BIAŁORUŚ: MIR – ZASKAKUJĄCE MUZEUM ZAMKOWE

 

 

275 tysięcy osób zwiedziło zamek w Mirze na Białorusi w roku ubiegłym. Z jednodniowym rekordem ponad 3 tys. zwiedzających. Co przyciąga takie tłumy, co mogą tu zobaczyć i przeżyć? Przede wszystkim sam zamek, najdalej na wschód wysunięta budowla gotycko – renesansowa na terenach dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów wpisana w 2000 roku na Listę Dziedzictwa UNESCO i jego historia oraz zaskakujące muzeum zamkowe. Ponadto liczne imprezy i festiwale organizowane przede wszystkim w lecie. Zwłaszcza „Wieczory muzyczne w mirskim zamku”, Święta sztuki „Mirski zamek” z udziałem Narodowej Orkiestry Koncertowej Białorusi, turnieje rycerskie w historycznych strojach itp. A na co dzień na turystów czekają kramy z pamiątkami dookoła parkingu obok zamku.

 

 

ZABYTKI TRZECH RELIGII

 

No i inne, mniej sławne, ale też ciekawe zabytki tego niespełna 2,5 – tysięcznego miasteczka. Ceglany gotycki, z lat 1599 – 1606, chociaż później przebudowywany kościół św. Mikołaja w rynku. Vis a vis niego, po drugiej stronie wydłużonego placu – ulicy 17 września (1939 r. – dzień napaści ZSRR na Polskę w zmowie z Hitlerem, tu nadal uważanej za „Wyzwolenie Zachodniej Białorusi”), także zabytkowa cerkiew Świętej Trójcy.

 

Pierwotnie z 1700 roku, ale w obecnym kształcie z roku 1865. w pobliżu cały zespół zabytków pożydowskich, gdyż społeczność ta osiedlała się tu od XVII w. i do Holocaustu stanowiła znaczący odsetek ogółu mieszkańców. Pozostały po niej dwie synagogi, siedziba kahału oraz synagogalny dwór z jesziwą – wyższą szkołą rabinacką. No i sporo starych jedno-dwupiętrowych domów w rynku oraz jego sąsiedztwie.

 

Najokazalszy i najważniejszy jest jednak zamek. Budowany i rozbudowywany w ciągu stuleci, zachował się w częściowej ruinie odbudowanej i zrewaloryzowanej w latach 1991-2011. Stanowi kompleks wzniesiony na planie kwadratu, z czterema narożnymi wieżami i dodatkową piątą bramną. Składa się z części zamkowej i pałacowej.

 

Mieszczą one obecnie muzeum – filię Narodowego Muzeum Sztuki Białorusi, niewielki, luksusowy hotel, restaurację i sale konferencyjne. Początki tego zamku sięgają roku 1434, gdy stał się on własnością rodu Iljiniczów. Wcześniej, w roku 1395, na drewniane miasteczko Mir napadli i spalili je Krzyżacy.

 

Z rodu tego istotną rolę w budowie kamienno – ceglanego zamku odegrał, wznosząc go od 1506 roku, starosta brzeski i kowieński, ks. Jerzy Iljinicz. A następnie, od końca lat 60-tych XVI wieku, ks. Mikołaj Radziwiłł – „Sierotka”.

 

Właściciel również odległego o około 30 km, ale położonego już po południowej stronie dawnego traktu, a obecnie szosy zwanej „Olimpijką” łączącej Brześć z Mińskiem i dalej z Moskwą. Po Radziwiłłach zamkiem krótko władał ród Wittensteinów, a od końca XIX w do II wojny światowej ks. Mikołaj Świętopełk – Mirski i jego potomkowie. Nie zdołali oni jednak odbudować zamku po zniszczeniach z okresu wojny napoleońskiej 1812 roku.

 

PRZESZŁOŚĆ I WSPÓŁCZESNOŚĆ

 

Historia mirskiego zamku to mnóstwo faktów i ciekawych legend. O wielu już pisałem w poprzednich latach na tych łamach i zainteresowanych odsyłam do tamtych tekstów. Dziś chcę ograniczyć się do relacji z zamkowego muzeum.

 

W Mirze byłem bowiem już kilkakrotnie wcześniej, poczynając od roku 1967, gdy zamek był nieźle zachowaną, ale tylko ruiną z potężnymi basztami oraz łączącymi je ceglanymi budowlami i murami, ale zniszczonymi w górnych partiach. A następnie już w XXI wieku przyjeżdżając tu na zaproszenie strony białoruskiej w ramach dziennikarskich podróży studyjnych.

 

Mogąc obserwować postęp prac rewaloryzacyjnych. Odbudowa zamku zakończyła się w 2011 roku. Gdy byliśmy tu wówczas w lipcu, pokazano nam jednak tylko stylową restaurację urządzoną w zabytkowych pomieszczeniach oraz niewielki, luksusowy i drogi hotel. Posiada on tylko 14 pokoi oraz apartament prezydencki, z noclegami w cenie od 90 do 400 $ za dobę bez śniadania.

 

Zamkowe muzeum mam więc okazję zobaczyć po raz pierwszy dopiero obecnie. Naszą przewodniczką jest jego dyrektorka dr Volha (Olga) Popko. Dobrze mówiąca po polsku, m.in. dzięki stażowi naukowemu w naszym kraju. Ekspozycja zajmuje szereg sal i przejść pałacowej części kompleksu.

 

Zaczynamy od dużej sali, w której, poza stałymi eksponatami, jest także czasowa wystawa „Reminiscencje” dużych formatowo portretów postaci ze wspólnej historii białorusko – polskiej w ramach I Rzeczypospolitej, pędzla współczesnego malarza białoruskiego Jurija Karalewicza.

 

Jest to cała seria podobizn hetmanów polskich i litewskich, ale także królów polskich i Tadeusza Kościuszki. W sąsiedniej sali nasza cicerone pokazała nam makiety, z różnych okresów historycznych, zamków w Lidzie i Grodnie. Kolekcję średniowiecznych zbroi rycerskich i broni.

 

ORYGINAŁY, KOPIE, REPLIKI

 

Na ścianach portrety Radziwiłłów, starodruki, kopie starych dokumentów i map, arrasy, gobeliny, wschodnie kobierce, zabytkowa broń. W salach i pokojach stare meble. W serwantkach bądź na postumentach porcelana z XVIII – XX wieku, patery, wazy i dzbany.

 

Duże wrażenie robi rozległa sala jadalna z trzema ogromnymi piecami kaflowymi, z herbami Radziwiłłów. Identycznymi z tymi, które wcześniej widzieliśmy w radziwiłłowskim pałacu w Nieświeżu. Wykonanymi, oczywiście ostatnio, na potrzeby rekonstrukcji i rewaloryzacji obu zabytków.

 

Muzeum w Mirze nie ma bowiem chyba niczego oryginalnego z dawnego wyposażenia zamku, jeżeli pominąć ekspozycję wykopalisk archeologicznych, a wśród nich cegły z napisem Mir. To co zdołano tu zgromadzić, stanowią meble z epoki, trochę starych obrazów oraz sporo oryginalnych przedmiotów, np. w rogi myśliwskie czy skóry ubitych dzikich zwierząt, zwłaszcza wilków i poroża jeleni, saren itp.

 

Część ekspozycji pochodzi z innych muzeów białoruskich, ale dominują kopie. Dotyczy to przede wszystkim portretów i w ogóle obrazów. Przy czym informują o tym podpisy, bądź teksty na licznych tabliczkach informacyjnych. Np. w przypadku portretu rodziny byłych właścicieli zamku, Wittgensteinów z 1846 r., pędzla K. Rusieckiego (1801-1869) można przeczytać, że jest to fotokopia – druk na papierze, a oryginał znajduje się w Muzeum Sztuki w Wilnie.

 

Generalnie więc w muzeum tym ekspozycja pokazuje, jak poszczególne pokoje, sale i inne pomieszczenia, np. gabinet zarządcy majątku – w którym jest też informacja o kolejnych, którzy pełnili tę funkcję – m o g ł y  w y g l ą d a ć w czasach poszczególnych właścicieli zamku. Przy czym sporo eksponatów, chociaż nie pochodzących stąd, jest ciekawych i cennych. Dyr. Popko zwróciła np. naszą uwagę na sporych rozmiarów, zabytkowy gobelin wiszący na jednej ze ścian. Informując, że został kupiony niedawno na zachodzie za 100 tys. dolarów.

 

ZASKOCZENIA W PIWNICACH

 

Ciekawym pomysłem konserwatorskim było pozostawienie jednej ze ścian pałacu w takim stanie, w jakim była po jego zniszczeniach: odsłoniętej, po oczyszczeniu cegieł, na całej wysokości od piwnic do górnego piętra. Bez dobudowywania do nieJ ścian innych pomieszczeń, lecz z galeryjką, z której można ją oglądać. Przy czym z różnych poziomów.

 

W dawnych piwnicach urządzono ekspozycję zaplecza kuchennego i gospodarczego. Zgromadzono w nim i wystawiono sporo starych, oryginalnych sprzętów, m.in. garnków, rondli, patelni i innego wyposażenia kuchni, drewnianych beczek, maselnicę, uchylną wagę chyba z początków XX wieku itp. W chęci pokazania zwiedzającym jak wyglądało niegdyś codzienne życie w zamku, posunięto się jednak, nie tylko moim zdaniem, za daleko.

 

W piwnicznej części kuchennej wystawiono bowiem też warzywa, owoce, szynki, ryby, wędliny, kwiaty itp. wykonane chyba z gipsu oraz plastyku i pomalowane. Wygląda to bardzo kiczowato i w odróżnieniu od sal na piętrach, rażąco. Kopie, a nawet fotokopie portretów czy obrazów i tak większość zwiedzających nie potrafi w nienajlepszym oświetleniu odróżnić od oryginałów.

 

O tym, że patrzą na repliki rycerskich pancerzy lub zabytkowej broni – chociaż widziałem również chyba oryginalne – mogą przeczytać w opisach eksponatów. O sztucznych szynkach, rybach czy jabłkach nie da się tego jednak powiedzieć.

 

GETTO I NEKROPOLIA OSTATNICH WŁAŚCICIELI

 

Dyr. Olga Popko zaprowadziła nas także do pomieszczeń dawnego getta, w którym obecnie mieści się poświęcona mu ekspozycja. Wchodzi się do niego z dziedzińca. Niemcy utworzyli je w maju 1942 roku. Ponad 200 więzionych tu Żydów uratowało się dzięki pomocy Oswalda Rufaizena. Reszta zmarła z chorób i głodu, lub została rozstrzelana.

 

13 sierpnia 1942 r. hitlerowcy zamordowali 650 mieszkańców tego getta. Ich życie w nim, a także przedwojenne w Mirze licznej tu społeczności żydowskiej, prezentuje wystawa i zdjęcia w zamkowych pomieszczeniach. Do zespołu zamkowego należy również, chociaż stoi na uboczu i jest o wiele młodsza, duża, ceglana, w kształcie cerkwi, chociaż w stylu moderny, kaplica grobowa rodu Świętopełk – Mirskich z 1904 roku.

 

Z duża mozaiką Zbawiciela – Chrystusa Pantokratora na frontonie nad wejściem do wnętrza oraz kamiennymi płytami na grobach członków rodu w podziemiach. We wnętrzu tej kaplicy jest, bardzo skromniutki, cerkiewny ikonostas. Przylega do niej, tworząc jedną całość, wysoka wieża – dzwonnica z widocznym dzwonem na górnym poziomie. W połowie jej wysokości znajduje się wielki rodowy herb.

 

Mimo ubogiego, zwłaszcza jeżeli chodzi o oryginalne eksponaty, muzeum zamkowego, warto przyjechać do Miru. Imponujący i piękny jest bowiem zamek oglądany zarówno z zewnątrz ze wszystkich stron – można go obchodzić dookoła, jak i z wewnętrznego dziedzińca. Warte zobaczenia są pałacowe i zamkowe wnętrza. A także pozostałe zabytki miasteczka odległe od zamku zaledwie o kilkaset metrów.

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com