GOŚCIE GLOBTROTERA: FAJBUS I PABLO

Trochę nietypowe było ostatnie przed przerwą wakacyjną spotkanie z tego cyklu w Stowarzyszeniu Dziennikarzy – Podróżników „Globtroter”. Gośćmi tym razem byli bowiem jego wieloletni członkowie, ale występujący w roli autorów książek. Jednej właśnie wydanej i drugiej, już trzeciego tomu z serii, przygotowywanej.

 

Fajbus, czyli Marian Michał Fajbusiewicz, znany przede wszystkim, chociaż nie tylko, jako prowadzący swego czasu popularny program policyjno – kryminalny w TVP „997”. I, oczywiście podróżnik. Oraz Pablo – Paweł Brun, z pierwszego zawodu lekarz weterynarii, później i obecnie biznesmen oraz podróżnik, który objechał ogromny kawał świata i nadal podróżuje. A swoje wrażenia i oceny z podróży po różnych krajach podsumowuje w książkach – rankingach „Jechać nie jechać?”, których dwa pierwsze tomy już się ukazały, a trzeci jest w opracowywaniu.

„Twórca kultowego programu „Magazyn kryminalny 997”, który przez lata elektryzował całą Polskę – prezentuje Michała Fajbusiewicza w nocie prasowej wydawca jego nowej książki napisanej w formie rozmowy z Martą Omiljanowicz: „Fajbus – 997 przypadków z życia”. Człowiek orkiestra, dziecko szczęścia, miłośnik dobrej zabawy, dziennikarz, wymagający szef, zdyscyplinowany, choć rozrywkowy. Szczerze opowiada o sobie, o plusach i minusach sławy, kulisach pracy dziennikarza i swej przewrotnej naturze. Nie oszczędza też TVP, do której niedawno wrócił, lecz na bardzo krótko…

Ma na koncie sporo: * mnóstwo programów, w których badał zagadkowe zbrodnie sprzed lat, uczył, jak strzec się przed przestępcami, edukował – razem ze znanymi aktorami – jak nie wpaść w sidła naciągaczy * kilkaset filmów dokumentalnych * doświadczenia zdobywane podczas podróży – objechał niemal cały świat * tysiące fotografii, szczególnie cykle portretów * oraz życzliwość całego grona wiernych przyjaciół, choć trzeba przyznać, że nie mają z nim lekko, jako że co i rusz zastawia na nich pułapkę”.

Michał, bo tego imienia używa na co dzień, opowiedział o swojej aktualnej współpracy z telewizyjnym kanałem dokumentalnym specjalizującym się w tematyce przestępczości. A także genezie powstania tej książki. – Są w niej – mówił – cztery zasadnicze tematy. Naszej rodziny, która nie utrzymuje ze sobą praktycznie kontaktów. I sypnął przykładami oraz ciekawostkami. M.in. jak jego ojciec odszukał po 40 latach brata, o którym sądził, że nie żyje, a okazało się, że w latach wojny był we francuskim ruchu oporu, po niej zaś osiadł we Francji.

Ale gdy pojechał do niego do Paryża na miesiąc, to wrócił po… 3 dniach, bo braci a nie mogli dogadać się, który z nich odpowiada za taką długą przerwę w kontaktach. Drugi temat, to opowieści łódzkie, w tym z dzieciństwa spędzonego w tym mieście, z którym nadal jest związany. Trzeci – praca w TVP w okresie prowadzenia programu „997” oraz innych. Opowieści – mówił – zarówno poważne, jak i śmieszne. Ta druga tematyka dominowała zresztą w tym, co opowiadał także o innych pracach i programach. A nakręcił m.in. 240 relacji ze spotkań ze sławnymi ludźmi.

Same tematy wchodziły mi w ręce – podkreślał. Nie były zaplanowane, a często okazywały się zabawnymi historiami. I sypnął przykładem, jak przed snem wypił z Janem Karskim, kurierem polskiego podziemia podczas wojny, butelkę koniaku, bo jego sławny „współ spacz” nie znosił chrapania, które jest znanym problemem Fajbusa. A tak się złożyło, że w amerykańskim hotelu musieli dzielić nie tylko pokój, ale i „małżeńskie” łoże z jedną kołdrą. Inny w wątków książki, to 11 zawodów, jakie w życiu wykonywał Michał

Z historyjkami m.in. z okresu, gdy był pracownikiem „kulturalno – oświatowym” w ośrodku wczasowym, z „załatwianiem” przydziałów deficytowego wówczas mięsa. Z „odpalaniem” stosownych porcji zarówno miejscowym notablom, jak i księdzu. Sporo ciekawych informacji na jego temat zawartych w książce dotyczyło zwłaszcza pracy dziennikarskiej. Filmów z podróży, m.in. po Afryce. Pracy w „Expresie Reporterów”.

A przede wszystkim „rodzenia się” programu „997” wzorowanego na podobnym telewizji NRD i początkowo nie akceptowanego przez ówczesnego szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Oczywiście również z mnóstwem ciekawych, a nawet „soczystych” szczegółów.

Także dwu rozstań z tym programem. Pierwszego, w 1986 r. stosunkowo krótkiego, gdy w jednym z odcinków bardzo zalazł za skórę komuś „ważnemu”. I ostatecznego przerwania kontynuacji „997”.

Natomiast Pablo odczytał podczas spotkania fragment trzeciego tomu swojej książki. Jak zwykle łączący turystykę z jego doświadczeniami życiowymi. Chociaż w tym przypadku nie związanymi z pracą weterynarza, opowieści o której stanowią bardzo mocną stronę obu pierwszych tomów, lecz perypetiami ze zdrowiem i operacjami, jakim musiał poddać się zagranicą. Był to kolejny, bardzo ciekawy wieczór w „Globtroterze”.

        Zdjęcia autora.


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com