KAMBODŻA: SIEM REAP – BRAMA DO KRÓLESTWA KHMERÓW

Samolot ląduje miękko. Szybko załatwiamy wizy, odbieramy bagaże i już jesteśmy w Kambodży. W porcie lotniczym Siem Reap, bramie do średniowiecznego królestwa Khmerów – Angkor. Jednego z najsłynniejszych zabytkowych zespołów świata.
 
Odkrył go w indochińskiej wówczas dżungli półtora wieku temu, w roku 1861, francuski przyrodnik Henri Mouhot. Tak można przeczytać m.in. w Nowej Encyklopedii Powszechnej PWN.
 
W rzeczywistości był on tylko pierwszym Europejczykiem, który narysował ruiny tutejszych średniowiecznych khmerskich świątyń zarośniętych przez dżunglę. Wcześniej, bo już w XVI wieku, wiedzieli o nich portugalscy i hiszpańscy misjonarze oraz awanturnicy. Opisał zaś Portugalczyk Diogo do Couto.
 
 
 
 
Najprawdopodobniej jednak nie dotarł on tu osobiście, lecz w swojej relacji z 1614 roku oparł się na opisie kapucyna Antonio da Magdalena. Który, prawdopodobnie jako rzeczywiście pierwszy Europejczyk, odwiedzał Angkor w latach 1585 – 1588. O tym tajemniczym miejscu w jednym z listów napisał w 1668 roku również francuski mnich Louis Chevreuil.
 
Najstarszą mapę Angkor narysował natomiast, najprawdopodobniej między 1623 i 1636 rokiem, japoński pielgrzym. Był on przekonany, że dotarł do ruin klasztoru, w którym część swego życia spędził Siddhartha Gautama Budda. Skopiowana w 1715 roku mapa ta, aż do początku XX wieku uchodziła za plan sławnego buddyjskiego klasztoru.
 
Inny francuski misjonarz, Charles–Emile Bouillevaux, przebywał w Angkorze przez dwa dni w 1850 roku, co opisał w osiem lat później. Tak więc wspomniany już francuski przyrodnik Henri Mouhot nie był odkrywcą Angkoru. Chociaż to rzeczywiście jemu zawdzięcza późniejszą sławę średniowieczna stolica Khmerów.
 
Wkrótce bowiem po jego śmierci w Laosie, angkorskie rysunki Mouhota wydane zostały w książce „Podróże po królestwach Syjamu, Kambodży, Laosu i innych częściach Indochin”. Najpierw, w 1863 roku po francusku, zaś w roku następnym po angielsku. Wzbudzając, oczywiście, sensację w świecie naukowym.
 
Już w 1867 roku, a więc na owe czasy błyskawicznie, khmerskie świątynie uwzględnił w swojej Historii Architektury Światowej James Ferguson. Zaś jeszcze przed jej wydaniem w Dolinę Mekongu wyruszyła w 1866 roku francuska ekspedycja pod kierownictwem oficera marynarki Ernesta Doudarta de Lagrée. I dotarła m.in. do Angkoru, należącego wówczas do Syjamu.
 
Członkiem tej ekspedycji był malarz Louis Delaporte. Wykonał on liczne rysunki tutejszych zabytków i wydał w 1873 roku w dwutomowym dziele. Zachwycony twórczością średniowiecznych Khmerów przywiózł też z tej wyprawy wiele starych dzieł sztuki. Stały się one zalążkiem obecnych wspaniałych zbiorów Musée Indochinois du Trocadéro w Paryżu.
 
Zwiedzanie zabytków Angkoru i jego okolic mam jednak jeszcze przed sobą. Na razie czekają mnie pierwsze kroki na ziemi kambodżańskiej i krótkie poznawanie Siem Reap. Niewielkiego miasta nad rzeką o tej samej nazwie wpadającą do wielkiego jeziora Tonle Sap. A także głównego miasta jednej z 20-tu kambodżańskich prowincji, również Siem Reap.
 
Od czasu uruchomienia niedawno do jego portu lotniczego międzynarodowych połączeń, ośrodka rozwijającego się niezwykle dynamicznie. Na bezpłatnym planie miasta jaki otrzymałem na lotnisku, doliczyłem się w nim 125 hoteli – a dalsze, w budowie, widziałem po drodze.
 
Niezliczonych restauracji, barów i kawiarni. 9 buddyjskich świątyń oraz jednego kościoła chrześcijańskiego, 4 szpitali i klinik, 4 bazarów. Jest w nim również Muzeum Narodowe Angkor. Ta kariera Siem Reap jest zrozumiała.
 
Stanowi ono bowiem rzeczywiście bramę do zabytków średniowiecznego królestwa Khmerów, które znajdują się w odległości od paru, do maksymalnie 50 km od centrum miasta. Najciekawszego miejsca w Kambodży, w której po krwawych, zbrodniczych rządach Czerwonych Khmerów, pozostało niewiele zabytków. Aby zobaczyć te najważniejsze można więc przylecieć tylko tutaj.
 
A jeżeli ktoś zechce odwiedzić także współczesną, od 1666 roku, stolicę kraju – Phnom Penh, to dzielące te miasta około 300 km może pokonać tylko raz, a nie dwa. Siem Reap, mimo dużego międzynarodowego ruchu turystycznego, pozostaje miastem prowincjonalnym.
 
Położonym, jak już wspomniałem, nad niewielką rzeką, z którą krzyżuje się główna ulica, a zarazem odcinek Drogi Narodowej nr 6 łączącej Siem Reap ze stolicą. Są tu również dwie główne ulice poprzeczne: bulwar Sivatha i nadrzeczna aleja Pokambor oraz dwa ronda.
 
Centrum miasta zawarte między Rezydencją Królewską przy skrzyżowaniu National Road No. 6 i Pokambor Avenue oraz zbiegiem nad brzegiem rzeki wspomnianych dwu arterii poprzecznych, obejmuje m.in. dwa duże bazary: Center Market „Phsar Kandal” i Old Market „Phsar Chas”.
 
Oba warto odwiedzić, oferują bowiem po rozsądnych cenach mnóstwo różnorodnych towarów oraz niezliczone pamiątki. Tuż za tak nakreślonymi granicami ścisłego centrum, z jednej strony znajduje się wspomniane już Angkor National Museum, z drugiej zaś, po obu stronach niewielkiej ulicy, dwa nocne bazary: Noon Night Market i Angor Night Market. Również warte odwiedzenia.
 
Większość buddyjskich świątyń stoi na lewym, wschodnim brzegu rzeki. Jest przez nią aż 10 mostów. Trzy świątynie: Wat Preah Polanka, Wat Preah An Kau Sa i An Kau Sey znajdują się w pobliżu siebie. Natomiast hotele, chociaż stoją we wszystkich częściach miasta, najliczniej zlokalizowane są przy Drodze Narodowej Nr 6, prowadzącej także – z odgałęzieniem, na lotnisko odległe zaledwie o kilka kilometrów.
 
I budowane są przy niej kolejne. Są to w większości hotele nowe, o dobrym standardzie, z basenami pod palmami, sprawną obsługą, niezłą kuchnią itp. A kto z gości hotelowych chce spróbować bardziej egzotycznej kuchni lokalnej to obok lub po drugiej stronie ulicy znajdzie tanie jadłodajnie oraz sklepiki. Z płaceniem nie ma problemów.
 
Dolary amerykańskie są bowiem, obok kambodżańskich rieli, równoległą walutą oficjalną. W miejscach odwiedzanych przez turystów – mogą to być także małe sklepiki – ceny wykazywane są w dolarach. Płaci się nimi wszędzie z tym, że ewentualną resztę z ostatniego dolara otrzymuje się w miejscowej walucie, gdyż amerykańskich centów nie ma w obiegu.
 
Ale można ją wydać przy najbliższej okazji. Są tu także inne obiekty i miejsca warte odwiedzenia. Między centrum i lotniskiem zlokalizowana jest Kambodżańska Wioska Kulturalna – Cambodia Cultural Village. W południowej części miasta, tuż obok jego ścisłego centrum, znajduje się jedna z placówek Artisans Angkor.
 
Jest to, usytuowane w ładnym ogrodzie porośniętym palmami i krzewami, Centrum Rzemiosła Artystycznego. Szkoła, w której młodzi artyści i artystki uczą się rzeźby w drewnie i kamieniu oraz wyrabianiu estetycznych pamiątek ze skóry, włókien, metalu, drewna itp.
 
Można ich obserwować podczas pracy, w miejscowym sklepie kupić te pamiątki, a także wypić, zjeść coś lub po prostu odpocząć w miejscowej kawiarence. Zachęcony byłem również na kolacji z występami kambodżańskiego zespołu tańców narodowych. I okazał się to uroczy, świetnie spędzony wieczór.
 
Restauracja „Kulen II”, która to oferuje, mieści się przy bulwarze Sivatha, jednej z trzech głównych arterii miasta i vis a vis dosyć eleganckiego, trzypoziomowego domu towarowego „Lucky Supermarket”. W ogromnej sali wypełnionej niemal do ostatniego miejsca przez zagranicznych turystów znajduje się samoobsługowa restauracja na kilkaset osób.
 
Tylko napoje nie wliczone w cenę podają kelnerzy. Wybór dań jest ogromny. Od potraw warzywnych i mącznych – po owoce morza, drób i mięsa w różnej postaci. Serwowanych na zasadzie „jesz ile chcesz i ile możesz”. W końcu tej sali znajduje się scena, na której, mniej więcej w pół godziny po rozpoczęciu kolacji aby goście najpierw mogli najeść się, odbywają się występy.
 
Znakomicie wprowadzają one w kambodżańską atmosferę oraz khmerskie zabytki. Głównym elementem dekoracyjnym sceny są porośnięte lianami rzeźby ogromnych głów wykutych w kamiennych blokach świątyni Bayon oraz portal i inne elementy średniowiecznej architektury khmerskiej.
 
Na tym tle odgrywane są legendarne sceny z odległej przeszłości kraju oraz słynne tańce w narodowych strojach dworskich. Śliczne dziewczyny, zgrabne i doskonale tańczące całym ciałem, z dynamicznym wykorzystywaniem rąk i dłoni, mężczyźni – także w maskach oraz towarzysząca im narodowa muzyka szybko tworzą znakomity nastrój.
 
Był to bardzo udany występ i w ogóle wieczór. Przy tym za całkiem rozsądne pieniądze. Na liczące kilka tysięcy lat dzieje tego kawałka Azji południowo – wschodniej składają się zarówno fakty i ślady materialne pozostawione głównie w kamieniu, jak i legendy. A do najbardziej znanej nawiązywała pierwsza część programu, który oglądałem.
 
Bardzo dawno temu, głosi ona, wielki król indyjski tak rozgniewał się na swojego syna Kambu, że wypędził go z kraju. Wygnaniec tułał się po świecie szukając odpowiedniego dla siebie, spokojnego miejsca. Pewnego razu spotkał piękną dziewczynę o imieniu Soma. Okazała się ona córką króla mórz Naga, ogromnego węża.
 
Kambu zwrócił się do boga Sziwy, aby pomógł mu w swatach z królewną, I rzeczywiście, Sziwa pomógł młodym zakochanym otrzymać zgodę króla mórz na małżeństwo. Aby ułatwić im przyszłe życie, Naga wypił całą wodę z zatoki i na powstałym w ten sposób lądzie zbudował piękne miasto. Osiedlili się w nim nowożeńcy i mieli mnóstwo dzieci. A nowe państwo które stworzyli, nazwali Kambu – dża.
 
Co znaczyło „Synowie Kambu”. Legenda ta, zdaniem niektórych badaczy, jest alegorią w której morski król Naga symbolizuje wielką rzekę tego regionu świata – Mekong. Zaś utworzone nowe państwo oczywiście Kambodżę z jej niezwykłą kulturą i zabytkami.
 
Według badań archeologicznych i źródeł historycznych, przodkowie ogromnej (90%) większości dzisiejszych 12 milionów Kambodżan – lud Khmerów, przybył na te ziemie co najmniej przed 3 tysiącami lat z północy. Wypierany stamtąd przez ludy chińsko – tybetańskie. Wiadomo też, że najwcześniej na tym obszarze, w delcie Mekongu, istniało w okresie od około 100 r. p.n.e. do 500 r. n.e. państwo Funan.
 
Jego mieszkańcy utrzymywali się z handlu. W ciągu następnych dwu stuleci u zbiegu rzek Mekong i Sap, bardziej w głębi lądu niż Furan, powstało państwo Protokhmerów – Czenla. Zaś państwo Angkor utworzył w latach 802 – 850 król Dżajawarama II, początkowo ze stolicą w Roulos. Ogłosił się królem – bogiem i zapoczątkował budowanie przyszłego imperium.
 
Jeden z jego następców, Jaśowarman I przeniósł w latach 889 – 908 stolicę do pobliskiego Angkoru. Inni zaś umocnili je oraz zbudowali wspaniałe kamienne świątynie. I to ich zachowane ruiny z IX – XIII wieku, należą dziś do najwspanialszych zabytków tej części świata. Ale o niektórych z nich, najważniejszych i najcenniejszych, napiszę już w następnych reportażach.
 
Zdjęcia autora