GRUZJA: PANTEON NA ZBOCZU ŚWIĘTEJ GÓRY MTACMINDA

Mtacminda, uważana tu za, i nazywana Świętą Górą, jest najwyższym wzniesieniem na południowych obrzeżach gruzińskiej stolicy, Tbilisi. Ma wysokość 727 m n.p.m., a zarazem około 300 m ponad centrum. Na jej dosyć płaskim szczycie stoi sławna restauracja o takiej samej nazwie. Są z niej, a także z platform widokowych. przepiękne widoki i panoramy, zarówno w dzień, jak i nocy, na leżące w dole miasto położone na obu brzegach rzeki Mtkwari, nazywane po rosyjsku Kurą. Tuż za tą piętrową restauracją – na jej parterze mieści się górna stacja kolejki – rozciąga się popularny park kultury, rozrywki i wypoczynku, stoi także maszt telewizji. Na górę tę najwygodniej dostać się górską kolejką szynową za 2 lari – równowartość około 3,60 zł.

 

    Można także wjechać, ale dosyć okrężna trasą, co zajmuje około 20 minut, autobusem oraz samochodami. Lub wejść pieszo, ale to wymaga już czasu oraz sporego wysiłku, droga jest bowiem długa i kręta. Z restauracją „Mtacminda” wiążą się moje miłe wspomnienia. To w niej bowiem moi gruzińscy przyjaciele powitali mnie czterogodzinną ucztą, gdy z wizytą do nich wTbilisi przyleciałem po raz pierwszy grubo ponad pół wieku temu. Wówczas na górę można było wjechać również kolejką linową.

 

     MAMA DAWITI

 

    W okresie przemian politycznych i gospodarczych niepodległej już Gruzji kolejkę tę zdemontowano. Restauracja przez dłuższy czas była nieczynna, później przeszła gruntowny remont, aby stać się znowu „prestiżową” i jak zawsze dosyć drogą.

    Ale poza tym, co wymieniłem na szczycie, na zboczu Mtacmindy nieco poniżej stacji pośredniej kolejki górskiej, na której mijają się jej wagony jadące w górę i w dół, znajduje się jedno z ważnych miejsc stolicy, od którego nosi ona swoją drugą nazwę Świętej. Przed wiekami, nie wiadomo, czy w wyniku ruchów górotwórczych, czy jakiegoś żywiołu, jeden z mniejszych szczytów tego masywu obsunął się, tworząc niewielkie platformy.

    Obok jednej z nich była grota, w której w VI wieku zamieszkał mnich i asceta Ojciec Dawid – po gruzińsku zwany Mama Dawiti (mama w tym języku znaczy ojciec). Uczeń św. Jana Żadenijskiego, jednego z 12 tak zwanych Ojców Kapadockich którzy na terenie ówczesnej Gruzji umacniali chrześcijaństwo.

    Bo chociaż formalnie religią państwową stało się ono już w roku 337, stare wierzenia pogańskie w wielu miejscach przetrwały. Przez wiele lat prowadził on tam ascetyczne życie, tylko raz w tygodniu, w czwartki, schodził na dół do miasta. Na gore miał bowiem, poza dachem nad głową, również źródła zdrowej wody.

 

      LEGENDA O UKARANIU KŁAMSTWA

 

    W pewnym momencie zdecydował się jednak opuścić swoją pustelnię i przenieść w trudno dostępne miejsce tuż przy obecnej granicy Gruzji i Azerbejdżanu. Gdzie w tamtejszych grotach po obu stronach górskiego grzbietu założył słynny później i nadal czynny monastyr Dawid Garedżi. O tym, dlaczego opuścił Tbilisi, mówi legenda.

    Według niej, jedna z mieszkanek miasta kłamliwie oskarżyła pustelnika, uważanego już wówczas za świętego, o to, że jest z nim w ciąży. W odpowiedzi usłyszała, że jak nadejdzie czas jej rozwiązania, to kłamczucha urodzi kamień. I tak się stało.

    Kamień ten położono jako węgielny, budując na dole w mieście nową świątynię Kaszweti, co znaczy „Rodząca kamień”. Stoi ona nadal, pod wezwaniem św. Jerzego, chociaż w ciągu wieków była wielokrotnie przebudowywana, w pobliżu głównej arterii stolicy, alei Szoty Rustaweli.

    Dopiero na początku XIX w. obok pieczary w której mieszkał niegdyś ten pustelnik, zbudowano świątynię Mama Dawiti – św. Ojca Dawida w tradycyjnym od wieków stylu gruzińskiej architektury sakralnej, chociaż nie z kamieni, lecz cegieł. Obok niej wzniesiono drugą, małą, p.w. Iwerskiej ikony Matki Bożej.

 

MAUZOLEUM ALEKSANDRA GRIBOJEDOWA

 

    A także trzecią, kształtem przypominającą dzwonnicę, p.w. Przemienienia Pańskiego. W tej ostatniej, na jej górnym poziomie mieszka podobno, lub mieszkał tutejszy kapłan. Ten kompleks sakralny skryty w soczystej zieleni drzew porastających zbocza góry, a przede wszystkim jego dwie kopuły, dobrze widoczne są z wagonów kolejki górskiej.

    A gdy się do niego schodzi z jej stacji pośredniej, lub wchodzi pieszo, przebijają się one przez gałęzie drzew.

    Mimo położenia w odosobnieniu, dosyć daleko od wielkomiejskiego ruchu, jest to świątynia bardzo popularna nie tylko wśród turystów.

    Gdy doszedłem do niej w niedzielne popołudnie, okazało się, że jest zapełniona wiernymi niemal całkowicie, gdyż trwa długa msza. Ze schodów prowadzących do świątyni od stacji kolejki i znajdującego się obok Panteonu – nekropolii pisarzy, artystów i innych osób zasłużonych dla kraju, roztaczają piękne widoki na leżące poniżej miasto.

    Miejsce to ma długą i ciekawą historię. Jako pierwszego pochowano na nim w 1829 roku, w mauzoleum dobudowanym do groty leżącej poniżej Mama Dawiti, Aleksandra Gribojedowa (1795-1829). Wybitnego rosyjskiego pisarza i dramaturga, poety, pianisty, a równocześnie polityka i dyplomaty.

 

MŁODA WDOWA OPŁAKUJĄCA MĘŻA

 

    Znanego przede wszystkim jako autor znakomitej, ciągle granej komedii „Gore od uma” (polski tytuł „Mądremu biada”). Zamordowanego brutalnie, wraz z pozostałym personelem poselstwa (zasypanego kamieniami i zadźganego kindżałami) w wieku 33 lat przez islamskich fanatyków w Teheranie, stolicy ówczesnej Persji, gdzie był rosyjskim posłem.

    Jako ciekawostkę wspomnę, że szach perski, wysłał z przeprosinami do cara Mikołaja I swojego syna z bogatymi darami, m.in. sławnym i wielkim brylantem „Szach”, który wcześniej zdobił tron Wielkich Mogołów.

    Ponieważ żoną Gribojedowa była niespełna 17-letnia (urodzona w 1812 r.) w momencie jego śmierci Nino Czawczawadze, córka jego przyjaciela, księcia - poety Aleksandra Czawczawadze (1786-1846), pochowano go w Tbilisi.

    Wdowa pozostała po nim w żałobie aż do śmierci w 30 lat później i spoczęła obok niego w osobnym marmurowym sarkofagu. To jej postać obejmuje krzyż stojący na pokrywie sarkofagu męża. Oba są dziełami sztuki rzeźbiarskiej, niestety trudnymi do sfotografowania, gdyż mauzoleum zamknięte jest dosyć gęstą kratą.

 

POECI, PISARZE, ARTYŚCI…

 

     Ale jakoś mi się to udało, chociaż rezultat trudno uznać za zadowalający. Później w pobliżu tego mauzoleum zaczęto grzebać inne szczególnie zasłużone osoby. Oficjalnie jednak ten narodowy Panteon otwarty został dopiero w 1927 r., w stulecie pogrzebu Aleksandra Gribojedowa. Dotychczas znalazło się w nim miejsce dla niespełna 50 ludzi.

    W jednym przypadku generała Kaichosro Czołokoaszwili (1888-1930) było to przeniesienie jego szczątków w 2005 roku, gdyż pochowanie tu w czasach komunistycznych człowieka, który walczył z bolszewikami, było niemożliwe.

    Spoczywają tu m.in. poeci: Nikoloz Barataszwili (1817-1845), Akaki Cereteli (także prozaik i publicysta, 1840-1915), Giorgi Leonidzie (1899-1966). Pisarze: Ilia Czawczawadze (1837-1907), Vasil Barnowi (1856-1934), Dawid Kldiashwili (1862-1931) i inni.

    Ponadto artysta i reżyser Waso Abaszydze (1854-1962) i dziennikarz i tłumacz Dawid Eristawi (1847-1890). A także m.in. rzeźbiarz Iakob Nikoladze (1876-1951), radziecki dysydent i działacz na rzecz niezależności Gruzji Merab Kostawa (1939-1989), również dysydent i pierwszy prezydent niepodległej Gruzji Zwiad Gamsachurdia (1939-1993).

 

A TAKŻE… MATKA STALINA

 

 

     I… matka Stalina, Ketewan (Keke) Geladze (Jekaterina Dżugaszwili, 1858-1937).  Poza mauzoleum Gribojedowa i jego żony, stoi tu także kaplica grobowa wspomnianego już Ilii Czawczawadze i jego żony Olgi Czawczawadze. Wiele grobów zdobią efektowne pomniki. Niestety, tylko na podstawie niektórych z nich można się domyślać, kto jest pochowany w poszczególnych grobach. Wszelkie napisy, poza tymi na sarkofagach Gribojedowów, są w języku i alfabecie gruzińskim. Jakoś nikt dotychczas nie pomyślał, że warto to uzupełnić.

Umieścić przy grobach tabliczki z imionami, nazwiskami, latami życia oraz krótkimi informacjami o tym, kim byli pochowani w nich ludzie, także alfabetem łacińskim i cyrylicą. Bo przecież są to przeważnie ludzie naprawdę bardzo zasłużeni dla Gruzji, jej historii, kultury i nauki.

    Schodząc z Panteonu na dół, do centrum miasta biegnącą zakosami drogą, oglądam w przerwach w zieleni jego widoki. Zaś odwracając się w kierunku ciemnej, gdyż popołudniu oświetlona jest z drugiej strony, Świętej Góry, widzę wyłaniającą się wśród konarów drzew kopułę Mama Dawiti, a nad nią wieżę TV.

 

      Zdjęcia autora