GOŚCIE GLOBTROTERA: ZIELONY I INNE WALUTY LOKALNE

Gościem na drugim październikowym spotkaniu w Stowarzyszeniu Dziennikarzy – Podróżników „Globtroter” był Dariusz Brzozowiec, lider polskiej waluty lokalnej Zielony. Pisaliśmy już o tej inicjatywie, której zasięg rozszerza się także na inne regiony kraju, po pobycie grupy dziennikarzu w Starachowicach na zaproszenie właściciela tamtejszego hotelu Senator i również jednego z inicjatorów oraz lidera Zielonego, Filipa Prokopa. Ale w ciągu kilku miesięcy od tamtej podróży studyjnej sporo się zmieniło. Gość spotkania opowiedział również o podobnych walutach używanych w Europie i na świecie. A także ich roli jako bodźca rozwoju zwłaszcza małej i średniej przedsiębiorczości oraz ograniczania bezrobocia.

 

Przypomnę, że Zielony, podobnie jak inne waluty lokalne, jest umowną jednostką rozliczeniową o równowartości złotego. Nie istnieje w postaci papierowej czy metalowej, lecz jedynie wirtualnej aplikacji w telefonie komórkowym lub smartfonie. Posługują się nią przedsiębiorstwa w transakcjach między sobą, a także osoby fizyczne.

Zwłaszcza pracownicy firm uczestniczących w tym programie, którzy premie lub ich część otrzymują – za ich zgodą – w Zielonych. Sensem istnienia tej waluty lokalnej jest ułatwianie zagospodarowywania wolnych mocy przerobowych oraz sprzedaży wyprodukowanych towarów czekających na nabywcę.

Lub istniejących usług, np. wolnych pokoi hotelowych, restauracji, potencjału warsztatów samochodowych i naprawczych innych branż, salonów fryzjerskich, kosmetycznych itp. W dosyć częstych sytuacjach, gdy potencjalnym nabywcom lub klientom brakuje „prawdziwych pieniędzy”, w naszym przypadku złotych.

Trzeba podkreślić, że Zielony, tak samo jak inne waluty lokalne, jest niewymienialny na waluty państwowe. Posiadacze tych pierwszych mogą je wydawać tylko kupując towary lub usługi w firmach, przedsiębiorstwach i placówkach należących do tego systemu oraz akceptujących takie transakcje.

Ludzie nie znający i nie rozumiejący go zadają pytania: po co dodatkowy „podejrzany pieniądz”, którego nie można wziąć do ręki i kupić za niego co i gdzie się chce? Niekiedy nawet wietrzą w tym kolejną aferę w rodzaju Amber Gold. A przecież chodzi o to, że Zielony tylko rozszerza możliwości zakupowe firm i ludzi, mających ograniczone środki w pieniądzu państwowym – złotych.

Jest to – podkreślał gość Globtrotera – zgodne z obowiązującym prawem, a także opodatkowane, gdyż faktury czy rachunki wystawiane są zawsze w złotych. Na świecie jest obecnie w użyciu ponad 5,5 tys. różnych walut lokalnych i prywatnych. Wbrew oczekiwaniom nie w krajach biednych, ale głównie o wysokim poziomie rozwoju gospodarczego.

Np. w USA około 500, Japonii 300. W Polsce w latach 1916-1924 używano około 180 takich walut. Niektóre z nich miały także postać pieniądza papierowego, metalowego, a nawet… porcelanowego. Zielony wzorowany jest na lokalnym pieniądzu szwajcarskim. W ojczyźnie Wilhelma Tella używane są trzy równoległe waluty.

Państwowy frank szwajcarski (CHF) oraz o identycznej wartości, nie wymienialne jednak na niego, WIR franki i WIR euro. Ten pierwszy zdobył już taki zasięg, że w 2004 r. powstał nawet obsługujący go specjalny bank. Z walut lokalnych, poinformował D. Brzozowiec, korzysta w Szwajcarii ponad 80 tys. przedsiębiorców.

Zakres Zielonego jest na razie o wiele skromniejszy, ale systematycznie poszerza on grono jego zwolenników wykorzystujących korzyści, jakie daje. System obejmuje obecnie prawie 350 firm, z czego 80 w Starachowicach. Część z nich wypłaca pracownikom premie w Zielonych, rozszerzając w ten sposób krąg użytkowników tej lokalnej waluty.

Wydają ją oni nie w marketach i supermarketach zagranicznych firm przyjmujących tylko złote, ale omijając je w sklepach lokalnych. A także w placówkach usługowych, co wzmacnia lokalną przedsiębiorczość i z czasem pozwoli, podobnie jak ma to miejsce np. w Brazylii, zwiększyć w tych firmach zatrudnienie i ograniczać bezrobocie.

W Starachowicach można za Zielone kupować nie tylko artykuły spożywcze i przemysłowe, korzystać z wielu usług, np. częściowo za wycieczki, ale nawet… kupować mieszkania. Przy czym, jeżeli płaci się za nie tą walutą lokalną, z 20% rabatem. Zaś firmy regulują nią u kontrahentów z systemu należności za surowce, np. budowlane, usługi i inne dobra.

Zwiększając obieg Zielonych oraz oszczędzając złote na zakupy i wydatki nadal możliwe tylko w za pieniądze emitowane przez NBP. Dla wielu przedsiębiorców – użytkowników tej waluty zastępczej bardzo ważny jest też fakt, że mogą korzystać z bez odsetkowego debetu, a więc faktycznie kredytu w niej.

I spłacać go towarami i usługami. W Starachowicach co miesiąc ponad 100 tys. Zielonych zmienia już właściciela, zwiększając w ten sposób wymianę towarów i usług między lokalnymi przedsiębiorcami. Kwota na razie niewielka, ale jak zapewniają organizatorzy, to dopiero początek.

Ocenia się, że z tej formy płatności korzysta już również około tysiąca pracowników przedsiębiorstw otrzymujących premie w Zielonych, wpływając w ten sposób na wzrost obrotów w firmach partnerskich. W niektórych z nich klienci płacący w złotówkach otrzymują – to kolejna ciekawostka – premie w Zielonych.

I mogą je wydawać na potrzebne im towary i usługi w którejś z setek firm korzystających z systemu, a działających także w innych miejscowościach kraju. Warto więc obserwować rozwój tej waluty i powiększanie się jej zasięgu terytorialnego. Więcej informacji o niej znaleźć można na www.zielony.biz.pl.

 

          Zdjęcia autora

 

 


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com