CHINY: SHAOLIN – 16 WIEKÓW SZTUK WALKI

 

 

Klasztor Shaolin położony w północnych Chinach w odległości kilkunastu kilometrów od miasta Dengfeng leżącego w pobliżu pięciu świętych, taoistycznych szczytów górskich, sławny jest przede wszystkim dzięki filmom walki. To tutaj ten styl zmagań zapoczątkowali waleczni mnisi buddyjskiego klasztoru, którego nazwa oznacza Młody Las. Założony został on w V wieku naszej ery, a sztuki walki wprowadził w nim hinduski mnich Bodhidham, który przybył do niego w roku 527. Był to zespół męczących i długotrwałych ćwiczeń fizycznych, z których narodził się shaolin guan, czyli styl walki Shaolin.

 

ŻEROWANIE NA TRADYCJI

 

Z niego wywodzą się, i stanowi on podstawę wszystkich sławnych chińskich sztuk walki. Klasztor został poważnie zniszczony podczas „Rewolucji kulturalnej’, a większość mieszkających w nim mnichów trafiła do obozów reedukacyjnych lub od razu „do piachu”. Ale to już przeszłość.

 

Monastyr został odbudowany, jego wyposażenie – także świątyni i innych budynków, z których najważniejszymi są m.in. pawilon Stania na Śniegu i sala Chipu z terakotowymi figurami przedstawiającymi różne style shaolin guan, zrekonstruowane. Ale niestety, ze względu na ogromną popularność obecnie sztuk walki, także bardzo skomercjalizowany.

 

Tutejsze obiekty: główna świątynia, otaczający klasztor ceglany mur obronny z wieżyczkami przypominającymi kilkupoziomowe pagody, pomieszczenia mieszkalne dla mnichów, czy stojący na dziedzińcu stary, ozdobny ołtarz z brązu – miejsce do zapalania dziękczynnych świeczek, nie zrobiły na mnie specjalnego wrażenia.

 

Ciekawsze widziałem już bowiem w innych miejscach Chin. Podobnie jak stojące w świątyni wielkie i mające straszyć ewentualnych napastników figury Strażników Spokoju, buddyjskie ołtarze i rzeźby. Uwagę zwróciłem natomiast na zachowane na terenie klasztoru stare drzewa, zwłaszcza rozłożysty ginko – miłorząb liczący już ponad 1500 lat.

 

MAGICZNY PRZYKLASZTORNY CMENTARZ

 

Magicznym miejscem okazał się jednak przyklasztorny cmentarz – Las Stup, na którym znajduje się zespół około 250 niewielkich, ceglanych, pokrytych tynkami pagód. Wystawiano je, poczynając od VIII wieku, a przynajmniej z tego okresu zachowała się najstarsza, szczególnie zasłużonym mnichom. Niektóre z nich zawierają wewnątrz ich prochy.

 

Pagody te są różnorodne w kształtach. Przeważnie stożkowatych wież lub kilkumetrowej wysokości iglic z charakterystycznymi spadzistymi daszkami. Ale są też niewielkie, kamienne, przypominające grzyby lub wzorowane na nich ule. W mieście obok klasztoru znajduje się cała sieć szkół i akademii kung – fu.

 

Odwiedziłem jedną z nich. Przyjmowani są do niej chłopcy już w wieku 3 lat i przez okres do 18 lat – tyle czasu intensywnych ćwiczeń wymaga podobno osiągnięcie mistrzostwa w sztukach walki, poddawani są morderczym, codziennym wielogodzinnym ćwiczeniom.

 

Sprawność nawet maluchów budzi uznanie. Uśmiechają się oni do obserwujących ich w trakcie treningów ludzi, ale nie zazdroszczę im losu. Chociaż absolwenci tych szkół mają szansę na karierę jako ochroniarze, czy nawet statyści lub aktorzy w filmach sztuk walki.

 

POKAZY DLA TURYSTÓW

 

Przyglądałem się zarówno ćwiczeniom różnych grup, jak i, na specjalnym pokazie dla turystów, pokazowi ich rezultatów. Wygibasom mnichów – „ludzi – gum” nieprawdopodobnie układających swoje ciała i kończyny. Demonstracjom sposobów walk, a także prób oderwania od brzucha „wojownika” przyssanego do niego naczynia, jakiejś misy czy pokrywy, które bezskutecznie podejmowali chętni mężczyźni spośród publiczności.

 

Mimo iż prób tych dokonywali nawet w sześciu – siedmiu. Według metody znanej z opowieści „Posadził dziad rzepę”. Pierwszy trzymał za uchwyt misy, kolejni oplatali jego, lub swoich poprzedników w pasie i na hasło ”raz, dwa, trzy” próbowali w ten sposób zbiorowym wysiłkiem oderwać misę od napiętych mięśni brzucha kilkunastoletniego słuchacza akademii.

 

Aby to zobaczyć oraz chociaż chwilę przebywać w tak słynnym klasztorze, przybywają tu nie tylko z Chin ale z całego świata całe pielgrzymki amatorów sztuk walki. Zwłaszcza we wrześniu, gdy odbywają się doroczne festiwale wushu. Niektórzy pozostają tu zresztą na pewien czas, aby doskonalić swoje umiejętności w kung fu, a właściwie poprawnie gong fu.

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com