Później, przy coraz bardziej różnorodnej produkcji i w miarę pojawiania się nowych technologii oraz wynalazków, także własnych BASF – np. opatentowanego przez firmę styropianu i powstawania zupełnie nowych dziedzin, koncern rozrastał się, przejmował również inne. Np. w ub. roku kupił za 8 mld € znaną szwajcarską firmę CIBA.BASF
Obecnie jest producentem oraz dostawcą produktów chemicznych dla wszystkich branż. Zwłaszcza chemicznej, farmaceutycznej, budownictwa, tekstylnej, tworzyw sztucznych, samochodowej, ochrony roślin i żywienia oraz wydobycia oraz przetwórstwa ropy i gazu. Światowe centrum koncernu mieści się w niemieckim Ludwigshafen tworząc tam prawdziwe „miasto w mieście”. Na świecie posiada 2 tysiące zakładów, zatrudniając na wszystkich kontynentach 97 tys. pracowników. Z czego w Europie 62 tysiące. W 2008 roku osiągnął obroty w kwocie 62,3 mld €, zaś tylko w Europie 38.652 mln €. Inwestuje również w Polsce. Centrala spółki w naszym kraju mieści się w Warszawie, dział chemii budowlanej w Poznaniu, dział domieszek do cementu i zakład produkujący je w Myślenicach, a w III kw. 2009 roku produkcję rozpocznie fabryka w Śremie. W 2008 roku w Polsce BASF osiągnął 480 mln € obrotów, a w latach 2009 – 2010 zainwestuje u nas 10 mln €.
Priorytetami rozwoju koncernu są nowe technologie - m.in. nanotechnologia, systemy zarządzania energią, ochrona klimatu oraz biotechnologie. Produkuje również środki przydatne lub niezbędne w turystyce i alpinizmie. M.in. moskitiery przeciwko komarom Interceptor, pokryte środkiem owadobójczym Fedona, bezwonnym, niewidocznym, przyjaznym dla człowieka, działającym również nawet po 20 - krotnym praniu. A na świecie co roku zaraża się malarią po 300 - 500 mln, umiera na nią ponad milion. Innym produktem są liny wspinaczkowe, a także Mincor - nowe, samooczyszczające się wykończenia tekstyliów technicznych, stosowanych m.in. do namiotów.. Od zakresu działalności oraz kierunków i zamierzeń na przyszłość koncernu BASF przedstawianych przez W. Krzywickiego można było, nie tylko w przypadku nas, dziennikarzy turystycznych, a więc nie fachowców w dziedzinie chemii i pokrewnych, dostać zawrotu głowy. Nie zabrakło jednak pytań do naszego gościa m.in. o bezpieczeństwo dla życia i zdrowia człowieka domieszek do betonów, materiałów ocieplających, ograniczanie emisji dwutlenku węgla itp. Więcej na temat BASF dowiedzieć się można ze stron: www.basf.pl.

 badagoni Pod znakiem antycznego bożka Badagoni

Bardzo ciekawe było również wprowadzenie Grażyny Kramarow, współwłaścicielki firmy Badagoni – Europa, do degustacji tego znakomitego gatunku gruzińskiego wina. Jego nazwa pochodzi od antycznego bóstwa wina, miłości i urodzaju , replikę brązowej figurki którego zaprezentowała uczestnikom spotkania. Jej oryginał znaleziony został w 1958 roku w miejscowości Melaani, w Kachetii w Gruzji. Przedstawia mężczyznę z naczyniem do picia wina w jednej oraz mieczem w drugiej ręce i jest datowany na IX – VII w p.n.e. Symbolizuje zaś dwoistość jego natury. Z jednej strony bóstwo pozdrawia życzliwe mu osoby naczyniem z winem. Równocześnie jednak na wrogów trzyma w drugiej ręce miecz. O bóstwie Badagoni wiadomo jednak mało.
Nazwę tę próbuje się wyjaśnić słowem „badagi” występującym w starych tekstach o jednej z najstarszych na świecie odmian winorośli rosnącej w zachodniej Gruzji i oznaczającym sok z winogron służący do robienia różnych smakołyków. Tłumaczone jest ono typowo po gruzińsku: bramy naszego kraju otwarte są dla każdego, kto przychodzi z otwartą duszą i przyjacielskimi uczuciami. Ale – dodam – wrogom potrafimy dać odpór. Przesympatyczna prelegentka przedstawiła również firmę, którą reprezentuje. Badagoni Wine Company, poprzednio znana jako Chevalier of Winemaking ( Witeź Winadielia ), założona została w 2002 roku w kachetyjskiej – tych, którzy nie znają Gruzji informuję, że Kachetia jest  najsłynniejszym „zagłębiem winiarskim” kraju Kartlów, jak nazywają siebie Gruzini – wsi Zemo Chodaszeni w powiecie Achmeda.
Obecnie firma obejmuje ponad 320 ha winnic wybranych odmian lokalnych winorośli w rejonach Chwareli, Mukuzani, Achaszeni, Akura i Ojaleszi. – Jej wina – podkreślała p. Grażyna – wytwarzane wyłącznie z endemicznych, gruzińskich gatunków winorośli, nie zaś sprowadzonych w Europy. Przez lata firma osiągała wybitne sukcesy wytwarzając wina takich sławnych marek jak Cinandali, Mukuzani, Kindżmarauli, Gurjaani, Saperavi, Achaszeni i innych. W 2006 firma Badagoni weszła w nową fazę rozwoju.
badagoni

We wspomnianej już kachetyjskiej wsi Zemo Chodaszeni powstał nowoczesny i zaawansowany technologicznie zakład produkcji wina, dzięki czemu firma może rozwijać się dalej dynamicznie.
Więcej szczegółów o firmie, winach oraz Gruzji, a zwłaszcza Kachetii, zwyczajach związanych z winem – a jaką ono rolę odgrywa w turystyce, chyba żadnego globtrotera przekonywać nie trzeba – i gruzińskim biesiadowaniem oraz zdjęć nasz gość przedstawiła na płycie CD, którą otrzymał każdy uczestnik spotkania.
Po czym przyszła pora na degustację tego znakomitego trunku. I chociaż żartobliwie twierdzę, powodując tym nierzadko palpitacje serc winiarzy i miłośników dobrego wina, że jego najwyższą i najbardziej doskonałą postacią jest koniak, a w przypadku Gruzji godna uwagi jest również czacza – bardzo mocny trunek pędzony z wytłoków powstających w trakcie wyciskania winnych gron, to podobnie jak bardzo duże grono koleżanek i kolegów „globtroterowców” z wielką przyjemnością raczyłem się doskonałym czerwonym winem Badagoni, obficie serwowanym przez naszego gościa i jej pomocnicę.

Cezary Rudziński
Zdjęcia autora

basfbasf
basfbasf
basfbasf

 

Dodane 02 04 09

POŁCZYN ZDRÓJ 2009

POŁCZYN ZDRÓJ 2009

Polodowcowa Kraina Drawy i Dębnicy

POŁCZYN ZDRÓJ 2009

Połczyn Zdrój Po blisko dwuletniej przerwie ponownie gościliśmy „silną grupę” przedstawicieli gminy i uzdrowiska Połczyn Zdrój, na czele z panią burmistrz Barbarą Nowak, kierowniczką rozwoju gminy Jolantą Olszewską i prezesem zarządu uzdrowiska Janem Komanem. Nasi goście przywieźli sporo nowości, a także – jak poprzednio – znakomitą próbkę lokalnych przysmaków. Ponieważ o walorach Połczyna Zdroju pisaliśmy dwukrotnie: 19.6.2007, po studyjnym pobycie tam grupy „Globtroterowców”, w relacji „Kurort z duszą” oraz 22.6.2007, po „rewizycie” władz miasta i uzdrowiska w Warszawie, w relacji „Połczyn Zdrój: Miasto ludzi z głową i sercem” i oba te teksty są nadal do przeczytania, a zdjęcia do obejrzenia w naszym portalu, ograniczę się do przedstawienia połczyńskich nowości i zamierzeń.

                                               Serca i głowy trzymają się mocno

Tym bardziej, że pani burmistrz oraz towarzyszące jej osoby skoncentrowały się w swoich prezentacjach właśnie na osiągnięciach minionych dwu lat oraz ambitnych zamierzeniach na najbliższą przyszłość. Potwierdzając, po raz kolejny, zasadność tytułu relacji z naszego spotkania w „Globtroterze” przed prawie 2 laty, że reprezentują miasto i gminę ludzi z głowami i sercami, pracującymi dobrze na właściwych miejscach.
W Połczynie Zdroju – zaczęła swoją prezentację problemów gminy Barbara Nowak – jest już wiosna. A co się zmieniło w ciągu 2 lat? Pokazała nam na ekranie ścieżki rowerowe i piesze w parku. Mapy gminy z trzema strefami. „A” – wyłącznie uzdrowiskowej, obszaru w 70% pokrytego roślinnością. Strefy chronionej, chociaż także z elementami infrastruktury rekreacyjno – sportowej, wyłącznie jednak pod kątem potrzeb kuracjuszy i turystów. „B” – zieloną w 45%, w której mogą być budowane również niewielkie obiekty mieszkalne, np. domki jednorodzinne. I „C” obejmującą obszar zamieszkany przez 18 tys. ludzi, rozwój którego nie może przeszkadzać lecznictwu uzdrowiskowemu, będącemu – ze względu na jego tradycje oraz rangę – priorytetem.
Połczyn ZdrójWspomniała o ochronie Drawskiego Parku Krajobrazowego oraz, w ramach programu „Natura 2000”, 7 rzek i rzeczek, siedlisk roślin i ptaków chronionych. I od razu nowość – oferta. – Mamy – mówiła – sztuczny zalew, 24 ha pod wodą, na skraju parku, a nad nim 19 ha idealnej lokalizacji pod obiekty uzdrowiskowe. Szukamy więc inwestora. Dodając – i pokazując na zdjęciach – ciekawostkę: zaporę wychwytująca masy mułu borowinowego niesionego przez rzeki. Dzięki czemu woda w zalewie jest czysta, a borowina może służyć celom leczniczym. Oprócz tej „ z odzysku” – dodam – uzdrowisko szczyci się bogatymi pokładami doskonałej borowiny oraz źródłami solanki wydobywanej z głębokości około 1200 m, o ogromnych walorach leczniczych docenianych już od ponad 300 lat.
Nowość stanowi próba rozszerzenia oferty Połczyna Zdroju na nowe grupy gości. Dotychczas przyjeżdżają tam głównie osoby starsze na leczenie. Gmina i uzdrowisko stawiają jednak na rozwój także innych dziedzin turystyki – również aktywnej. W maju rozpocznie się budowa drugiej w mieście hali sportowej. Jest fantastyczny – widzieliśmy go na zdjęciach – teren pod pole golfowe z miejscem na przyległą do niego infrastrukturę hotelową i pensjonatami rodzinnymi w rejonie tzw. „Trzech Garbów” – polodowcowych wzgórz morenowych. A także konkretny plan zagospodarowania tego terenu. Potrzebni są jednak inwestorzy. Sądząc z tego, co zobaczyliśmy i usłyszeliśmy, nie powinno być trudności z ich znalezieniem.

                                                          Jak przyciągnąć turystów?

 Połczyn Zdrój Nowym produktem turystycznym w ramach, jak to określiła p. burmistrz, „nowego myślenia” o rozwoju gminy, jest plan zatrzymywania turystów tranzytowych. Których tysiące tylko przejeżdżają przez Połczyn Zdrój. Trzeba ich więc zachęcić do zrobienia w nim postoju, pokazać bogactwo przyrody i krajobrazów tej krainy polodowcowej, np. Doliny 5 Jezior, z której wypływa rzeka Drawa płynąca do Noteci i Dębnica – dopływ Parsęty. Obie czyste, objęte jako rezerwaty ochroną. Z innych pomysłów wymieniła także ratowanie żółwi błotnych. A na razie tylko marzeń – budowę Domu Zdrojowego, bo obecnie oparciem dla kuracjuszy są szpitale uzdrowiskowe.
Najważniejszym projektem, którego realizacja może wpłynąć na stworzenie znakomitego, nowego produktu turystycznego przyciągającego tysiące nowych turystów, jest „Polodowcowa Kraina Drawy i Dębnicy” – o którym trochę więcej napiszę za chwilę. Gmina ma już wszystkie niezbędne uzgodnienia dotyczące obszaru zagospodarowania turystycznego, ze szlakami i odpowiednią infrastrukturą – m.in. rozrzuconymi obiektami noclegowymi, platformami pozwalającymi na obserwacje unikatowej flory, ścieżkami linowymi przerzuconymi między drzewami jak mostki nad przepaściami w dżungli, wieżami widokowymi oraz zadaszonymi miejscami wypoczynkowymi – są już pierwsze takie – dla całych wycieczek oraz indywidualnych turystów.
Stworzono „poligon naukowy” 3 gmin: Barwic, Czaplinka i Połczyna Zdroju, zorganizowano VIII Zachodniopomorski Festiwal Nauki. Realizowanym już planem jest rozwój małej produkcji artykułów spożywczych oraz potraw, np. zupy grochowej czy gulaszowej. Sprzyjają temu jarmarki artykułów spożywczych produkcji lokalnej. Jest do tego coraz więcej chętnych, gdyż ludzie widzą w tym własne korzyści.
Wspomniałem już o koncepcji nowego produktu turystycznego dla 3 gmin – „Polodowcowa Kraina Drawy i Dębnicy”. Jej założenia – koncepcja ma być gotowa w maju br. – przedstawili realizujący ją na zlecenie tych gmin reprezentanci konsorcjum doradczego Pro Landia. Oparto ją m.in. na wspomnianych już pracach i efektach „poligonu naukowego” i Festiwalu Nauki zorganizowanego przez Szczecińskie Towarzystwo Naukowe oraz opiniach fachowców. Zwłaszcza botaników, geologów, służby ochrony środowiska, leśników oraz branży turystycznej i – rzecz oczywista - mieszkańców.

                                                     Produkt turystyczny 3 gmin

Połczyn Zdrój Ta bardzo zróżnicowaana grupa, w której znaleźli się naukowcy różnych specjalności, przedsiębiorcy, rolnicy i urzędnicy potwierdziła zainteresowanie i rzeczywiste zapotrzebowanie na rozwój turystyki w tym regionie. Powołano organizację pozarządową – Stowarzyszenie „Polodowcowa Kraina Drawy i Dębnicy” i podjęto konkretne prace nad koncepcją produktu turystycznego. Jest to bowiem obszar niezwykle ciekawy, określany jako „Szwajcaria połczyńska” lub „Bieszczady północy”. Z interesującą budową geologiczną, mocno pofałdowaną rzeźbą terenu z różnicami poziomów nawet 80 m, rzekami, rzeczkami i jeziorami, a także bogatą florą i fauną. O walorach klimatyczno – leczniczych już nie wspominając.
        Autorzy projektu „Koncepcji” spojrzeli – i przedstawili to również podczas spotkania w „Globtroterze” – na tę krainę z pięciu punktów widzenia. Jako: Teren Polodowcowy, Dzikiej Przyrody, Górski, Zdrowia – w tym perspektywy SPA oraz Historyczny, z istniejącymi zasobami w każdej z tych dziedzin oraz ich ofertami. I chociaż skoncentrowali się ostatecznie na próbie wyboru między polodowcowością i zdrowiem, to sądzę, że w ostatecznym projekcie wykorzystane zostaną – bo warto – również walory widoczne z innych punktów patrzenia na tę krainę.
Nie zabrakło podczas spotkania w „Globtroterze” prezentacji oferty leczniczej i profilaktycznej uzdrowiska Połczyn Zdrój. Pisaliśmy już o niej, aktualne informacje i szczegóły znaleźć można na: www.uzdrowisko-polczyn.pl, ograniczę się więc tylko do nowości. Oferowanych jest tam, w 4 sanatoriach położonych w różnych częściach 80 hektarowego Parku Zdrojowego, ponad 100 różnych zabiegów leczniczych. Jesienią br. – zostaliśmy zaproszeni na kolejny przyjazd studyjny w październiku – otwarta zostanie nowe Centrum SPA. A miejsca w połczyńskich sanatoriach i obiektach leczniczych do końca roku już są „obłożone” w 95%. To rewelacyjna informacja jak na okres kryzysu gospodarczego.
Po prezentacjach i odpowiedziach na pytania przyszła kolej na degustację znakomitego regionalnego chleba, kiszonych ogórków i kapusty, wędzonych ryb, serów, jajek – było to przecież spotkanie w środę przed Wielkanocą – w różnej postaci oraz ogromnego świątecznego mazurka. Pod – oczywiście połczyńskie – piwo i napoje bezalkoholowe, herbatę i kawę. Wszystko nie tylko wyglądało apetycznie, ale było bardzo smaczne. A goście przywieźli tyle smakołyków, że około 100 uczestników spotkania nie było w stanie wszystkiego zjeść i wypić…Było to więc kolejne, bardzo udane – głównie dzięki doskonałemu merytorycznemu przygotowaniu naszych gości – spotkanie w „Globtroterze”.

Cezary Rudziński
Zdjęcia: Łukasz Dobrzyński

Specjalności kuchni regionalnej
Połczyn ZdrójPołczyn Zdrój
Połczyn ZdrójPołczyn Zdrój
Połczyn ZdrójPołczyn Zdrój
  

 

Dodane 14 04 09

EXIMTOURS 2009

EXIMTOURS 2009

Milion klientów, z czego 155.000 polskich

 

            Gośćmi drugiego kwietniowego spotkania w „Globtroterze” byli przedstawiciele jednego z największych biur podróży działających w Polsce – EXIM Tours: dyrektor marketingu Piotr Łabędowicz i specjalista tego działu Rafał Wasiak. Przedstawili oni ofertę firmy na sezon letni 2009 roku.

 

            EXIM Tours, firma, która ma centralę w Pradze i 42 własne biura w Republice Czeskiej, w Polsce działa już 13 rok. I niemal tyle samo razy gościła już w „Globtroterze”. Specjalnie więc przedstawiać jej nie trzeba. Wystarczy zajrzeć do publikacji w naszych stałych działach, zwłaszcza „Goście „Globtrotera” i „Podróże „Globtrotera”, bądź na firmowe strony: www.eximtours.pl. Wspomnę więc tylko, że w naszym kraju firma ma 3,5 tys. agentów, a w ub. roku skorzystało z jej usług 155 tys. polskich turystów. Działa również na Słowacji, Węgrzech oraz – jako „Cartagotours” w Rumunii. Łącznie w 2008 roku wysłała na urlopy samolotami czarterowymi – nie prowadzi bowiem innego rodzaju turystyki – milion turystów.

             – Początek sprzedaży oferty na sezon letni 2009 – poinformowali nasi goście – był bardzo dobry. Rozpoczęła się ona już w listopadzie – wówczas ukazał się nowy katalog na Lato 09 – i do 16 lutego br., kiedy zakończyła się promocyjna wczesna rezerwacja, wzrost sprzedaży wyniósł, w porównaniu z poprzednim sezonem, aż 270% ! W przedsprzedaży sprzedano 20% całej oferty letniej. To zasługa nowego systemu rezerwacyjnego oraz wczesnego rozpoczęcia sprzedaży. I korzyści dla klientów: gwarancja niezmienności ceny bez konieczności dokonywania ew. dopłat przed wyjazdem, gratisowe ubezpieczenie od rezygnacji z wyjazdu, wliczone w cenę imprez wycieczki fakultatywne oraz najlepszy na rynku, rozszerzony pakiet ubezpieczeniowy.

            Od 2008 firma stosuje Karty Stałego Klienta dające jej posiadaczom 2% rabatu od ceny katalogowej imprezy. Stosowane są również inne zachęty dla klientów: zniżki dla dzieci oraz wyloty z 10 polskich lotnisk. W tegorocznym  sezonie letnim EXIM Tours proponuje wypoczynek w Tunezji, Turcji, Egipcie, Izraelu, Maroku, na greckich wyspach Kreta i Rodos, na Majorce oraz nowość – Zjednoczone Emiraty Arabskie. W tym ostatnim przypadku potrzebny jest tydzień na załatwienie wiz czym, oczywiście, zajmuje się biuro. Firma posiada sieć własnych hoteli w Tunezji i Egipcie, korzysta z samolotów krajów do których wozi turystów, ale 80% z nich przewozi litewskimi liniami Aurelis Airlines, której samoloty bazują w Katowicach i Warszawie. Dysponują one – podkreślono – dobrymi samolotami, bez usterek, są punktualne. W tegorocznym sezonie letnim, który trwać będzie od kwietnia do października, zwiększy się – z 1 do nawet 4-5 – liczba lotów tygodniowo z lotnisk lokalnych w poszczególnych kierunkach. Z Warszawy i Katowic odbywać się będzie po 17 lotów tygodniowo.

            EXIM Tours dba o promocję firmy. Tegoroczna kampania reklamowa na bilbordach, w wybranych tytułach prasowych oraz w internecie, rozpoczęła się już w styczniu. W kwietniu umacniany jest wizerunek firmy oraz działania promocyjne na rzecz zwiększenia rozpoznawalności marki i reklamujące oferty specjalne. M.in. także na tramwajach w Warszawie, Poznaniu, Częstochowie i w Katowicach. Promocji EXIM Tours służy również sponsoring. W br. firma jest oficjalnym sponsorem wyborów Miss Polonia 2009, które odbędą się w październiku w Teatrze Wielkim w Łodzi. Ich uczestniczki do finału przygotowywać się będą w Tajlandii, a główną nagrodą ufundowaną  przez EXIM Tours będzie egzotyczna wycieczka.  Również wycieczka będzie nagrodą dla zwycięzcy spośród widzów nadsyłających SMS-y w trakcie głosowania. Firma była też sponsorem odbywającej się w kwietniu w Warszawie Akademii Golfa.

            Odpowiadając na pytania uczestników spotkania nasi goście poinformowali m.in., że najlepszymi terminami na szukanie super okazji w EXIM Tours jest maj, początek grudnia oraz początek stycznia. Przyznali, że pomimo ogromnego sukcesu przedsprzedaży, firma już zaczyna odczuwać kryzys w gospodarce i konsekwencje spadku siły złotego wobec głównych walut światowych. M.in. loty czarterowe z Rzeszowa i Szczecina rozpoczną się w br. nie w maju, lecz w czerwcu. Prawdopodobnie również w szczycie letnim będą oferty last minute. A w ub. r. wszystkie posiadane miejsca na lipiec i sierpień sprzedane zostały już z 2-3 miesięcznym wyprzedzeniem. Przy czym jednak ceny ew. imprez w last minute nie będą niższe od katalogowych na maj. W tej chwili trudno przewidzieć – podkreślili – jaki będzie sezon. Firma w ub. latach miała po 30 – 40% wzrosty liczby klientów. W br. zakłada, że pomimo kryzysu, który odczuwa już branża zmniejszając liczbę lotów i rezerwacji hoteli zagranicą, zdoła nie tylko utrzymać ubiegłoroczną liczbę turystów, którzy skorzystali z jej usług, ale nawet zwiększyć ją do 208 tysięcy.

 

Cezary Rudziński

Zdjęcia autora.

Dodane 22 04 09

Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com