ARGENTYNA: NAJPIĘKNIEJSZY LODOWIEC ŚWIATA

Turyści potrafią stać na widokowym balkonie godzinami, by usłyszeć potężny huk lodowca. Perito Moreno w argentyńskiej części Patagonii uważany jest za najpiękniejszy lodowiec na świecie.

 

Na malutkim przejściu granicznym pomiędzy Chile a Argentyną nie ma oprócz naszej grupy nikogo.

 

Mimo to procedury sprawdzania dokumentów trwają bardzo długo. Po ich załatwieniu ruszamy na podbój argentyńskiej części Patagonii – krainy leżącej niemal na krańcu kontynentu południowoamerykańskiego.

 

 

Ogromne niezamieszkane przestrzenie, wielkie równiny, na krańcu których widnieją Andy z ośnieżonymi szczytami. Widok piękny, ale po kilku godzinach jazdy staje się monotonny. Zapowiedź dojazdu do miasteczka El Calafate przyjmuję z ulgą.

 

El Calafate – miasto hodowców owiec i turystów

 

El Calafate swą nazwę zawdzięcza krzewowi – berberysowi bukszpanolistnemu, którego hiszpańska nazwa to calafate. Jagody są jadalne, co w tej krainie jest niezwykle cenne. Miasto powstało dzięki hodowcom owiec zamieszkujących rozległe tereny prowincji Santa Cruz. Gdy przychodziła pora strzyżenia owiec, wszyscy intensywnie pracowali, a potem z belami wełny spotykali się w jednym miejscu, by razem wyruszyć w kilkutygodniową ciężką podróż do stolicy prowincji – Rio Gallegos. Ktoś wpadł na pomysł, aby w miejscu zbiórki postawić budynek, gdzie hodowcy mogli zanocować, ktoś inny wzniósł budę z jedzeniem, sklepem. I tak powstało w latach 20. XX wieku miasteczko El Calafate. Oficjalna data założenia to 1927 rok.

 

Lodowce atrakcją turystyczną

 

El Calafate położone na południowym brzegu jeziora Lago Argentino na swój rozwój musiało jeszcze trochę poczekać, aż do utworzenia w 1937 roku w pobliżu Narodowego Parku Los Glaciares. Od tamtej pory co rok pojawiają się tu nowe hotele, pensjonaty, restauracje, bary, sklepy z pamiątkami i agencje turystyczne. Jak mówi nasza przewodniczka, Cristina, miasto żyje wyłącznie dzięki turystom, którzy przyjeżdżają z całego świata, przede wszystkim po to, by zobaczyć prawdziwy cud natury – lodowiec Perito Moreno.

 

W sezonie, przede wszystkim w styczniu i lutym, trudno o wolne miejsca w hotelach, podczas naszego lata, życie prawie całkowicie tu zamiera. Do El Calafate nadciąga bowiem sroga zima. Mieszkańcy przenoszą się na południe kraju, w mieście pozostają tylko nieliczni. – Nie ma turystów, drogi są nieprzejezdne, bywamy często naprawdę odcięci od świata, dlatego uciekamy na południe – tłumaczy Cristina.

 

Droga do lodowca

 

Do celu naszej podróży mamy około 80 km. Jedziemy wzdłuż jeziora otoczonego górami. Nagle pogoda załamuje się i pięknie świecące jeszcze przed chwilą słońce ustępuje ciężkim szarym chmurom. Myślę, że mamy pecha. Lodowiec najpiękniej wygląda w słońcu, a nie w deszczu. Cristina z latynoskim pozytywnym nastawieniem do życia zapewnia, że w Patagonii pogoda może zmienić się kilkakrotnie w ciągu godziny i zarządza postój.

 

Stajemy na wysokim brzegu jeziora. W dali widnieją szczyty gór. Argentynka wskazuje na przestrzeń pomiędzy górami a jeziorem. Ta dziwna szarawa, pofałdowana, szeroka rzeka ma być lodowcem... Póki co, nie potrafię dostrzec w nim żadnego piękna, ale tłumaczę sobie to mgłą i 30-kilometrową odległością.

 

Park z największym lądolodem

 

Przekraczamy granicę Parku Narodowego Los Glaciares, który w 1982 roku został wpisany na listę UNESCO. Park zajmuje powierzchnię około 4500 kilometrów kwadratowych. Znajdują się w nim tak wielkie lodowce jak Perito Moreno, Upsala czy Viedma oraz wiele małych jęzorów spływających do dwóch dużych jezior Argentino i Viedma. Park szczyci się największym na świecie (poza strefami polarnymi) lądolodem – Południowym Lądolodem Patagońskim, który zajmuje jedną czwarta powierzchni Los Glaciares.

 

Cud natury

 

Największym skarbem parku jest Perito Moreno, który robi ogromne wrażenie nawet na najbardziej odpornych na piękno natury. Miejsce, w którym turyści oglądają cud natury, zostało świetnie przygotowane przez zarządzających parkiem. Najpierw widoczna jest tylko zielona tafla lasu schodząca w dół do jeziora. Po wkroczeniu na kilkustetmetrowej długości pomosty, lodowiec ukazuje nam powoli całą swoją urodę. Wreszcie na głównym tarasie widokowym widok naprawdę zapiera dech. Dopiero po chwili mogę coś powiedzieć śmiejąc się z tych, którzy właśnie wyłaniają się ze ścieżki na tarasie i otwierają usta z podziwu.

 

Najpiękniejszy na świecie

 

Perito Moreno nie bez przyczyny uważany jest za najpiękniejszy lodowiec na świecie. Wygląda jak gigantyczna biało – błękitna rzeka spływająca z gór, na którą czarodziej rzucił urok zamieniając wodę w lód. Ta „rzeka” zajmuje powierzchnię powyżej 250 km kwadratowych, a długa jest na 30 km. Czoło lodowca o wysokości około 70 metrów i szerokości kilku kilometrów wkracza do jeziora głośno dając o tym znać. Lodowiec jest także schowany pod wodą, gdzie sięga 140 – 170 metrów pod powierzchnią. Liczby jednak niewiele mówią. Majestat giganta można docenić dopiero wtedy, gdy patrzy się na niego stojąc na tarasie widokowym.

 

Wielki huk

 

Na głównym tarasie turyści stoją nieraz po kilka godzin, by za pomocą kamery uwiecznić „cielenie się” (dzielenie) lodowca. Takie prawdziwe ma miejsce co trzy, cztery lata. Jest to odrywanie się wysuniętej części jęzora, która niczym lawina spada w dolinę lub zanurza się w wodzie. Zjawisko dotyczące Perito Moreno jest niepowtarzalne, bowiem jęzor lodowca odcina od jeziora Lago Argentino jedną z jego odnóg zwaną Brazi Rico.

 

Dopływające tu potoki powodują podnoszenie się poziomu wody w zamkniętej odnodze jeziora. Z upływem czasu ciśnienie mas wody na lodowiec jest tak wielkie, że rozsadza zaporę lodową. Poziom wód w jeziorze i odnodze wyrównuje się i proces rozpoczyna się na nowo. My jesteśmy świadkami odrywania się niewielkich części giganta, a i tak zjawisko, któremu towarzyszy ogromny huk i piana wody wystrzeliwująca w górę uważam za cudowne.

 

Nie kurczy się, a rośnie

 

Cudem jest także fakt, iż Perito Moreno jest jedynym na świecie lodowcem, który mimo globalnego ocieplenia, nie kurczy się a... rośnie. Dlaczego? Ponieważ jest systematycznie zasilany śniegiem padającym w górach. Tak więc codziennie przybywa mu kilka metrów, rocznie o około 700 m. Rosnąc zamyka zatokę jeziora i podnosi poziom wody, stąd te huki i pękania.

 

Słońce wyszło zza chmur powodując, że Perito Moreno pokazał się w całej swej krasie. Podziwiam jego barwy od bieli po mocny błękit, zachwycam się lodowymi iglicami tworzącymi zamarznięte masy. Błękit i biel znakomicie kontrastuje z okalającymi jezioro zielonymi lasami. Bez wahania stwierdzam, że to jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi.  

Zdjęcia autorki


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com