ARCACH: STEPANAKERT – W STOLICY NIEUZNAWANEJ REPUBLIKI

Za zakrętem drogi którą jedziemy z Szuszi, w dolinie rzeki Karkarczaj wyłania się, z grzbietem Gór Karabaskich w tle, miasto zabudowane głównie wystającymi ponad zieleń blokami mieszkalnymi.

To Stepanakert, stolica nie uznawanej przez żadne państwo Republiki Arcach – Górskiego Karabachu. Zjeżdżamy w dół, po chwili zatrzymujemy się w centrum przy hotelu Vallex Garden, w którym mamy zamówione noclegi.

To jeden z kilku tutejszych obiektów noclegowych. Szczególnie wyróżniający się, gdyż z dużym portalem w antycznym stylu.

 

OD V WIEKU N.E.

 

    I znakomicie położony w odległości zaledwie kilkudziesięciu metrów od placu Szaumiana i sąsiadującego z nim placu Odrodzenia (Veratsnound Square), przy którym stoją budynki parlamentu, rządu, bank i kolejny hotel.To nieco ponad 50-tysięczne miasto, w którym mieszka co trzeci obywatel tego „państwa”, jest, w kategoriach europejskich, prowincjonalną dziurą.

    Ale sympatyczną, bardzo czystą oraz o wielowiekowej przeszłości, chociaż pozbawioną jej śladów i zabytków. Od końca V wieku n.e. na miejscu obecnej stolicy Arcachu była ormiańska osada Wararaki.

    Należąca do ormiańskiej Albanii Kaukaskiej, później (do XVI w.) do armeńskiego księstwa Chaczen, a następnie (do XVIII w.) melikstwa Waranda.

    I wchodząca w różnych okresach w skład m.in. Kalifatu Arabskiego, średniowiecznego Królestwa Armenii, Imperium Seldżuckiego i innych państw muzułmańskich.

    Od 1822 roku natomiast Rosji. Była to jednak zawsze tylko mała dziura, nawet gdy, w końcu XVIII w., została zimowym leżem karabaskiego chana Ibrahima Chaliła pod nazwą Chanabach. Już pod władzą Rosji, w 1847 r. zmieniono ją na Chanakendi, co w języku azerbejdżańskim znaczyło Wieś Chana.

 

 

OD WSI, DO STOŁECZNEGO MIASTA

 

    Było w niej wówczas 80 domów mieszkańców ormiańskich i 52 rosyjskich. W 1898 r. stała się siedzibą carskiego garnizonu, w którym w 10 lat później mieszkało 362 ludzi. Pomijając szczegóły wspomnę, że ówczesną ormiańską nazwę miasta: Vararakn, zmieniono w 1923 r. na obecną, na cześć Stepana Szaumiana (1878-1918), urodzonego w Tbilisi Ormianina.

    Z wykształcenia filozofa, z zawodu nauczyciela, dziennikarza, a przede wszystkim bolszewickiego działacza politycznego, głównie w Baku. Jednego z 26 tamtejszych komisarzy ludowych rozstrzelanych przez interwentów brytyjskich.

    Przy czym, to rzadkość na terenach sowieckich, nie od jego nazwiska, lecz imienia.

    Miasto, które w 1926 r. liczyło 3,2 tys. mieszkańców, z czego ponad 85% Ormian i niespełna 11% Azerbejdżan, zaczęto przebudowywać wówczas według projektu ormiańskiego architekta Aleksandra Tamaniana. Który odegrał istotną rolę w nadaniu współczesnego kształtu także Erywaniowi.

    Po nim tworzenie nowego Stepanakertu kontynuowano według projektów arch. Słobodianika z 1938 i Dadaszljana w 1968 r. Liczba mieszkańców stolicy autonomicznej, ormiańskiej enklawy Górski Karabach w Azerbejdżańskiej SRR latach 1939 – 1975 wzrosła z 10 do 33 tysięcy.

 

 

NIE WIDZĘ ŚLADÓW WOJNY

 

    Zbudowano i uruchomiono kilka fabryk, instytut pedagogiczny, szkołę muzyczna, muzeum i teatr dramatyczny. W czasie konfliktu i walk armeńsko-azerbejdzańskich o proklamowaną przez ludność ormiańską Republikę Górskiego Karabachu, od listopada 1991 do maja 1992 r. miasto było ostrzeliwane przez Azerbejdżan z połóżonej wyżej i odległej o 11 km Szuszy.

    Zakończonych jej zdobyciem przez Ormian i włączeniem do samozwańczego „państwa“. Stepanakert poniósł spore straty, ale w odróznieniu od Szuszy, śladów tego, przynajmniej w centrum, już przeważnie nie widać.

    Życie miasta zajmującego zaledwie 25,6 km² koncentruje się wokół wspomnianych dwu placów oraz stojących w centrum instytucji państwowych, gospodarczych i banków.

    Gmach parlamentu wyróżnia się szklaną kopułą wzorowaną na wieżach klasycznych ormiańskich świątyń. Śródmieście zaś dosyć szerokimi ulicami, mnóstwem soczystej o tej porze roku zieleni i ustawionymi w różnych miejscach kamiennymi rzeźbami. Najsłynniejsza, „My i Nasze Góry“, popularnie nazywana jednak „Dziadek i Babcia“ (Tatik yev Papik) stoi na wzgórzu przy szosie wylotowej na północ.

 

 

RZEŹBY I BAZAROWE SMAKOŁYKI

 

    W centrum, w parku pośrodku placu jego imienia, stoi wznosi się kilkumetrowej wysokości pomnik Stepana Szaumiana. Przy obu głównych placach centrum lub w ich pobliżu, moją uwagę zwróciły wspomniane rzeźby. Niektóre żartobliwe, wykute podobnie jak „Dziadek i Babcia“ w różowym piaskowcu. W mieście jest też wytwornia win oraz fabryka dywanów.

    Po centrum warto przejeść się zarówno w dzień, jak i wieczorem, gdyż jest nieźle oświetlone. No i zajrzeć na kryty bazar znajdujący się też w pobliżu. Prowincjonalny, z chińskim i azjatyckim badziewiem na stoiskach z artykułami przemyslowymi. Ale na spożywczych z mnóstwem warzyw i owoców.

    Tych drugich zarówno świeżych, jak i suszonych, kandyzowanych, w postaci konfitur itp. Można tam również skosztować lokalnych, czy ormiańskich przysmaków. Podawnych także na goraco, m.in. przygotowywane na oczach klientów słynne naleśniki nadziewane ziołami - żengjałow hac.

    O wiele większy wybór dań oraz win i mocniejszych alkoholi jest w tutejszych knajpkach. I to już chyba wszystko, co może zainteresować w Stepanakercie zagranicznego turystę. Prawdziwe atrakcje – stare klasztory – znajdują się w północnej części kraju. O nich już napiszę osobno.

 

Zdjęcia autora

Autor uczestniczył w wycieczce zorganizowanej do Arcachu – Górskiego Karabachu przez biuro podróży „Seven Days Company” z Erywania.


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com