ALGIERIA: NIE TYLKO PIASEK, ROPA I GAZ (3) – ALGIER, ZACHÓD I TURYSTYKA

 

 

Po dwuipółgodzinnym locie rejsowym samolotem Air Algier lądujemy na lotnisku Huari Bumediena w algierskiej dzielnicy Dar El Beida. Czeka na nas hotel Hilton z pięknym widokiem na Zatokę Algierską. To jeden z lepszych hoteli w mieście. Trzyipółmilionowa obecnie stolica kraju zawsze pełniła ważną rolę na północno afrykańskim wybrzeżu. To tu Fenicjanie kilka tysięcy lat temu założyli kolonię handlową, którą nazwali Ikosim. Po nich przyszli Rzymianie zwąc to miejsce Icosium. Każdy, kto liczył się w basenie Morza Śródziemnego, chciał panować nad tym miejscem. Po Rzymianach zawitali tu Wandalowie, w VII wieku - Arabowie, następnie Turcy, a od 1830 r. – Francuzi.

 

BIAŁE MIASTO

 

Zwiedzanie zaczynamy, podobnie jak Konstantynie, od akcentu patriotycznego. Autokar zawozi nas na szczyt wzgórza pod, postawiony tam w 1982 roku w dwudziestą rocznicę uzyskania niepodległości, Pomnik Męczenników. Tak Algierczycy nazywają swych bojowników poległych w walce z Francuzami o niepodległość.

 

Przewodnik autorstwo pomnika przypisuje Kanadyjczykom, gdyż tę wysoką na 92 metry betonową konstrukcję istotnie wybudowała firma kanadyjska. Nieco się sumituje i poprawia, gdy mu przypominam, że autorem projektu artystycznego był polski rzeźbiarz, profesor warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych - Marian Konieczny.

 

Widok na miasto spod pomnika - imponujący. Obok są dwa muzea związane wspólnymi wątkami – Muzeum Męczenników i Muzeum Armii. Jedziemy dalej oglądać piękny Algier – wkrótce mijamy wspaniały Hotel El Djazair. Poznaję go bez trudu, choć od ostatniego mego w nim pobytu minęło ponad …40 lat. Wtedy nosił nazwę hotel Saint-George, a założono go w 1889 roku.

 

Obiad czeka na nas tuż przy porcie w restauracji Dauphin ( Delfin), specjalizującej się nie tylko w rybach i owocach morza, lecz także w wyśrubowanych cenach. Każdemu z dalszych punktów programu turystycznego można by poświęcić dziesiątki stron, a na to nie ma tu miejsca.

 

Jeśli przekonałem Czytelnika do celowości odwiedzenia Algierii, to jasne jest, że obejrzy on także Bastion nr 23, pamiętający jeszcze czasy tureckiej dominacji, całą starą dzielnicę miasta, opiewaną w poezji i prozie, miejsce rewolucyjnych zrywów Algierczyków, miejsce wspominane wielokrotnie w filmach o walce o niepodległość (np. Bitwa o Algier z 1966, reż. Gillo Pontecorvo).

 

Mam na myśli Kasbę. Turysta zobaczy stare uliczki, zaułki i schody w tej dzielnicy, domy pamiętające czasy powstania algierskiego, a może wśród starszych mieszkańców Kasby rozpozna bohaterów tamtej walki? Im bliżej morza, tym dzielnice Algieru stają się bardziej eleganckie.

 

Gdy stoimy na placu Emira Abdel Kadera, przy cokole i pomniku konnym tego algierskiego wodza, zarazem duchowego przywódcy, spostrzegam znajomy szyld z nazwą wiążącą się też z walką o niepodległość.

 

TRADYCJE WALK O NIEPODLEGŁOŚĆ

 

To słynny Milk Bar, miejsce krwawego zamachu z 30 września 1956 roku, ważnego, w historii walki Algierii o wolność. Przypomnijmy w tym miejscu słowa tego wielkiego duchowego przywódcy, zarazem poety z XIX wieku: ” Nie zginie nigdy ten lud, który – mimo opresji i okupacji – kultywuje swe tradycje, język i kulturę”.

 

Rozmyślając o walce Algierczyków o niepodległość nie mogę nie stanąć po ich stronie, mimo że Francja jest mi bardzo bliska, mimo że mieszkałem w niej wiele lat, mimo że zanurzyłem się bardzo głęboko w jej kulturę, i historię, w mentalność jej mieszkańców.

 

Nie mogę jednak pojąć, jak naród tak mądry, tak doświadczony, tak sam walczący o wolność, równość i braterstwo nie dojrzał w porę, że Algierczycy też chcą właśnie tego samego; wolności, równości i braterstwa.

 

Kiedy stoję na Placu Pocztowym przy wspaniałej, mauretańskiej w stylu, budowli, gdy widzę obok zegara kwietnego pomnik symbolizujący zerwanie przez Algierię kajdan, gdy patrzę tuż obok na piękny secesyjny Hotel Albert I i opodal dawny pałac francuskiego gubernatora - to nie mogę wyrzucić z pamięci owego historycznego zdania, wypowiedzianego z balkonu tegoż pałacu przez generała Charlesa de Gaulle’a, adresowanego do dziesiątków tysięcy zebranych przed tym budynkiem mieszkańców Algieru.

 

A byli to przecież i francuscy koloniści, i arabscy obywatele francuskiej wtedy Algierii, i chrześcijanie, i muzułmanie i żydzi, ale także francuscy żołnierze i oficerowie, którzy mieli za zadanie jak najdłużej utrzymać Algierię w rękach Paryża. Byli wśród tego tłumu także partyzanci algierscy.

 

I wszyscy oni, mimo że tak różniący się poglądami i interesami, odebrali to jedno zdanie generała jako skierowane właśnie do nich, jako poparcie ich postawy, a zdanie to, wygłoszone 4 czerwca 1958 roku, brzmiało:”Je vous ai compris”, czyli ” zrozumiałem Was”. Wkrótce zwolennicy pozostania Algierii przy Francji zorientowali się, że de Gaulle pragnie uznać prawo Algierczyków do samostanowienia.

 

A to określili jako zdradę interesów Francji przez generała. Wówczas zaczęło się „polowanie” na de Gaulla np.przez OAS, a także przez tzw. Pieds-Noirs. Dopiero porozumienia zawarte w Évian między Francją a Algierią, 18 marca 1962 roku, położyły kres wojnie francusko-algierskiej, lecz nie zakończyły konfliktu na ten temat we Francji, a także w Algierii.

 

NA ZACHÓD OD STOLICY

 

Tipaza to miejsce szczególne: tak jak w okolicach Konstantyny widzieliśmy przepiękne wykopaliska w Dżamili, to niedaleko Algieru mamy kolejny zabytek z czasów fenickich, a potem – jak to często w tym kraju – z czasów rzymskich. Miasto położone jest w odległości ok. 70 km na zachód od Algieru. Nowoczesne centrum pochodzi z lat 50. XIX wieku.

 

Szczególne zainteresowanie budzi jednak część wykopaliskowa. Fenicjanie przybyli tu ok. V w. p.n.e. Sporo czasu Tipaza pozostawała pod kuratelą Kartaginy, rozkwitała zaś za rządów numidyjskiego władcy Juby II. W czasach rzymskich stanowiła część prowincji zwanej Mauretanią. Do dzisiaj zostały tam nieźle zachowane budowle postawione przez cesarzy: Klaudiusza oraz Hadriana. W końcu II w. n.e. liczyła podobno 20 tys. mieszkańców.

 

W 430 roku zajęli je Wandalowie. Obecnie zamieszkuje tę okolicę głównie ludność berberyjska. Świetnie zachowane jest starożytne miasto i port. Widzimy pozostałości dawnego amfiteatru, murów miejskich, wodociągów, głównych ulic z północy na południe, oraz ze wschodu na zachód. W pobliżu Tipazy odwiedzamy tzw. tumulus, grobowiec w kształcie znanego na dawnych kresach I Rzeczypospolitej kurhanu.

 

Przeróżne nazwy nosi ten obiekt – grobowiec królewski, grób chrześcijanki, grób Kleopatry Seleny II, żony króla Juby II ( nie mylić z Kleopatrą, tą z Aleksandrii, ukochaną Juliusza Cezara). Niedaleko tego wspaniałego mauzoleum znajduje się nadmorski ośrodek wypoczynkowy w Sidi Rached, dysponujący licznymi miejscami noclegowymi dla turystów.

 

TARGI TURYSTYCZNE W ALGIERZE

 

Niejako zwieńczeniem naszej podróży jest udział w 15.Międzynarodowym Salonie Turystycznym. Wystawcy przybyli z całej Algierii oraz z zagranicy, z 10 krajów. Ku naszemu miłemu zaskoczeniu widzimy kilku „ naszych starych znajomych” z Tamanrasset. Salonowi patronuje sam prezydent Republiki – Abd al-Aziz Buteflika.

 

Właśnie w kwietniu tego roku ponownie wybrano go na urząd prezydenta na czwartą z kolei kadencję. Kieruje więc państwem od 1999 roku, przedtem brał udział w walce o niepodległość, sprawował ważne funkcje we władzach wolnej już Algierii, był m.in. ministrem spraw zagranicznych ( 1963-79). Ten wybitny algierski polityk ma w swym programie przywrócenie w kraju spokoju i ograniczenie akcji fundamentalizmu islamskiego, czy wpływów ugrupowań terrorystycznych.

 

Wiąże się to, oczywiście, z sytuacją turystów w tym pięknym kraju. Bez stabilizacji, bez spokoju nie ma co marzyć o rozwoju turystyki. Jeśli do tego dodamy, że prezydent Buteflika znany jest z wielkiej sympatii do Polski, to jasne jest, że od razu zyskał także u mnie osobisty kredyt zaufania i wzajemnej sympatii. Wkrótce po wygranych wyborach prezydent powołał nowy rząd, w którym ministrem turystyki i rzemiosła została kobieta – pani Nouria Yamina Zerhouni.

 

Przypomnę, że ministrem do spraw młodzieży w nowym rządzie został ostatni ambasador tego kraju w Polsce, JE pan Abdelkader Khemri. Salon Turystyczny zorganizowano z rozmachem. Stoiska algierskie i zagraniczne pokazują to, co uważają za najatrakcyjniejsze w ich regionach. Pełno tu kolorów, egzotyki, zapachów i smaków, gdyż na niektórych stoiskach wystawcy częstują smakołykami.

 

DŁUGOFALOWY PLAN UNOWOCZEŚNIENIA BAZY TURYSTYCZNEJ

 

Na konferencji prasowej zorganizowanej m.in. dla nas – dziennikarzy zagranicznych – dyrektor generalny w ministerstwie turystyki, pan Rachid Cheloufi, podał kilka danych statystycznych: m.in. w ub. roku przyjechało do Algierii ponad 2,7 mln turystów, z czego 1,7 mln, to osoby pochodzenia algierskiego (niezależnie od aktualnie posiadanego obywatelstwa).

 

Na ”subtelną” moją uwagę, że warto byłoby przyjąć program wyrażony trzema pierwszymi literami „P”(po francusku), chodzi o profesjonalizm, punktualność i czystość - dyrektor Cheloufi, zgadzając się w pełni z naszą diagnozą stanu obecnego, odpowiedział, że władze, zanim przystąpią do rozpowszechniania idei szerokiego rozwoju turystyki, muszą najpierw zadbać, by turysta wszędzie w Algierii czuł się przede wszystkim bezpiecznie.

 

Rozumiemy bez słów tę aluzję… Szeroki plan unowocześnienia bazy turystycznej zakrojony jest na długie lata. Standard, który znamy w Europie, Algieria zamierza osiągnąć ok. 2030 roku, co wydaje się terminem bardzo odległym, ale może dlatego realnym. Algieria zachęca do przyjazdów, lecz na razie nie w skali tak masowej, aby przyjmować po kilkanaście milionów turystów z zagranicy, bo brak na razie odpowiedniej bazy.

 

Z pełnym przekonaniem, gdyż to sami widzieliśmy, mogę polecić Algierię osobom szczególnie zainteresowanym np. archeologią, plażowaniem, czy podróżowaniem po Saharze. Czynią tak turyści np. z Niemiec, którzy dolatują do Tamanrasset, gdzie oczekują na nich tuarescy przewodnicy.

 

BAZYLIKA MATKI BOSKIEJ AFRYKAŃSKIEJ

 

Na zakończenie naszej podróży organizatorzy pokazują nam jedno z najpiękniejszych miejsc w Algierze - bazylikę Matki Boskiej Afrykańskiej. Wznosi się ona na ponad 120-metrowym wzgórzu na zachód od centrum. Góruje wyraźnie nad miastem, odgrywa podobną rolę, co Notre-Dame- de- la-Garde w Marsylii, jest jej symbolicznym, symetrycznym odpowiednikiem, bardzo ważnym dla chrześcijan po obu stronach Morza Śródziemnego.

 

Z algierską bazyliką Notre-Dame d’ Afrique wiążą się najbardziej dwa nazwiska: kardynała Charlesa Lavigerie (1825-1892), który ją konsekrował w 1878 roku oraz nazwisko wybitnego świadka algierskiej rewolucji i opiekuna chrześcijan podczas tragicznej wojny w Algierii - kardynała Leona Duvala (1903-1996), który znany był z budowy mostów między społecznościami w rozdartym konfliktami kraju – muzułmanami, chrześcijanami i żydami.

 

Pomimo milionowego exodusu do metropolii francuskich mieszkańców Algierii w początkach lat 60.ub. wieku, on pozostał w Algierze, by nadal służyć niewielkiej już grupie pozostałych tam chrześcijan.

 

Idea budowania mostów, jakże ciągle aktualna figuruje w bazylice za ołtarzem w napisie po francusku, arabsku i berberyjsku : Matko Boska Afrykańska, módl się za nami i za Muzułmanami. Z dziedzińca spod bazyliki rozciąga się wspaniały widok na całe Białe Miasto i na Zatokę Algierską.

 

Zdjęcia: Lesław Kaliński


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com