SZARDŻA: BAZARY, WIEŻOWCE, MUZEA, MECZETY

Pierwszy raz o istnieniu państewka Szardża (Sharjah, od niedawna Ash-Shäriqa – Asz-Szarika, ale w powszechnym użyciu jest nadal jego stara nazwa), wówczas arabskiego szejkanatu na Półwyspie Arabskim nad Zatoką Perską, dowiedziałem się w latach 60-tych XX w. ze… znaczków pocztowych.

Było to jeszcze przed odkryciem w tym regionie świata wielkich złóż ropy naftowej i powstaniem, w 1972 r., Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Dosyć biedne wówczas arabskie kraiki dorabiały wydając znaczki o popularnej wśród filatelistów tematyce: kosmonautyka, sztuka – zwłaszcza malarstwo, sport.

 

Sprzedawane w świecie przede wszystkim już w ostemplowanych arkuszach. Co zwalniało tutejsze poczty do świadczenia usług, gdyby ktoś chciał nimi opłacić przesyłki. Wątpię zresztą, czy mieszkańcy tych szejkanatów widzieli je kiedykolwiek w tutejszych urzędach pocztowych.

Nie wyobrażam sobie bowiem, aby w warunkach surowego islamu – w Szardży nadal obowiązuje np. absolutny zakaz nie tylko spożywania, ale także posiadania nawet niewielkich ilości alkoholu – mogli naklejać na listy znaczki, na których reprodukowano m.in. obrazy z kobiecymi aktami, perły europejskiego malarstwa.

 

ARABSKIE TRÓJMIASTO

 

Przekraczając w wiele lat później po raz kolejny, istniejącą tylko na papierze i w lokalnej administracji, granicę między Dubajem i Szardżą, stanowiącymi wraz z najdalej na północ położonym Adżmanem (Ajman) wielkie Trójmiasto w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, nawet uważnie obserwując trasę z okien autobusu, nie jestem w stanie ustalić, w którym momencie znalazłem się w sąsiednim emiracie.

Po prostu przedmieścia Deiry, niegdyś samodzielnego szejkanatu, obecnie dzielnicy miasta Dubaj, położone wzdłuż międzyemirackiej szosy E-11 przechodzą płynnie w gąszcz wieżowców Szardży. Zbudowanych już w XXI wieku.

Bo emirat ten, trzeci pod względem powierzchni w ZEA, a drugi ludności – wielu ludzi mieszka tu, bo taniej, i dojeżdża do pracy w Dubaju, z sukcesami goni pod tym względem Dubaj i stołeczne Abu Zabi (Abu Dhabi).

Mimo posiadania dwu enklaw: Fakkan i Dibba Al-Hisn nad Zatoką Omańską, obszar tego trzeciego państewka, podobnie jak pozostałych pięciu, jest maciupeńki w porównaniu z całością Emiratów liczących 83.600 km².

Z czego 86% należy do, również najbogatszego, Abu Zabi. Po minięciu dużego, imponującego zespołu kilkudziesięciopiętrowych „drapaczy chmur”, zresztą nie jedynych w Szardży, nagle wylał się nam na głowę, na szczęście tylko w przenośni, kubeł lodowatej wody.

 

     DWORZEC AUTOBUSOWY JAK W KOZICH BOBKACH

 

Krańcowy przystanek piętrowych, nowoczesnych autobusów z Deiry znajduje się na „Międzynarodowym dworcu autobusowym” godnym PKS-u w Kozich Bobkach w najkoszmarniejszych latach PRL-u. Kilka stanowisk dla autobusów, parterowy budyneczek stacji, dosyć brudne toalety, jakie na nim widzę, są czymś niewyobrażalnym w czystych Emiratach.

Przy czym ten koszmarek znajduje się w historycznym centrum Szardży, a tuż obok są zadbane tereny zielone, słynne suki – kryte hale targowe, nowoczesne ulice i budynki. Czegoś tak szokującego na tle otoczenia ani wcześniej, ani później w Emiratach nie widziałem.

Miasto to, przez wieki beduińska osada z fortem i portem morskim, szczyci się tym, że ludzie w tym miejscu mieszkali już ponad 5 tysięcy lat temu.

Tyle, że niczym szczególnym nie zapisali się w dziejach nawet regionu. Z ważnych dat odnotowuje się, że w roku 1727 mieszkające tu beduińskie plemię Qawasim ogłosiło niezależność Szardży.

Jej nazwa pochodzi prawdopodobnie od pogańskiego bożka Al-Shared. W 1820 r. jej szejk podpisał, podobnie jak sąsiednie arabskie państewka, Traktat Morski z Wielką Brytanią, stając się jej protektoratem.

I dosyć ważnym porcikiem na morskim szlaku między Indiami i Europą. Co spowodowało, że szejkanat ten stał się jednym z najbogatszych wśród sąsiadów.

 

 

ISLAMSKA STOLICA KULTURY

 

Prawdziwa zamożność rozpoczęła się jednak dopiero od odkrycia złóż ropy naftowej i powstania, w 1972 r. ZEA. Współcześnie Szardża jest dynamicznie rozwijającym się centrum przemysłu, handlu i kultury, a ostatnio również turystyki. Odnotowującym w każdej z tych dziedzin znaczące sukcesy.

Jeżeli chodzi o tę ostatnią, to magnesem przyciągającym ortodoksyjnych muzułmanów, a równocześnie zniechęcającym część europejskich turystów, jest wspomniany zakaz spożywania i posiadania alkoholu.

Pamiętam, jak podczas pierwszego pobytu w Emiratach siedem lat temu jadąc z emiratu Fudżajra (Fujairah) nad Zatoką Omańską do Dubaju musieliśmy nadłożyć drogi aby ominąć Szardżę, bo niektórzy uczestnicy wyjazdu mieli w walizkach resztki alkoholu i ostrzeżono nas, że w przypadku kontroli może się to źle skończyć.

O randze Szardży, nie tylko w ramach ZEA, w dziedzinie kultury, świadczy najlepiej fakt, że w roku 2014 była ona Islamską Stolicą Kultury. Wspaniałe jest tutejsze Muzeum Cywilizacji Islamu, a także kilka innych. Przede wszystkim Sztuki, Morskie, Archeologii, Nauki, Kaligrafii oraz Historyczne w dawnym forcie Al-Hisn, czy Lotnictwa w innym starym forcie, Mahattah.

Najważniejszym z nich poświęcę wkrótce osobne relacje, bo zasługują na to. Sławne są tutejsze suki – kryte bazary. Gdy szukałem malowniczego, ale prymitywnej budy, Targu Rybnego nad Laguną Chalida (Khalid Lagoon), który zapamiętałem z poprzedniego tu pobytu, drogowskazy i plan miasta zaprowadziły mnie do nowej, ogromnej hali targowej.

 

PUSTKI NA TARGU RYBNYM

 

Dzieli się ona na dwie wysokie parterowe części, ścisłe oddzielone w połowie ich długości, ze względu na zapachy. Rybną i owoców morza oraz mięsną i owocowo-warzywną. Obie ogromne, oczywiście klimatyzowane, z kilkoma alejkami handlowymi i niezliczonymi, nowoczesnymi stoiskami zapewniającymi maksimum higieny.

Nocne połowy sprzedaje się tu od godziny 5.00 rano. Wybór ryb, krabów, kalmarów itp. jest ogromny. Wiele oferowanych tu ryb widziałem po raz pierwszy – to fauna Oceanu Indyjskiego. Zaskoczyły mnie jednak pustki w tej hali. W godzinach przedpołudniowych – czyżby gospodynie zaopatrywały się o świcie? – więcej było sprzedających niż kupujących.

Nie mniej również to, że w tak nowoczesnym i ogromnym obiekcie, nie ma żadnej restauracji czy chociażby stoiska, na którym można by zjeść świeżo usmażone lub grillowane ryby bądź owoce morza. Podobne, niezrozumiałe pustki – ale nie towaru, bo tego jest w bród – są również w części mięsnej, owocowo – warzywnej i innych artykułów spożywczych.

To samo zresztą na Centralnym Suku, nazywanym Niebieskim (od barwy zdobiących go majolikowych płytek) – Al-Marakazi. Piętrowym, z liczącymi po kilkaset metrów długości halami, z których – lub z galerii na piętrze – wchodzi się do poszczególnych sklepów. W jednej z jego części znajduje się słynny Suk Złota.

 

DOBRA LUKSUSOWE I ZREZYGNOWANE KOTY

 

Uchodzący za najlepszy w całych ZEA, z ogromnym wyborem biżuterii i różnych wyrobów z tego szlachetnego kruszcu, kamieni szlachetnych, zegarków, a – trochę na marginesie – także srebra. Pomimo iż są one, podobno, najtańsze, a zarazem najpiękniejsze w całym kraju, w ogromnym ciągu sklepów złotniczych zauważyłem zaledwie kilka osób.

Głównie zresztą zwiedzających ten suk turystów. Sprzedawane są na nim również dywany, kilimy i inne tkaniny z wielu krajów, m.in. perskie, afgańskie i wyroby tybetańskie. W drugiej hali natomiast, do której przechodzi się korytarzami na wysokości piętra, drogie markowe ubrania.

A także elektronikę i wiele innych luksusowych artykułów, które są tu podobno tanie ze względu na brak ceł. Drugim znanym i popularnym, przy czym najstarszym, jest Suk Al-Arsah. Rozczarował nas natomiast inny bazar – Birds & Animals Market ( Targ ptaków i zwierząt), na który trafiliśmy kierując się napotkanymi drogowskazami.

W dwu halach, z których w jednej sklepiki wychodzą na zewnątrz pod zadaszone przejście, oferowana jest przede wszystkim karma dla ptaków, zwierząt i rybek. Natomiast w drugiej, dłuższej, także kilka gatunków ptaków, ryb i zwierząt domowych. Przede wszystkim leżące smutne, zrezygnowane koty.

 

CITY SIGHTSEEING SHARJAH

 

Najciekawsze zabytki i miejsca w Szardży można również, podobnie jak w Dubaju, Adżmanie i Abu Zabi, poznać objeżdżając je piętrowym autobusem. A jeżeli kupi się bilet dobowy, to wysiadając i wsiadając do niego w wybranych miejscach nieograniczoną liczbę razy, dokładniej zwiedzać to, na co ma się ochotę.

Niestety, zdecydowanie zawyżone ceny skutecznie odstraszają pasażerów i powodują, że jeżdżą one przeważnie niemal puste. Po dwu, do wyboru, trasach: czerwonej i zielonej. Ta pierwsza ma 13 przystanków, prowadzi ze starego centrum, z Al Ittihad Square, po obu brzegach laguny Chalida, następnie trzy przystanki nad Zatoką Perską oraz północnym i wschodnim brzegiem laguny Al Chana (Khan).

A następnie z powrotem ulicami Al Nahda i Al Wahda z postojami m.in. przy Sahara Center oraz centrach handlowych Safeer Mall Sharjah i Sharjah City Centre. Linia zielona natomiast, z przystankami od nr 15 do 20, z tego samego Al Ittihad Square prowadzi także najpierw wzdłuż Khalid Lagoon obok Centralnego Suku, Targu Rybnego, Fortu Al-Hisn, Muzeum Cywilizacji Islamu i hotelu Radisson Blue Resort oraz stojącego obok niego nowego, dużego meczetu.

Następnie zaś obok oddalonych od starego centrum Cultural Square, muzeów: Archeologicznego i Nauki, a w drodze powrotnej – podobnie jak linia czerwona, również zielona wraca do punktu startu inną trasą – obok centrów handlowych: Złota i Mega Mall oraz Mahattah Museum.

 

NAJLEPIEJ PIESZO

 

Starą część Szardży najlepiej jednak poznawać pieszo. Zwłaszcza jak się ma mocne nogi, wygodne sandały i jest odpornym na upały. Ale to naprawdę niewielkie odległości, a efekty zwiedzania są najlepsze. Można zobaczyć, przynajmniej z zewnątrz, liczne meczetu. Z podobno już ponad 600 (!) wybudowanych w Szardży, zaledwie tylko trzy dostępne są dla innowierców.

Ale na żaden otwarty nie trafiłem. Szkoda, bo wielki Króla Faisala w pobliżu jednego z parków centrum, jest podobno bardzo ciekawy. Zaś meczet Al-Noor koło laguny, wzniesiony w 2005 roku, stanowi nawet miejscową perłę architektury.

Jego architektowi za wzór posłużył bowiem jeden z najpiękniejszych meczetów Stambułu – dzieło wielkiego architekta Mimara Sinana. I podobnie jak jego XVI-wieczny wzór nad Bosforem, także Al-Noor dostępny jest dla nie-muzułmanów. Efektowny jest również nowy przy Waterfront.

Z tutejszych meczetów najbardziej podoba mi się jednak najstarszy, a na pewno jeden z najstarszych, wzniesiony w roku 1861 roku według wzorów perskich. Z frontonem i częściowo minaretami ozdobionymi przepięknymi płytkami majolikowymi. Stoi on na nabrzeżu kanału łączącego lagunę Chalida z Zatoką Perską.

 

       NOWE OBLICZE STAREJ OSADY

 

Niestety jest absolutnie niedostępny dla „niewiernych”. Nie pozwolono mi nawet stanąć przed progiem, aby zajrzeć do wnętrza. Część starej Szardży w jego okolicy zmieniła się bardzo od mojego poprzedniego tu pobytu. Vis a vis „perskiego” meczetu był stary port dla statków i łodzi handlowych, przy nim tradycyjny suk.

Można było obserwować jak dokerzy znoszą na plecach worki i skrzynie, a na suku obejrzeć, lub kupić wiele tradycyjnych artykułów. Dawne portowe nabrzeże zamieniono w tym miejscu w strefę spacerową. Zbudowano nowy suk, lub tak go zmieniono, że jest nie do poznania nawet na zdjęciach, które zrobiłem tu przed laty.

Oferuje on zresztą głównie towary i pamiątki dla turystów. Pobliską starą część handlowo – portowej osady Szardża zamieniono w obszar Fundacji Sztuki.

A – i to był świetny pomysł – parterowe domki służą obecnie jako międzynarodowy hostel młodzieżowy U.A.E. Youth Hotel Association.

W pobliżu zbudowano nowoczesne Muzeum Sztuki, jest też wiele innych ciekawych miejsc i obiektów do zobaczenia. Przy czym, jak ktoś ma niewiele czasu, to poznawanie najważniejszych w Szardży może ograniczyć do jednodniowego wypadu do niej z Dubaju. Zdąży nawet „zaliczyć” Muzea: Cywilizacji Islamu, Sztuki, fort Al-Hisn oraz, gdy kondycja dopisze, większość obiektów i miejsc, którym poświęciłem tę relację.

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com