KOREA PÓŁNOCNA: WYCIECZKA DO KRAJU KIMÓW

Nasze kolejne spotkanie mieliśmy mieć z jednym z warszawskich wydawnictw książkowych, ale poważnie rozchorował się prelegent i sytuację uratował niezawodny jak zwykle Paweł Krzysztof Brun, nasz przyjaciel oraz prezes i właściciel najstarszej warszawskiej firmy handlowo-produkcyjnej Krzysztof Brun i syn. Rodzinna firma Brunów - chociaż to trudne do wyobrażenia - istnieje w Warszawie od roku 1794. Pierwotnie zajmowała się handlem materiałami żelaznymi, obecnie inwestuje w biotechnologie.

 

 

Paweł Brun podzielił się z nami wrażeniami z rodzinnej wyprawy do jednego z najbardziej tajemniczych państw – Korei Północnej, komunistycznego skansenu w dalekiej Azji. Wybrał się tam, wraz z żoną i synem Fryderykiem za pośrednictwem specjalizującego się w kierukach wschodnich Biura Turystycznego Bezkresy, zachęcony przez jego szefa Waldemara Ławeckiego.

 

Koreańska przygoda rozpoczęła się już w Pekinie, gdzie podróżnicy otrzymali wizy północnokoreańskie i skąd polecieli samolotem północnokoreańskich linii lotniczych Air Koryo do stolicy tego państwa Pjongjangu (Phenianu).

 

Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna to jest zgodnie z konstytucją republiką socjalistyczną z jednoizbowym parlamentem, Najwyższym Zgromadzeniem Ludowym w którym zasiada 687 deputowanych. W tym bardzo pięknym krajobrazowo kraju o powierzchni niewiele większej od 1/3 powierzchni Polski, żyje około 24 milionów ludzi. Stolica KRL-D Pjongjang ma ponad 3 miliony mieszkańców.

 

Korea Północna jest krajem trudno dostępnym dla turystów stąd niewielka ich liczba odwiedza ten kraj. Większość turystów to obywatele Chin, Rosji i Japonii. Od obywateli polskich wymagana jest wiza, którą zazwyczaj otrzymują. Żaden turysta nie może podróżować po tym kraju samodzielnie. Wymagany jest oficjalny koreański „przewodnik”, który zna jego język ojczysty mówi, co można fotografować a co nie można.

 

Paweł Brun ciekawie opowiadał o swojej podróży, ilustrując swoją prelekcję zdjęciami. Mówił o szerokich i niemal pustych ulicach stolicy KRL-D, bowiem w tym kraju nie ma praktycznie możliwości posiadania prywatnego samochodu. Jest tam za to wspaniałe metro a ponad miastem wznosi się gigantyczny pomnik idei Dżucze na który można wjechać windą za 5 euro. Odwiedził też z rodziną koreańską szkołę, i dom kultury, gdzie spotkali się z młodzieżą oraz kilka muzeów w tym Muzeum Wojska, bowiem północni Koreańczycy przywiązują wielką wagę do historii walk narodowo-wyzwoleńczych z japończykami i amerykanami oraz rodakami z południa.

 

Na ulicach i placach stolicy widać było setki ćwiczących młodych ludzi, przygotowujących się do masowych parad i pokazów z okazji nadchodzącego Święta Narodowego KRL-D. Odwiedzili też bardzo piękne krajobrazowo Góry Diamentowe.

 

 

 

 

Opowieść o tym ciekawym kraju sprawiła, że wielu naszych dziennikarzy zainteresowało się tym kierunkiem. Poważną przeszkodą w realizacji tych zamierzeń jest niestety cena takiej wycieczki.

 

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Micuła


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com