TURCJA: HAGIA SOPHIA – NAJWSPANIALSZA BUDOWLA PIERWSZEGO TYSIĄCLECIA

 

 

Ogrom nawy głównej, przestrzeni zamkniętej od góry kopułą na wysokości prawie 56 metrów, a więc 18 pięter, robi na mnie wrażenie za każdym razem, a byłem tu już parokrotnie, gdy jestem w bazylice Hagia Sophia – Mądrości Bożej w Stambule. Trudno się dziwić. Uważana jest przecież za najwspanialszą budowlę pierwszego tysiąclecia naszej ery. Powstała na miejscu dwu wcześniejszych świątyń chrześcijańskich wzniesionych na północ od Wielkiego Pałacu cesarzy rzymskich i bizantyjskich. Pierwszej zbudowanej przez Konstantyna I i Konstantyna II w latach 326-360.

 

 

TRZECIA BAZYLIKA

 

A gdy ona, z drewnianym stropem, spłonęła w 404 roku, odbudował ją, jako drugą, Teodozjusz II w 415 r. Ale i ona uległa zniszczeniu w 532 roku podczas rewolty. Wówczas Justynian I Wielki polecił architektowi Izydorowi z Miletu i inżynierowi oraz matematykowi Artemiuszowi z Tralles kolejną odbudowę, a właściwie wzniesienie nowej, ogromnej świątyni. Największej i najważniejszej katedry – koronacyjnej cesarzy Bizancjum.

 

Powstała w rekordowym, jak na tamtą epokę czasie i wyświęcona została już w 537 roku. Ten pośpiech, a być może błędy konstrukcyjne – nikt wcześniej nie zbudował tak ogromnej kopuły – spowodowały, że zapadła się ona w 558 r. podczas trzęsienia ziemi. Odbudował ją, podwyższając o 5 metrów i wzmacniając główne filary, Izydor Młodszy – wnuk pierwszego budowniczego, w 562.

 

I chociaż świątynia później kilka razy częściowo płonęła i uszkadzały ją kolejne trzęsienia ziemi, ograbiano ją, a ikonoklaści niszczyli mozaiki przedstawiające Chrystusa, Matkę Bożą, świętych oraz cesarzy, przetrwała do naszych czasów w nadanym jej wówczas kształcie.

 

Zmiany nie naruszające bryły, a tylko jej otoczenie, zaszły dopiero po zdobyciu Konstantynopola w 1453 roku przez Mehmeda II Zdobywcę. Natychmiast polecił zamienić bazylikę w meczet.

 

GDY BYŁA MECZETEM…

 

Dobudowano wówczas pierwszy, ceglany minaret i nazwano go jego imieniem. Następne trzy, kamienne, zaprojektował i wzniósł, wraz z podstawami wzmacniającymi mury świątyni i konstrukcję kopuły, najsłynniejszy architekt tamtej epoki, Mimar Sinan. Zmian, wprowadzanych sukcesywnie, było oczywiście więcej. Wewnątrz powstał mihrab wskazujący kierunek Mekki, kazalnica, loża sułtańska oraz m.in. biblioteka Mahmuda I.

 

Dodano medaliony z wykaligrafowanymi, oczywiście alfabetem arabskim, imionami Allaha, Mahometa i pierwszych czterech kalifów oraz dwu wnuków proroka. Usunięto też część mozaik z zabronionymi przez islam wizerunkami. Ale wiele najpiękniejszych, podobno na rozkaz sułtana, tylko zatynkowano lub zamalowano. Dzięki czemu przetrwały one do naszych czasów.

 

Zachowano tylko mozaikę z podobizną Marii, jako matki czczonego przez wyznawców islamu proroka Jezusa. Przylegające do murów bazyliki duże i wysokie, pokryte dachem i kopułą baptysterium z VI wieku zamieniono na grobowiec dwu sułtanów. Na zewnątrz świątyni, ale obecnie wewnątrz jej ogrodzenia, zbudowano też trzypoziomowe, pokryte kopułami, mauzolea innych sułtanów.

 

… A PÓŹNIEJ I OBECNIE MUZEUM

 

Selima II w 1577 według projektu Sinana, Murada III w 1599 oraz Mehmeda III. A także, w 1740 r., fontannę w stylu tureckiego rokoka do rytualnych ablucji przed modłami. Jej dach na planie sześciokąta opiera się na ośmiu kolumnach z arkadami, a pokryty jest kopułą na ośmiokątnym bębnie. Podczas remontu świątyni prowadzonego w latach 1847 – 1849 pod nadzorem szwajcarskich architektów, braci Giuseppe i Gaspare Fossati, odsłonięto i odrysowano zachowane mozaiki oraz ponownie je zatynkowano.

 

Dodano też osiem wielkich medalionów z arabską kaligrafią. Część dekoracji uległa zniszczeniu podczas trzęsienia ziemi w 1894 roku. Po upadku imperium osmańskiego pierwszy prezydent Republiki Tureckiej Kemal Pasza – Atatűrk (1881-1938) polecił w 1934 r. zamienić Hagia Sophię w muzeum. Obecnie najliczniej odwiedzane przez turystów, przynajmniej zagranicznych, w całej Turcji.

 

Dostanie się do niego w letnim sezonie wymaga długiego stania w kolejce do kasy. Chyba, że gdzie indziej kupiło się Stambulską Kartę Muzealną. Zwiedzając indywidualnie warto wypożyczyć auto guida i informacjami o poszczególnych, ponumerowanych miejscach i detalach.

 

SPORE ZNISZCZENIA, DŁUGOTRWAŁE REMONTY

 

W kilkunastu językach, także egzotycznych, ale niestety nie w polskim. Od mojego ostatniego tu pobytu upłynęło ćwierć wieku. Z ogromnym zainteresowaniem oglądam więc co się zmieniło. Niestety, chyba tylko na gorzej. Nie tylko ze względu na kolejki i tłumy zwiedzających, wówczas niewyobrażalne. Nadal trwają, podobnie jak wówczas, remonty. Rusztowania stoją w wielu miejscach.

 

Widać całe obszerne fragmenty ścian, stropów, a także kolumny i detale w fatalnym stanie, z zaciekami, miejscami po tynku, malowidłach, mozaikach lub kamiennych dekoracjach, które odpadły. Część mozaik i w ogóle ścian jest zasłonięta. Oświetlenie jest zdecydowanie niedostateczne. Robienie zdjęć z tego powodu w większości przypadków, zwłaszcza mozaik oraz detali wnętrz, jest niemożliwe lub bardzo utrudnione.

 

A jest ich sporo, większość pochodzi z końca IX wieku oraz wieków X i XI, a więc okresu po szaleństwach niszczycieli wizerunków – ikonoklastów. Znajdują się one jednak przeważnie wysoko, ogląda się je pod ostrym kątem.

 

A jeżeli są oświetlone, to niedostatecznie lub punktowo reflektorami, z koncentracją na jakimś fragmencie. Udaje mi się jednak sfotografować wspaniałą mozaikę w tympanonie bramy cesarskiej.

 

WSPANIAŁE MOZAIKI

 

Widzę ją w górze zaraz po wejściu do wnętrza dawnej świątyni. Mozaika ta powstała w latach 886-912 i przedstawia Chrystusa Pantokratora siedzącego na tronie oraz udzielającego prawą ręką błogosławieństwa. W lewej ręce trzyma on otwartą księgę. U jego stóp klęczy cesarz Leon VI Filozof, w medalionach po bokach są wizerunki Maryi i Archanioła Gabriela.

 

Nie jestem w stanie natomiast zrobić zdjęcia – przeszkadza światło – innej pięknej mozaiki z 944 roku umieszczonej vis a vis Pantokratora, z wizerunkiem Matki Bożej na tronie i z dzieciątkiem na kolanie błogosławiącym cesarzy. Konstantyna I Wielkiego pokazującego Maryi model Konstantynopola i Justyniana I Wielkiego z modelem Hagia Sophii. Podobnie jest w przypadku pozostałych mozaik.

 

Zarówno w tympanonach, apsydzie głównej, jak i na galeriach. Chodzę po głównej nawie pomyślanej jako odbicie nieba na ziemi. Oglądam detale, także islamskie, na ile pozwala to tłum zwiedzających oraz oświetlenie nierzadko „bijące po oczach”.

 

Tuż po prawej stronie bramy cesarskiej stoi ogromny kamienny sarkofag jednego z pierwszych cesarzy. W nawie głównej pod jedną z jej ścian jest sezonowa wystawa starotureckiej kaligrafii we współczesnych wariantach.

 

WIDOKI Z GALERII

 

Wspinam się na galerie niegdyś przeznaczone na miejsce modłów kobiet. Znajdują się one wysoko, wchodzi się na nie po schodach oraz wykładanych kamieniami pochylniach. Od nawy oddzielają je kamienne bariery i kolumny z arkadami. Wspaniały strop – wewnętrzna część kopuły oraz liczne okna i okienka w bębnie, a także górnych partiach ścian, są, wydaje się, jak na wyciagnięcie ręki. A przecież bazylika ma rozmiary 71 x 77 metrów.

 

Zaś kopuła główna o kształcie nieregularnego koła, średnice u podstawy 31,2 i 32,8 m. Jej konstrukcja opiera się na czterech potężnych filarach w narożnikach kwadratu, w który została wpisana. A także 117 kolumnach. Z dwu stron do kopuły przylegają dwie półkopuły nakrywające pozostałą część nawy głównej i wspierające równocześnie kopułę. Opierają się one na bębnach z licznymi oknami oświetlającymi wnętrze.

 

Taka konstrukcja powoduje złudzenie, że kopuła zawieszona jest w powietrzu, podobnie jak niebo nad ziemią. Z tej wysokości widać też głębię świątyni oraz sąsiadujące z galeriami wielkie medaliony z arabskimi inskrypcjami.

 

Część jednej z galerii zajmuje duży, o kilku stoiskach, sklep z pamiątkami. Wracam na dół, obchodzę cały ten kompleks dookoła. Koniec zwiedzania i sporo rozczarowań.

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com