DUBAI MALL: W NAJWIĘKSZYM CENTRUM HANDLOWYM ŚWIATA

Mall w języku angielskim znaczy deptak, promenada, aleja. Tu, w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, dodawana jest do nazwy dużych centrów handlowych. W Adżmane (Ajman) są to m.in. Dana Mall, China Mall i Safeer Mall. W Szardży (Sharjah) Mega Mall i Safeer Mall Sharjah. W stolicy Emiratów, Abu Zabi (Abu Dhabi), m.in. Abu Dhabi Mall, Al Raha Mall, Al Wahda Mall, Bawabat Al Sharq Mall, Dalma Mall, Marina Mall, Mushrif Mall. Natomiast w Dubaju przede wszystkim Dubai Mall i Mall of  the Emirates. Ale również Century Mall, Ibn Battuta Mall, Marcato Mall Reef Mall oraz inne.

            Oczywiście nie brak w tych miastach również wielkich placówek handlowych lub ich zespołów o innych nazwach i bez tego dodatku. Czy jednak centra handlowe mogą – oraz powinny – być miejscem i celem nie tylko zakupów, ale również turystyki – zwiedzania i ew. posiłków czy rozrywki? Oczywiście tak, co potwierdza przykład Polski, gdzie urządza się do nich nawet rodzinne wypady. A gdy można zobaczyć jak wyglądają największe tego rodzaju centrum na świecie, to nawet w przypadku niechętnego stosunku do tego rodzaju placówek – bo nie brak i takich ludzi, do których sam się zaliczam – warto to zrobić chociażby raz. 

 

1200 SALONÓW I SKLEPÓW NA 112 HEKTARACH

 

            Zwłaszcza, gdy chodzi o wspomniany gigant w Dubaju. Dubai Mall uważane wśród centrów handlowych za nr 1 na świecie pod względem wielkości i oferty, nie tylko handlowej, rzeczywiście imponuje. Ma ponad 112 hektarów powierzchni, na której jest z górą 1200 sklepów.

Przy czym nie są to małe boksy do których jesteśmy przyzwyczajeni w kraju – poza supermarketami i marketami branżowymi oraz większymi sklepami niektórych firm. Ale przeważnie duże placówki o powierzchni wielu, nawet setek metrów kwadratowych.

            Podobno nie ma firmy o ambicjach światowych: elektronicznej, odzieżowej, obuwniczej, kosmetycznej, perfumeryjnej, sportowej i niezliczonych innych branż, która nie miałaby tu swojego salonu, a przynajmniej dużego sklepu. Bo nie liczyłaby się. Ponieważ kupujący i zwiedzający muszą też coś jeść oraz pić, bo nie przychodzi się tu na kwadrans, do ich dyspozycji jest 120 restauracji i kawiarni. Luksusowych – i odpowiednio drogich – na wielu poziomach. Oraz tańszych, samoobsługowych fastfoodów  zgrupowanych w jednym miejscu.

 

80 MILIONÓW ODWIEDZAJĄCYCH

 

            Aby przyciągnąć klientów i gości, a w 2014 roku – nie znalazłem świeższych danych, ale widziałem tu tłumy nawet w piątek, który jest w Emiratach dniem świątecznym,  odpowiednikiem  naszej niedzieli, która z kolei jest normalnym dniem pracy po także wolnej sobocie – zanotowano w DM ponad 80 milionów (!!!) odwiedzających, zachęca się ich oczywiście dodatkowymi atrakcjami. Są dla nich 22 sale kinowe, łącznie z 2,8 tys. miejsc. Duże lodowisko z możliwością wypożyczenia na miejscu, oczywiście odpłatnie, łyżew z butami. Hitem jest zaś wielkie akwarium w którym żyje i pływa około 33 tys. ryb i zwierząt morskich różnych gatunków. W tym ponad 400 rekinów.

            Wiele z nich można oglądać bezpłatnie przez piętrowej wysokości – i zapewne znacznej grubości, biorąc pod uwagę napór tych ton wody, które muszą one wytrzymać – szyby. Natomiast wejście „do wnętrza” – podwodnego tunelu, w którym oglądający znajdują się „w oku żywiołu”, kosztuje już 80 AED tj. aktualnie ponad 90 zł. Przedsmak tego, czym jest Dubai Mall, ma się już w drodze do niego. Centrum to stoi obok, nadal najwyższego budynku świata, „wykałaczki” Burj Khalifa. Połączone jest zaś ze stacją metra o podwójnej nazwie Dubai Mall – Burj Khalifa, z którego korzysta ogromna większość klientów i zwiedzających DM.

 

JAK PRZEDOSTAĆ SIĘ NA DRUGĄ STRONĘ ULICY?

 

            Wchodziliśmy do niego z drugiej, zachodniej strony centralnej ulicy centrum, Sheikh Zayed Road. Która na tym odcinku ma po 8 pasów szybkiego ruchu w każdą stronę, przedzielonych szerokim pasem zieleni. Po bokach zaś dodatkowe jezdnie dla ruchu lokalnego i podjeżdżania pod konkretne, głównie „drapacze chmur” i parkowania obok nich. Przejście jest, oczywiście, tylko nadziemne. Zarazem do metra jeżdżącego, poza fragmentami podziemnymi w starej części miasta i pod kanałem Creek, po estakadzie. Identyczne, jak do pozostałych stacji w pobliżu.

            Do dyspozycji pieszych pragnących przedostać się na drugą stronę tej drogi szybkiego ruchu – ulica ta stanowi bowiem także fragment autostrady A 11 – są ruchome i zwykłe schody oraz windy. W poprzek jezdni zaś szerokie, oszklone i klimatyzowane przejście z dwoma taśmociągami – ruchomymi chodnikami, aby przyspieszyć przemieszczanie się ludzi. Po ich drugiej stronie są zejścia na stację metra oraz kolejne ruchome chodniki w dalszej części tego przejścia prowadzącego nad kolejnymi jezdniami i budynkami.

 

PÓŁ GODZINY NA DOJŚCIE

 

            Podróż, bo trudno to nazwać spacerem, z chodnika po jednej stronie Sheikh Zayed Road do wejścia do Dubai Mall zajęła nam… pół godziny. W drodze powrotnej, tylko do metra, „zaledwie” 25 minut. Plus kwadrans na dotarcie do tego naziemnego przejścia – tunelu gdzieś ze środka gigantycznego centrum handlowego. Takie są tu skale wielkości. Dubai Mall jest kilkupoziomowym obiektem z podziemnymi parkingami na 14 tys. pojazdów. I wyjściem nad basen oraz otaczające go budynki, z najładniejszym widokiem na sławny Burj Khalifa.

            Niestety jesienią, gdy zaczyna się szczyt sezonu turystycznego, bo w lecie jest w Dubaju zbyt gorąco, przeważnie z górnymi częściami w chmurach, lub też w całości zamglonego. W ciągu tygodniowego pobytu w Dubaju nie udało mi się go, z tego powodu, sfotografować należycie. Wnętrza handlowe DM, to kilka pięter z szerokimi galeriami po bokach. W sumie chyba kilometrami do pokonania, o sterylnie czystych posadzkach. Do dyspozycji tych, którzy mają problemy z chodzeniem na takie odległości, są także, poza systemem wind i ruchomych schodów, chyba odpłatnie, ale tego już nie sprawdzałem, elektryczne samochodziki i „pociągi” ciągnięte przez „lokomotywy”.

 

OCZOPLĄS NIE WYKLUCZONY

 

            Od oglądania salonów i sklepów poszczególnych firm można dostać zawrotów głowy. Przede wszystkim ze względu na bogactwo oferty, jej ekspozycję, zabieganie – chociaż dalekie od nachalstwa arabskich bazarów – o to, aby klienci zechcieli coś kupić. A w tym trzeba im przecież pomóc. Naszą uwagę zwracał przede wszystkim różnorodny tłum kupujących i zwiedzających. Ze znacznym udziałem tradycyjnie ubranych Arabów: mężczyzn w białych, długich niemal do ziemi galabijach i zawojach na głowach, kobiet w czerni, z osłoniętymi oczywiście głowami, nierzadko zakwefionych.

            A obok ludzi o wyglądzie Europejczyków. Także pań i panów w szortach i lekkich bluzkach lub T-shirtach. Wiele tutejszych salonów i sklepów jest tak wizualnie atrakcyjnych, że nie sposób przejść obok nich bez zrobienia zdjęcia. Mnóstwo zainteresowanych przyciąga m.in. salon Discovery Chanel z ogromnym, długim na kilkanaście metrów ekranem na górze, na którym wyświetlane są filmy. Np. fal morskich nadpływających tak realistycznie, że w pierwszej chwili chce się… od nich uciekać. Zaś w szklanej, dosyć wąskiej ścianie oddzielającej ten salon od szerokiego korytarza z ruchem pieszych, pływają ryby.

 

GIGANTYCZNE AKWARIUM

 

            W pobliżu jest też, wspomniane już, akwarium. Podwodny świat w nim można obserwować bezpłatnie  z trzech poziomów.  Od dołu, z korytarza oddzielającego go od salonów i sklepów po przeciwnej stronie oraz z dwu galerii handlowych, jedna nad drugą. Z fotografowaniem jest już gorzej. Grube szkła akwarium oraz kolor jego wewnętrznego oświetlenia powodują, że nie tylko obiektyw widzi wszystko w silnym błękicie. Na dodatek w szkle odbijają się światła sąsiednich sklepów. Uwagę w Dubai Mall zwracają też specjalne pomieszczenia dla dzieci.

          Świetnie wyposażone w różne sprzęty i urządzenia, gry itp. przyciągają ich uwagę i dają zajęcie. Z reguły pod opieką mam, chociaż zdarzają się również ojcowie, gdy ich żony robią zakupy. Bogata jest również tutejsza oferta gastronomiczna. Większość kupujących i zwiedzających korzysta przede wszystkim z placówek samoobsługowych. Oferują one kuchnie narodowe z różnych zakątków świata. Głównie Azji i Dalekiego Wschodu, ale również np. meksykańską. Przy czym nikogo nie dziwi, że np. w tej ostatniej obsługują … Chińczycy, czy Indonezyjki. Wybór potraw pokazywanych na oświetlonych tablicach z cenami, jest przeważnie duży.

 

SZYBKO, SMACZNIE, NIEDROGO

 

            Ceny różnorodne, ale generalnie umiarkowane. Zwłaszcza w porównaniu z lepszymi restauracjami w DM. Chociaż w jadłodajniach i barach w starszej części miasta, w których jadają głównie robotnicy azjatyccy, jest taniej i nie mniej smacznie. Ale tu już za równowartość dwudziestu paru – trzydziestu paru złotych można najeść się do syta i popić to jakimś napojem. Gotowe potrawy są w dużych pojemnikach na ladach. Można pokazać, na co ma się ochotę, a gdy jest się niezdecydowanym, uprzejmy personel podtyka kawałeczki mięsa czy innych dań na wykałaczkach do spróbowania. Po dokonaniu wyboru płaci się i po kilku minutach zgłasza po tackę z posiłkiem, napojami oraz plastykowymi sztućcami jednorazowego użytku.

            I szuka sobie miejsca przy którymś ze stołów w sali. Rzecz ciekawa: nie znalazłem w tej części Dubai Mall z tańszymi jadłodajniami żadnej specjalizującej się w kuchni europejskiej. Jeżeli pominąć placówki, działających również w Polsce, niektórych sieci fastfoodów, głównie amerykańskich. Wszechobecna jest czystość. Także w barach samoobsługowych brudne naczynia natychmiast są zabierane przez sprzątaczy, a miejsce na stole starannie wycierane. Ale nieustannie sprzątany jest cały teren DM. Warto podkreślić dobrą informację w nim w językach arabskim i angielskim. Ze specjalnymi stanowiskami, na których samemu można znaleźć to, co potrzebne, drogowskazami itp. Zresztą bez tego zgubienie się w tym gigancie byłoby bardzo łatwe.

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com