LICHTENSTEIN: W ALPEJSKIM KSIĘSTWIE

Zapierająca dech w piersiach przyroda, w tym pobliskie Alpy. Różnorodna, bogata kultura. Świetnie radząca sobie gospodarka oraz stabilność polityczna. To największe atuty jednego z najmniejszych, a jednocześnie najbogatszych państw świata, jakim jest Liechtenstein. Na internetowej stronie TripAdvisor pokuszono się o ranking 18 największych atrakcji turystycznych w stolicy kraju – Vaduz. Wiadomo, to rzecz umowna, ale w zasadzie można się z nim zgodzić. Wielkich, światowej klasy atrakcji może tu nie ma, ale w Liechtensteinie można się dobrze poczuć, ponieważ miejscowi mają podobne cechy jak Szwajcarzy – dbają o przyrodę, są punktualni, dokładni, zawsze można na nich liczyć.

 

W Vaduz warto pójść do jednego z wielu muzeów (np. sztuki, znaczków pocztowych, regionalnego) lub do piwnicy Hofkellerei popróbować wina z tutejszych prywatnych winnic, które nie jest nigdzie eksportowane. Koniecznie obejrzeć pałac książęcy.

Stolicę księstwa i jej okolice najłatwiej zwiedzać Citytrainem (30 min.) – mini-pociągiem, jakich wiele wozi turystów w różnych miastach i krajach. Jest tu też wiele doskonale oznakowanych ścieżek dla miłośników pieszych wędrówek (400 km).

Osobna sprawa to rowery – wytyczono tu aż 350 km wygodnych ścieżek rowerowych. Nie dziwi więc fakt, że 19 tys. osób przyjeżdża codziennie z zagranicy do pracy w Liechtensteinie właśnie rowerami. Zimą wiadomo – na narty (snowboard).

Miejscowe góry (we wschodniej części kraju, przy granicy z Austrią) są nawet wyższe niż w Polsce, ale jest sporo tras łagodnych, „rodzinnych”, na których można sobie poszusować z maluchami. Najbardziej znanym ośrodkiem sportów zimowych (narty + snowboard) jest oddalony o 15 km od stolicy Malbun, gdzie wyciągi krzesełkowe zawożą pasażerów na wysokość 1602 m n.p.m.

To tyle, ile liczy karkonoska Śnieżka. Miejscowość położona na końcu doliny zamknięta jest dla ruchu samochodowego. Tuż przed nią znajduje się wielki parking. W Malbun są łącznie 23 km tras zjazdowych.

Dobrze przygotowanych i nadających się do jazdy zarówno dla początkujących, jak i spragnionych bardziej ekstremalnych zjazdów.

Ośrodek dysponuje trzema nowoczesnymi wyciągami, w tym jednym z podgrzewanymi siedzeniami i osłonami od wiatru.

     Liechtenstein jest czwartym w Europie, a szóstym na świecie najmniejszym krajem pod względem powierzchni.

W takich maleństwach zawsze interesuje mnie, jak rozwiązywane są problemy komunikacyjne. Czy można w nim mówić np. o systemie transportowym? Okazuje się, że tak. Zresztą kto z nas wie, że np. najmniejszy na świecie Watykan (0,44 km² też) ma swoją stację kolejową, a maleńkie San Marino lotnisko (wprawdzie razem z Rimini, ale zawsze)?

Liechtenstein, jak się rzekło, jest jednym z najbogatszych krajów świata. Nie należy do Unii Europejskiej, ale jest członkiem EFTA (od 1991 r. – obok Szwajcarii, Norwegii i Islandii) oraz przynależy do Europejskiego Obszaru Gospodarczego. W kraju tym w 2012 r. 4097 firm przypadało na 36838 mieszkańców, co daje 1 przedsiębiorstwo na 9 obywateli (dla porównania: w Szwajcarii 1:14, a w Niemczech 1:22).

Nominalnie w Liechtensteinie swoją siedzibę ma ok. 75 tys. firm z różnych państw. Kraj ten łączy ze Szwajcarią unia celna, co skutkuje niskim podatkiem VAT (8%). Dla nas, Polaków, ceny nie są niskie, podobnie jak u zachodnich sąsiadów księstwa. Wskaźnik bezrobocia jest tu niezwykle niski i wynosi 2-3%. Ale zdobyć pracę obcokrajowcowi nie jest łatwo, chyba, że jest specjalistą, których deficyt się tu odczuwa.

     Podróżowanie przez Liechtenstein.

Małe, alpejskie księstwo wciśnięte pomiędzy Austrię i Szwajcarię (160 km², 24,6 km długości i 12,4 km szerokości, 37 tys. ludności) – jest łatwe i przyjemne. Państewko to ma zarówno linię kolejową (z czterema stacjami), porządne drogi, świetny publiczny transport w postaci sieci połączeń autobusowych, własną pocztę (a nawet Muzeum Poczty). Nie ma własnego lotniska (ale korzysta z usług swoich większych sąsiadów), ani żeglugi śródlądowej, ale nie wymagajmy za wiele. 

Koleje księstwa są w rękach Austrian Federal Railways.

Ale mieszkańcom bliżej raczej do Szwajcarów (choćby przez fakt używania jako waluty franka szwajcarskiego), choć we wszystkich trzech państwach mówi się po niemiecku (w różnych co prawda dialektach). Linia przebiegająca przez Liechtenstein łączy de facto Austrię (Feldkirch) ze Szwajcarią (Buchs), a na terenie księstwa mierzy jedynie 9,5 km.

Są tu zaledwie 4 stacje: Schaan-Vaduz (w Schaan, na płn. od Vaduz – największej z 11 gmin kraju, ale obsługuje ona stolicę), Forst Hilti (znana też jako Schaan Forst), Nendeln (gmina Eschen), Schaanwald (gmina Mauren).

Niestety, pociągi dalekobieżne, ekspresowe nie zatrzymują się w Liechtensteinie. Cóż za niesprawiedliwość, wszak jest to ważne centrum finansowe i niejeden europejski bogacz trzyma w tutejszych bankach grubą gotówkę, a nie tylko w Zurychu, który nie jest tak bardzo odległy.

Autobusy.

Transport publiczny został oparty w tym górzystym kraiku na autobusach (główny operator to LieMobil), włącznie z połączeniami szwajcarskich stacji kolejowych Buchs i Sargans ze stołecznym Vaduz. Rozkład jazdy, czyli Fahrplan 2016, to szczegółowa i przejrzyście opracowana broszurka z dokładną „rozpiską” i schematem połączeń, ogólnymi wskazówkami, taryfikatorem itp. Raczej trudno się zagubić.

Transport publiczny jest niedrogi i można się nim dostać do najciekawszych miejsc w księstwie. Wykorzystywane są zarówno duże autobusy piętrowe, jak i małe busiki, używane na alpejskich (Alpy Retyckie – najwyższy szczyt Grauspitz jest wyższy niż nasze Rysy o 100 m), krętych i stromych drogach. Łączna długość dróg w tym maleńkim kraju liczy 380 km.

Most na Renie.

Liechtenstein ma to szczęście, że leży nad Renem, rzeką nie tylko urokliwą, ale też będącą ważną arterią w europejskiej sieci żeglugi śródlądowej. Nie wykorzystuje go, bo żyje raczej nie z produkcji i przemysłu (choć eksportuje np. części dla przemysłu lotniczego i rakietowego), lecz głównie usług, przede wszystkim finansowych.

Ciekawostką turystyczną jest piękny Alte Rheinbrücke – stary, drewniany, kryty most łączący dwie gminy – Vaduz i Sevelen. Dojeżdża się do niego ulicą „celną” – Zollstrasse. Liczy 135 m długości, a został wybudowany w 1901 r.

To dziś jedyny drewniany most na Renie. Został zmodernizowany w latach 2009-2010. Samochody nie mają nań wstępu, za to dla cyklistów stanowi prawdziwe wybawienie. Na jego środku znajduje się granica Szwajcarii z Liechtensteinem.

Samolotem?

Liechtenstein wprawdzie, jak już wspomniałem, nie posiada własnego lotniska, ale można tu jednak dolecieć aeroplanem. W ciągu 1 godz. dość łatwo się stąd dostać do trzech międzynarodowych portów lotniczych: Zürich-Kloten (Szwajcaria) – 115 km, St. Gallen-Altenrhein (Szwajcaria) – 50 km, Friedrichshafen (Niemcy) – 85 km. A potem pozostają już tylko autobusy, z którymi nie ma tu większych kłopotów. Są wygodne, dostosowane do górskich szos i punktualne.

Znaczki, poczta.

Jak wiele innych małych państewek, także Liechtenstein postawił na znaczki pocztowe jako element marketingowy. Częściowo można się o tym przekonać w znajdującym się w samym sercu stolicy Post - und Briefmarkenmuseum (będącym częścią Muzeum Narodowego).

Opowiada ono historię poczty księstwa i jej dzień dzisiejszy oraz pokazuje mnóstwo znaczków i dokumentów. Założono je w 1930 r., a otwarto 6 lat później. Wstęp do niego jest wolny.

 

           Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com