WĘGRY: BADACSONY - WINO POD WULKANICZNĄ GÓRĄ

Wino cudownie smakuje w otoczeniu wypielęgnowanych winnic. Siedząc przy stoliku można oglądać szarą taflę jeziora Balaton i zielone wzgórza Badacsony. Kilkadziesiąt lat temu wakacje nad tym węgierskim jeziorem były prawdziwym luksusem.

 

Wczasowiczów z Polski, NRD czy Czechoslowacji przyciągała tu "zachodnia" atmosfera i, może przede wszystkim, pewna letnia aura i ciepła woda jeziora.

 

Dziś Polacy wolą jeździć na piaszczyste plaże Egiptu, Tunezji czy Turcji, a sam Balaton przestał być wielką atrakcją. Tymczasem "węgierskie morze", jak nazywane jest jezioro, to znakomity cel wakacyjnej czy jesiennej podróży i nie ze względu na ciepłą wodę w akwenie, ale na otaczające go wioski i miasteczka.

 

 

 

Badacsony, serce nadbalatońskiego winiarstwa, zdecydowanie zasługuje na choćby kilkudniową wizytę. Do wioski dotarliśmy koło południa nie mając rezerwacji noclegu. Postanowiliśmy zamieszkać w którymś z gospodarstw agroturystycznych, w domu otoczonym polem winorośli.

 

Okazało się jednak, że te, które prezentują się w miarę atrakcyjnie, są już zajęte. Wracamy więc do centrum wioski, by bez problemu znaleźć pokój (trochę drożej niż u nas) tuż przy niewielkim parku, za którym w jezioro wcina się eleganckie molo. Obok zaś stacjonują jachty, które można wypożyczyć, by popływać po jeziorze.

 

JEZIORO MOŻE BYĆ NIESPOKOJNE

 

Jak się dowiaduję, zupełnie na pierwszy rzut okaz spokojny Balaton potrafi się gwałtownie zmieniać, a żeglowanie po wzburzonym jeziorze bywa niebezpieczne. W 1954 roku, podczas sztormu, zatonął statek „Pajtás” z kilkudziesięcioma osobami na pokładzie.

 

Siedząc na molo i patrząc na lustro wody trudno mi w to uwierzyć... Zapewne jednak na akwenie, który liczy 77 km długości i 12 km szerokości w najdalej oddalonych od siebie brzegów różne dziwne zjawiska mogą mieć miejsce. Przy molo napotykamy pomnik bosego mężczyzny ze sztalugami i stołeczkiem.

 

To słynny węgierski malarz Józef Egry, zmarły w 1951 roku piewca piękna nadbalatońskiego krajobrazu. Malarz trafił tu podczas pierwszej wojny światowej do wojskowego szpitala, po tym, jak podczas wojennych działań został ciężko ranny. W okresie rekonwalescencji rozkochał się nie tylko w okolicy, ale i w miejscowej pannie, z którą się ożenił. Egry doczekał się nad Balatonem swego muzeum, gdzie zgromadzono obrazy i pamiątki po nim. W pobliżu molo znajduje się stacja kolejowa, z której kursują pociągi zarówno do Budapesztu, jak i do innych miejscowości położonych nad jeziorem.

 

WINO, MUZYKA I ŚPIEW

 

Wieczorem okazuje się, że w parku, także koło molo, odbywają się dni miasteczka. Przez kilka wieczorów na scenie występują zespoły wokalne, instrumentalne i taneczne prezentujące muzykę ludową i jazzową.

 

Wokół placu ustawiono kilkadziesiąt budek, w których miejscowi producenci sprzedają swoje wino, sery, konfitury, miody, i inne smakowitości. Wszyscy przez cały wieczór kosztują tutejszych trunków, win odmian Szürkebarát, Kéknyelű, Italian Riesling czy Chardonne i... nikt się nie upija!

 

Winnice są nieodłączną częścią krainy Badacsony, na którą składa się wioska o tej samej nazwie, a także Badacsonytomaj z przysiółkiem Badacsonyörs i Badacsonytördemic z przysiółkiem Badacsonylábdihegy. Winnice rozciągają się na skąpanych w słońcu stokach góry Badacsony. Spotkamy w nich wiele małych winiarni, gdzie właściciele zachęcają do spróbowania, a potem zakupienia lampki, butelki lub kilkulitrowego gąsiorka z białym, różowym lub czerwonym napitkiem.

 

OBIAD Z WIDOKIEM NA JEZIORO

 

W wiosce jest także kilka restauracji serwujących dania węgierskiej kuchni z obowiązkowym gulyasleves czyli zupą gulaszową. Zapewniam, że w każdym lokalu smakuje inaczej, ale zawsze jest dokonała! Jedną z najbardziej obleganych restauracji jest Kisfaludy-ház ulokowana w pięknym zabytkowym domu, który dawniej był tłocznią należącą do XVIII-wiecznego poety Sándora Kisfaludyego.

 

Znakomite potrawy można jeść, obowiązkowo popijane winem, na tarasie, z którego roztacza się widok na Balaton i jego drugi brzeg, na wioskę oraz rozległe winnice. Wśród winnic znajdziemy także zabytkową zagrodę – Dom Róży Szegedy. Budynek pochodzi z XVIII wieku. Jego właścicielką była aktorka Róża Szegedy, żona i muza poety Sándora Kisfaludyego. Podobno para poznała się nad Balatonem podczas święta winobrania.

 

ZIELONA GÓRA W DESZCZU

 

Ruszamy na szczyt góry, powulkanicznego twardzielca, od imienia której wzięła nazwę wioska, by ją zdobyć. Nie jest to zbyt trudne, bo góra ma wysokość 437 m n.p.m. Na szczyt prowadzi kilka oznakowanych szlaków turystycznych po leśnych duktach, a w wielu miejscach po dość stromych schodach. Góra w 1965 roku objęta została ochroną i włączona w obręb Parku Narodowego Balatonu. Na górze znajdują się między innymi Kamienne Wrota złożone z fantastycznych tworów skalnych.

 

Na szczycie zaś ogromny kamienny krzyż ustawiony tu w 1857 roku. W kilku miejscach można oglądać panoramę okolicy. Niestety, mieliśmy pecha, bowiem w trakcie naszej wędrówki niebo najpierw poszarzało, a potem lunęło deszczem. Ostrożnie schodząc po śliskich kamiennych schodach przyrzekamy sobie, że w przyszłym roku ponownie tu przyjedziemy, by rozkoszować się nie tylko balatońskimi widokami, ale i przepysznym tutejszym winem.

 

Zdjęcia autorki