CEJLON: SKARBY RAJSKIEJ WYSPY

Przeszłość tej Rajskiej Wyspy na Oceanie Indyjskim, jak od wieków nazywany jest Cejlon, od 1982 r. Sri Lanka, ginie w pomroce dziejów i osnuta jest legendami.

 

Uczeni znaleźli ślady kontaktów najstarszych mieszkańców wyspy z odległym zaledwie o 48 km subkontynentem indyjskim już przed około 500 tys. lat.

 

Na VIII-V wieki przed naszą erą datowane są konkretne znaleziska warsztatów wytwarzających narzędzia z kamienia i kości. Zaś rok 483 p.n.e. przyjęto jako początek osadnictwa tu Synów Lwów - Syngalezów, przybyszy z położonych na północ od tej wyspy Indii.

 

 

Legenda głosi, że córkę północno indyjskiego króla Vagi porwał lew. Być może był to tylko wojownik w masce lub skórze lwa. Z miłosnego związku porywacza z porwaną narodzili się syn i córka, którzy pobierając się, dali początek rodowi i królestwu Sinhapura - Synów Lwa.

 

Jeden z synów, książę Vijaya (rządził na Cejlonie w latach 483-445 p.n.e.) wylądował z 700 wojownikami na wybrzeżu dzisiejszej Sri Lanki, zakładając na niej swoje księstwo. Przybysze nazywali siebie Synami Lwa – Syngalezami. Z ich stolic zachowały się dwie pierwsze w postaci wspaniałych ruin: Anduradhapura, Polonnaruwa oraz Kandy.

 

Stanowiąc obecnie wierzchołki tzw. "Historycznego Trójkąta" w centrum wyspy, od 20 lat znajdującego się, jako miejsca dziedzictwa ludzkości, pod opieką UNESCO. Anuradhapura była centrum oraz stolicą królestwa Syngalezów od około 250 r. p.n.e. do 1017 roku n.e. przechodząc burzliwe dzieje. U ich zarania było przyjęcie przez króla Devanampiyę Tissę (250-210 r. p.n.e.) i jego poddanych buddyzmu.

 

Nowej religii, przeszczepionej na wyspę przez mnicha Mahindę, syna północno indyjskiego cesarza Asioki (274-237 r. p.n.e.). W Mihintale, kilkanaście kilometrów na wschód od Anuradhapury, założył on skalny klasztor, czczony do dziś jako kolebka cejlońskiego buddyzmu i będący celem pielgrzymek.

 

Ta pierwsza historyczna stolica wyspy, podobnie jak całe królestwo, odpierała liczne najazdy innych przybyszów z Indii, w tym poczynając od II w. p.n.e. Tamilów. I rozwijała się, czego wspaniałe dowody zachowały się na powierzchni kilkunastu kilometrów kwadratowych. W pięciu centrach znajduje się 20 ruin zabytkowych budowli. Wiele ciekawych obiektów zobaczyć można również w miejscowym muzeum.

 

Anuradhapura zniszczona została przez najazd tamilski w końcu X wieku, ostatecznie porzucona w 1017 roku i zarośnięta przez dżunglę. Odkryta zaś przez brytyjskich naukowców w końcu XIX wieku. Centrum pierwszej stolicy Syngalezów stanowiła cytadela z wysokimi, grubymi na 5 metrów murami obronnymi i bramami. Zachowały się m.in. ruiny pałacu królewskiego z XI w., Świątyni Zęba oraz budowli Mahapali z V w.

 

Nieco ponad kilometr na południe od cytadeli są pozostałości centrum kultowego Maha-Vihara, Wielkiego Klasztoru oraz najstarsze na świecie z udokumentowanym wiekiem drzewo. Bodhi, zwane też Bo, jakie wyrosło z nasienia świętego drzewa Bo w północnych Indiach, pod którym nauczał Gautama Budda.

 

Zachowały się kamienne kolumny pierwszego gmachu mieszkalnego i zgromadzeń mnichów Lohapasada, zwanego "brązowym pałacem" oraz inne obiekty. Dla ortodoksyjnych buddystów szczególne znaczenie ma Runaweli-Seya-Dagoba, centrum nauczania nurtu theravada, m.in. z kamiennym posągiem Buddy.

 

W północnej części obszaru dawnej stolicy szczególnie ciekawe są pozostałości klasztoru "schizmatyków" buddyjskich z 88 r. p.n.e. Abhayagiri. To tylko przykłady, interesujący jest bowiem również duży, podwójny kamienny basen Kutta Pokuna, piękny posąg medytującego Buddy, kultowe stupy oraz ruiny innych pałaców, klasztorów, budowli.

 

W pobliskim Mihintale - kolebce cejlońskiego buddyzmu, znajduje się kilka godnych uwagi obiektów. Przede wszystkim jedna z najstarszych na wyspie budowli kultowych buddyzmu – stup, zwanych tu dagobami – Kantaka Cetiya i dwie inne. A także ruiny klasztoru, do których wchodzi się po 340 stopniach. Kilkadziesiąt kilometrów na południe od Anuradhapury, w niewielkim, nadal czynnym klasztorze skalnym Aukana, doskonale zachował się m.in. 13-metrowej wysokości kamienny posąg Buddy datowany na VI-VIII wiek.

 

Za najpiękniejsze na całej wyspie uważane są jednak dwa, wykute w jednej skale posągi Buddy w drugiej stolicy królestwa Syngalezów – Polonnaruwie, zbudowanej nad jeziorem Parakrama Samudra. Kilkunastometrowej długości leżącego Wielkiego Myśliciela pogrążonego w śnie. I obok niego kilkumetrowego stojącego.

 

Oba posągi powstały w XII wieku i stanowią szczytowe osiągnięcie syngalezkiego rzeźbiarstwa. A zarazem najwspanialsze, przy czym doskonale zachowane, fragmenty, zarówno skalnej świątyni Gal-Vihara, jak i całego zespołu Polonnaruwy. Zajmuje on kilka kilometrów kwadratowych, z Cytadelą w centrum. Niestety, z królewskiego pałacu Parakramy Bahu zachowała się właściwie tylko jedna ściana i fragmenty innych murów.

 

Nieco więcej z sali audiencji, a zwłaszcza wyłożonej kamieniami królewskiej łaźni. Polonnaruwa stolicą Syngalezów była tylko przez dwa wieki – od XII do XIV. Ale stanowiły one okres największego rozkwitu królestwa. Które, podobnie jak w czasach stołeczności Anuradhapury, uległo najazdowi tamilskiemu i rozpadło się na kilka małych księstw.

 

O kunszcie ówczesnych artystów świadczą doskonale zachowane znaczne fragmenty świątyń. Na mnie duże wrażenie zrobiła Vatadage, na planie koła, ze schodami z czterech stron oraz pięknymi rzeźbami i głębokimi płasko- rzeźbami, strażników świątyni. A także podobne ozdoby klasztoru Alahana Pirivena, obok byłego placu na którym zgodnie ze zwyczajem palono zwłoki.

 

To tylko przykłady, gdyż w dawnej stolicy, którą w okresie jej świetności zamieszkiwało około 100 tys. ludzi, zachowały się ruiny 19 zabytkowych obiektów lub – jak np. w przypadku Świętego Kręgu – ich zespołów. Klasztorów, sal zgromadzeń, pałaców, a także kultowych stup. Wśród nich znajdujący się kilkaset metrów na północ od dawnych murów miejskich Dom Posągów – Lankatilaka.

 

O 17-metrowej wysokości ścianach, z potężnymi półkolumnami i hinduistycznymi freskami oraz 13-metrowej wysokości posągiem Buddy, niestety bez głowy. Lankatilaka uważana jest za najpiękniejszą ruinę drugiej królewskiej stolicy Syngalezów. W okolicach Polonnaruwy, wewnątrz "Historycznego Trójkąta", jest jeszcze kilka wspaniałych obiektów z dawnej przeszłości.

 

Należą do nich przede wszystkim ruiny twierdzy i pałacu królewskiego Sigiriya na wysokiej skale wznoszącej się niemal pionowo 200 m ponad otaczającą ją sawannę, w przeszłości dżunglę. Wejście na tę skałę po schodach także dziś wymaga sporego wysiłku i braku lęku przestrzeni. W V można było dostać się na nią tylko pokonując wykute w skale płytkie, byle tylko zaczepić palce stopy, stopnie.

 

Skała, na której rozległym szczycie była twierdza i pałac z dużym, również wykutym w kamieniu basenem, stanowiła od 478 do 496 r. siedzibę samozwańczego króla Kassapy. Kazał ją wybudować w obawie przed zemstą prawowitego następcy tronu, przyrodniego brata Mogaliana. Mimo iż samozwaniec spędził w tej twierdzy, i rządził z niej 18 lat, nie na wiele mu to pomogło.

 

Na wieść, że brat nadciąga z wojskiem, zamiast pozostać w niedostępnej twierdzy, zszedł ze swoimi ludźmi ze skały i na równinie stoczył walkę, która zakończyła się jego śmiercią. Dziś na szczyt góry wspinają się turyści oraz wycieczki szkolne. Stanowi on także znakomity punkt do – trafiliśmy na nie – ćwiczeń topograficznych i obserwacyjnych podchorążych armii lankijskiej.

 

Ale największą, nie tylko dla mnie, atrakcją Sigiriyi są, zachowane w pieczarze znajdującej się w połowie drogi na szczyt, wspaniałe freski z V wieku. Przedstawiają młode, częściowo roznegliżowane dziewczęta. Niegdyś fresków tych było podobno 500, pozostało tylko 19, ale i tak stanowią rewelację światowej klasy. Ogromne wrażenie robi także zespół świątyń w jaskiniach Dambulla, nieco ponad 20 km na południe od Sigiriyi, o znacznie starszym rodowodzie.

 

Około roku 100 p.n.e. król Syngalezów Valagama Bahu schronił się w nich podczas jednego z najazdu Tamilów z Indii i przebywał tu na wygnaniu 14 lat. Do świątyń wchodzi się po kilkuset stopniach schodów. Z ich szczytu, u stóp 340-metrowej skały, w podnóżu której są jaskinie, roztacza się piękny widok na pokryte tropikalną roślinnością góry i doliny.

 

W pierwszej, niewielkiej jaskini, Devaraja-lena, Króla Bogów, znajduje się, wykuty w skale przed ponad 20 wiekami, parometrowej długości posąg leżącego, zmarłego Buddy, który osiągnął już stan nirwany. Wśród innych rzeźb i posągów uwagę zwracają przedstawiające hinduistycznego boga Wisznu. Freski sprzed 2000 lat są już bardzo wyblakłe.

 

 

Największa z zespołu 5 jaskiń, Maharaja-Iena, Wielkiego Króla, o rozmiarach 48 na 15 i wysokości kilku metrów, mieści w sobie świątynię wypełnioną dziesiątkami złoconych i kamiennych posągów Buddy z różnych epok. Najciekawsze w niej są freski na suficie przedstawiające sceny z dziejów buddyzmu. Podobnie jak w pozostałych jaskiniach, objęte są one programem rewaloryzacyjnym UNESCO.

 

W jaskini Maha Alut Viharaya, Wielkiej Nowej Świątyni, wśród setek rzeźb sakralnych jest także posąg króla Syngalezów, Kiriti Sri Raja Singha, (1747-1780), jednego z ostatnich rządzących ze stolicy w Kandy. W innych tutejszych skalnych świątyniach, obok Buddy i symboli buddyzmu, nie brak również posągów i wizerunków bogów hinduistycznych.

 

Leżąca blisko 100 km na południe od Dambulli trzecia historyczna stolica królewska Ceylonu, dziś 150-tysięczne miasto Kandy, wyznacza południowy punkt "Historycznego Trójkąta".

 

Zdjęcia autora