NORWEGIA: MAIHAUGEN – WIEŚ W PIGUŁCE

Chaty z trawą na dachach, drewniany kościół, zagrody, a także współczesne domy z wnętrzami sprawiającymi wrażenia, że gospodarze wyszli tylko na chwilę.

 

Tak wygląda jeden z najciekawszych europejskich skansenów pod Lillehammer. Skansen Maihaugen znajdujący się kilka kilometrów od centrum norweskiej stolicy sportów zimowych powstał dzięki... chorobom płucnym.

 

A konkretnie dlatego, że pewnego młodego Norwega, dentystę i kolekcjonera, Andersa Sandviga, dopadła gruźlica, pod koniec XIX wieku wyleczalna bardzo rzadko.

 

 

Dentysta stwierdziwszy, że jego dni są policzone, postanowił spędzić je bardzo aktywnie, by pozostawić coś dla potomności.

 

NIEZWYKŁA KOLEKCJA

 

Tym czymś stała się niezwykła kolekcja budynków z różnych regionów kraju. Z kolekcji powstał w 1887 roku skansen, który dziś skupia blisko 200 różnego rodzaju obiektów od starych chat po całe zagrody składające się z kilkunastu budynków. A są to nie tylko budynki mieszkalne, ale także obory, stodoły, magazyny, stajnie, wędzarnie, spiżarnie. Oglądając je można zaobserwować, na czym polegała metoda budowlana zwana laft.

 

Rzemieślnicy wykorzystywali bale sosnowe, które łączyli pod odpowiednim kątem. To ograniczało szerokość i długość budynków, bowiem zazwyczaj bale nie miały większej niż osiem metrów długości. Ciekawie wyglądają dachy budynków, na których rośnie trawa. Warstwa trawiasto – torfowa zabezpiecza budynek przed zimnem i deszczem.

 

MODLITWA I NAUKA

 

Jednym z najcenniejszych obiektów skansenu jest kościół pochodzący z Garmo koło Lam w regionie Oppland. Jest on typowym przykładem kościoła słupowego zwanego też klepkowym. Norweskie kościoły słupowe to jedne z najstarszych drewnianych zabytków w Europie. We wnętrzu można oglądać ołtarz z kolorowymi figurami, ambonę, ławy. Wśród licznych budowli znajduje się także szkoła. Ingrid, przewodniczka, zaprasza nas do ław, po czym wyciąga tablicę i próbuje nauczyć wymowy norweskich słów.

 

To tylko jedna z atrakcji skansenu. W roku szkolnym mnóstwo tu szkolnych wycieczek, podczas których dzieciaki poznają życie wsi, niekiedy po raz pierwszy widzą pracę dawnych rzemieślników. Latem zaś w skansenie tętni życie. Zwiedzający mają wrażenie, że to nie muzeum, ale normalna osada, w której mieszkańcy opiekują się zwierzętami, uprawiają rolę, gotują strawę. Turyści mogą w tych wszystkich zajęciach brać aktywny udział.

 

NIE TYLKO PRZESZŁOŚĆ

 

W Maihaugen możemy podglądać nie tylko życie sprzed wieków. Jedna z części 40-hektarowego parku to wioska całkiem współczesna. Stoją tam domy z lat 50., 60., 70., 80., 90., XX wieku, wkrótce też oddany będzie dom z końca pierwszej dekady wieku XXI. Możemy je zwiedzać zaglądając do kuchni, spiżarni, sypialni, salonu, pokoju dzieci.

 

A wszystko wygląda tak, jakby gospodarze wyszli tylko na chwilę. Dzięki temu mamy możliwość prześledzenia zmian w norweskiej architekturze oraz autentycznego wystroju wnętrz. Spacer kończymy w zrekonstruowanym miasteczku ze stacją kolejową, apteką, sklepami, pocztą. W sezonie letnim można też odwiedzić restaurację, by skosztować nie tylko dawnej, ale i współczesnej norweskiej kuchni.

 

 Zdjęcia autorki.