PODKARPACIE: ŚLADEM COP-U, MODERNIZMU, RENESANSU

Podkarpacie ma się czym chwalić. Słynie z parków krajobrazowych, rezerwatów przyrody, zamków, pałaców, skansenów, kapliczek. Także z opon, fajek i bombek, a od wiosny 2017 roku będzie znane także z wycieczek szlakiem Centralnego Okręgu Przemysłowego.

Szlak COP jest na tyle ciekawy, że ma szansę stać się jedną z atrakcji turystycznychregionu, na co liczy Podkarpacka Regionalna Organizacja Turystyczna, która promuje szlak, na którym znajdują się stare fabryki, zabytki techniki, muzea, domy dawnych robotników i dyrektorów. Całkiem spora część polskiej historii.

 

 

CO TO JEST TEN COP?

 

Wystarczy zajrzeć do encyklopedii aby dowiedzieć się, że był on częścią czteroletniego planu inwestycyjnego, który w 1936 roku ogłosił wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski i który miał doprowadzić do modernizacji, unowocześnienia i uprzemysłowienia Polski.

Inwestycje miały być lokowane z dala od granicy z Niemcami, w widłach Wisły i Sanu, w tzw. trójkącie bezpieczeństwa, poza zasięgiem lotnictwa niemieckiego. Do państwa należało inwestowanie w infrastrukturę, do inwestorów prywatnych inwestycje przemysłowe. Na realizację planu, do 1939 roku wydano ogromną kwotę 2,4 miliarda zł.

Rok później decyzją sejmu Centralny Okręg Przemysłowy stał się faktem. Regularne wycieczki szlakiem starego przemysłu Podkarpacia po miastach i miasteczkach regionu realizowane będą od wiosny przyszłego roku, w osiemdziesiątą rocznicę utworzenia Centralnego Okręgu Przemysłowego, największej inwestycji gospodarczej międzywojennej Polski.

W widłach Wisły i Sanu powstały nie tylko zakłady przemysłowe, ale i nowe miasta, jak chociażby Stalowa Wola, gdzie obiekty przemysłowe i architektura mieszkaniowa w stylu art deco tworzą spójną i estetyczną całość.

 

 

KAWAŁ HISTORII NA I POD ZIEMIĄ

 

Pierwszym punktem wycieczki szlakiem COP jest Rzeszów, kojarzony głównie jako stolica Podkarpacia. Tymczasem Rzeszów miło zaskakuje zadbaną Starówką otoczoną domami i kamienicami mieszczan z XV i XVI wieku, które są odbiciem długiej historii miasta.

W tych historycznych kamieniczkach mieszczą się kawiarnie, puby, knajpki z reprezentacyjnym Starym Browarem na czele, reklamowanym jako miejsce z klimatem i pasją. Specjalnością browaru jest kuchnia staropolska, głównie mięsa, a do tego piwa własnej produkcji i okolicznościowe premiery.

Rzeszowskie stare miasto ma jeszcze jeden atut, liczącą prawie 400 m podziemną trasę turystyczną. W labiryncie podziemnych korytarzy, piwnic i lochów znajdują się pozostałości średniowiecznych murów, stare fotografie pokazujące XVI. wieczny gród, naczynia, oręż.

Ściany jednego z korytarzy zdobią herby dawnych właścicieli Rzeszowa oraz miasta. Jednym z rozpoznawalnych symboli Rzeszowa jest pomnik Tadeusza Nalepy przy ulicy 3 Maja, głównym deptaku miejskim. Legenda polskiego bluesa z rozwianym włosem i gitarą w ręku idzie sobie ulicą zachęcając do wspólnej fotki.

 

STARY ALE JARY MODERNIZM

 

Przeciwieństwem zdobionych, kolorowych kamieniczek starego miasta są proste w stylu, o kształcie okrętowych nadbudówek, kamienice modernistyczne. Obłe kształty balkonów i narożników, trójdzielne lub okrągłe okna przypominające bulaje, płaskie dachy, proste elewacje nawiązują do ruchu modernistycznego, charakterystycznego dla okresu międzywojennego.

Jego rozkwit miasto zawdzięcza decyzji o lokalizacji na jego terenie inwestycji Centralnego Okręgu Przemysłowego. Budynki z tamtych lat są atrakcyjną pamiątką rozwoju Rzeszowa w połowie lat 30. Budowane były zgodnie z aktualną wówczas nowoczesną myślą architektoniczną.

Rzeszowski modernizm gwarantował wysoką jakość wykonawstwa i materiałów. Elewacje i wnętrza domów z tamtego czasu pozostały do dziś w doskonałym stanie. Wśród nich jest Szkoła Przemysłowa Żeńska, obecnie Zespół Szkół Ekonomicznych.

Kamieniczka przy ul. Kraszewskiego 10 – przykład zastosowania w elewacji tynków szlachetnych, ożywiających pod wpływem promieni słonecznych. Jest dom-statek przy ul. Kraszewskiego 7, nawiązujący do popularnej wówczas architektury statków.

Była ona wyrazem fascynacji transatlantykami pasażerskimi. Przykładów tego stylu w Rzeszowie jest znacznie więcej, choćby dom na rogu ul. Szopena i Naruszewicza z opływającymi narożami i oknami typu bulaj czy dom przy u. Jagiellońskiej 12 z opływowymi balkonami i klatką schodową ze szlifowanym lastryko.

Nawet metalowa balustrada i stolarka drewniana pozostały w tym domu w nie naruszonym stanie, pomimo prawie 80 lat. Tak samo, bez pęknięć i ubytków prezentuje się stara elewacja. Niektóre modernistyczne perełki mają już nowe tynki jak chociażby budynek, w którym mieści się poczta.

Przy jego remoncie zadbano jednak o zachowaniu oryginalnej architektury, co cieszy zwiedzających i architektów miejskich. Do czasów modernizmu nawiązuje też mural na kamienicy przy ul. Grunwaldzkiej ze słynnym „Łosiem” – legendarnym samolotem bombowym produkowanym w Mielcu.

Ma on też przypominać o starych tradycjach przemysłu lotniczego w Rzeszowie. Przedwojenni eksperci lotniczy sytuowali „Łosia” w ścisłej światowej czołówce w klasie bombowców średnich z dwoma silnikami.

 

POWSTALI ZE STALI

 

Poza Rzeszowem na szlaku turystycznym związanym z COP-em znajduje się także osiedle robotnicze w Stalowej Woli, Fabryka Firanek Wisan w Skopaniu, Wytwórnia Filtrów PZL w Sędziszowie, Pustków i wiele innych obiektów. Ale filarem Centralnego Okręgu Przemysłowego była Stalowa Wola ze sztandarowym obiektem: Hutą Stalowa Wola.

Powstające przy niej miasteczko robotnicze zapewniało hucie siłę roboczą. Wkrótce osiedle przyfabryczne stało się ośrodkiem przemysłu ciężkiego, którego budowę zainicjował ówczesny wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski. W 1939 roku nastąpiło uroczyste otwarcie huty, wówczas Zakładów Południowych, będącej jednym z najnowocześniejszych zakładów hutniczych w Europie.

Podczas otwarcia Stalowa Wola była już dużym miastem, które swą nazwę zawdzięczało nie stali, ale stalowej woli narodu polskiego podczas powstawania COP-u i wybijania się na nowoczesność. Szlak COP wiedzie tu poprzez dawne osiedla kolonii urzędniczych, dyrektorskich i majstersko-robotniczych.

Są one unikatowym zespołem architektury modernistycznej o przemysłowym charakterze. Toną w drzewach i okolone są zadbanymi trawnikami i ogródkami. Na tle zabudowań fabrycznych wyróżnia się budynek Dyrekcji Naczelnej Huty. Był na owe czasy gmachem nowoczesnym, wzbogaconym elementami w stylu art deco.

Dziś szlak tej architektury utworzony z inicjatywy Muzeum Regionalnego mogą poznawać turyści, a osobą która wie wszystko na temat historii miasta i tą historię potrafi w sposób niezwykle ciekawy opowiadać jest pan Marek Wiatrowicz reprezentujący marketing muzeum. W najstarszym w mieście hotelu „Hutnik” z czasów rozkwitu modernizmu można przenocować i zjeść typowe dania kuchni polskiej.

Niedrogo, przyjemnie i… z atmosferą z tamtych lat. W przyszłym roku przypada 80-lecie COP. Z tej okazji Muzeum Regionalne Stalowej Woli przygotowuje wystawę multimedialną poświęconą idei i głównym założeniom COP-u oraz jego głównych osiągnięć. Ma być wielka feta, na jaką zasługuje to polskie miasto cudu gospodarczego.

 

W HALACH WISANU

 

Wszystkie drogi w wiosce Skopanie prowadzą do fabryki firanek Wisan, jednego z pięciu głównych producentów firanek w Polsce i największych w Europie. Jej budowę zaczęto jeszcze przed II wojną światową, w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego.

Produkcja małej fabryczki z młodą, niedoświadczoną załogą ruszyła w 1951 roku. W hali znajdowały się wówczas maszyny sprowadzone z Anglii, a surowcem była egipska bawełna. Dziś jest to chiński poliester. Po ponad 60-letniej działalności Wisan zajmuje teren 30 hektarów, a w wielkich halach fabrycznych otacza nas świat firan, z których fabryka słynie.

Eksportowane są one do ponad 30 krajów świata, głównie Europy zachodniej, gdzie klient jest bardzo wymagający. Poza firankami w Wisanie produkuje się też zasłony, serwetki, rolety, pościel, ręczniki.

Praca na hali jest ciężka, obok maszyn nowoczesnych są też stare i głośne, we znaki daje się suche powietrze. Stopniowo następuje wymiana starych maszyn dziewiarskich na nowe, a kolejne pokolenia tworzą nowoczesny Wisan. Będąc w Skopaniu można umówić się na zwiedzanie hal dziewiarskich i popatrzeć z bliska na proces tkania, prania, rolowania firan i na ludzi którzy przy nich pracują.

Po zwiedzaniu można wstąpić do sklepu przyfabrycznego, gdzie najtaniej kupimy firankę, obrus, ręcznik czy wycieraczkę. Dwa razy w roku wydawany jest katalog Domu Sprzedaży Wysyłkowej Wisan.

 

Z FABRYKI NA SALONY

 

O rzut beretem, a dokładnie 2 km od Skopania, całkowita zmiana otoczenia. Na park i ogrody w stylu angielskim otaczające renesansowy zamek w Baranowie Sandomierskim z przełomu XVI i XVII wieku. Był on komfortową rezydencją Leszczyńskich, później Lubomirskich, Potockich, Krasińskich.

To perła renesansu nazywana małym Wawelem. Portale, arkady, wystrój z kamienia przypominają te z Krakowa. Nic dziwnego, zaprojektował je ten sam architekt – Santi Gucci. Zamek w Baranowie należy do grupy obiektów najbardziej charakterystycznych dla epoki renesansu.

Wymieniany jest obok Wawelu, rezydencji w Wilanowie i zamku w Łańcucie. Kaplica zamkowa jest niezwykła. Mehoffer zaprojektował witraże, Malczewski namalował tryptyk. I piętro zajmuje sala portretowa, w której ze ścian patrzą dawni właściciele zamku.

Kontrastem dla słabo oświetlonej sali portretowej jest jasna i przytulna galeria Tylmanowska, której ściany zdobią motywy kwiatowe, postacie amorków i obrazy z panoramą miast włoskich. Ładna jest baszta Falconiego z portretem nadobnej Róży Potockiej. Jedna z części zamku przeznaczona jest na hotel, na dole jest restauracja, a za parkiem pole golfowe.

 

 

OSADA Z V1 i V2

 

 

Pustków-osiedle powstało w 1936 roku, wtedy objął je swoim zasięgiem Centralny Okręg Przemysłowy. Z tego okresu pozostał kościół służący dziś jako kaplica pogrzebowa, willa dyrektorska, kolonie inżynierskie, urzędnicze, majsterskie. Osiedle powstało z myślą o pracownikach budowanej fabryki tworzyw sztucznych „Lignoza”.

Zlokalizowana na 600 hektarach fabryka produkowała formalinę potrzebną do wytwarzania tworzyw sztucznych, amunicji, materiałów zapalających i wybuchowych. W okresie okupacji był tu poligon SS Trupen-Übungs-Platz i obóz wojskowy SS. Budynki obozowe umieszczono w kształcie 4 okręgów, tzw. ringów.

Poligon był miejscem lokalizacji „cudownej broni” V1 i V2. Przy jego rozbudowie pracowali Polacy, Żydzi, Rosjanie i więźniowie innych narodowości, dla których utworzono obozy pracy przymusowej. Traktowani nieludzko, umierali z mrozu, głodu i chorób, a część została zamordowana. Zginęło tam około 15000 więźniów: 7500 Żydów, 5000 Rosjan oraz 2500 Polaków.

Egzekucje i palenie zwłok odbywały się na pobliskiej „Górze Śmierci”. Pozostałością COP-u jest dawna willa dyrektorska, obecnie własność prywatna, kolonie urzędnicze, inżynierskie, domy dla majstrów oraz dwa budynki zlokalizowane przy bramie wejściowej Wytwórni Pustków, dawnej fabryki „Lignozy” i obecnej firmy Erg S.A.

Nieopodal, u stóp Góry Śmierci do obejrzenia jest ekspozycja historyczno-dydaktyczna będąca rekonstrukcją bramy obozowej, baraków i ogrodzenia z czasu II wojny światowej.

Pokazuje działanie obozów pracy przymusowej oraz poligonu SS w Pustkowie w latach 1940-1944. Wnętrze budynku wygląda jak za dawnych lat, gdy mieszkali w nim więźniowie. Pełno w nim listów, fotografii, gazet, dokumentów osobistych i urzędowych oraz narzędzi i elementów odzieży.

 

KOLBUSZOWA, W DRODZE DO SĘDZISZOWA

 

Po drodze do Sędziszowa, kolejnego miasta związanego z historią COP-u warto zwiedzić skansen w Kolbuszowej by zobaczyć jak sielsko i pięknie, choć siermiężnie, wyglądała dawniej polska wieś. Ozdobne chaty kryte strzechą, karczma, kościół oraz zagrody, kuźnie, pasieki, wiatraki.

To wszystko w scenerii zagajników porośniętych lasem, stawu, potoku. W skansenie można skosztować wspaniałych pierogów ruskich, z kapustą, mięsem i kaszanką. 20 km dalej jest już Sędziszów Małopolski, w którym znajduje się kolejny obiekt COP-u, Fabryka Filtrów.

Jej początki sięgają 1939 roku. Wtedy jako zakład pomocniczy COP-u rozpoczęła ona produkcję dla zakładów Cegielskiego w Rzeszowie i Poznaniu różnych części do obrabiarek, samochodów, samolotów i maszyn rolniczych. Zatrudniała około 30 robotników, którzy z braku energii elektrycznej w Sędziszowie napędzali obrabiarki siłą rąk.

Z końcem wojny władze niemieckie wywiozły do Rzeszy wiele maszyn i urządzeń, a zakład uległ zniszczeniu. Po wojnie został jednak odbudowany, a profil produkcyjny poszerzony.

Dziś działa pod nazwą Wytwórni Filtrów PZL – Sędziszów S.A. produkując szeroki asortyment filtrów na rynek krajowy i zagraniczny, dla odbiorców najbardziej renomowanych producentów samochodów osobowych i ciężarowych na świecie.

Nowy właściciel – Grupa Kapitałowa Unimot, jedna z największych prywatnych spółek na rynku energetycznym, chce poza rynkiem samochodów zdobyć także rynek samolotowy. A stare hale produkcyjne zamienić na nowe. Na potrzeby kierownictwa i kadry urzędniczej wznoszony jest w pobliżu starych hal nowy obiekt, również z mieszkaniami na sprzedaż.

 

PORA NA KOLEJNĄ DAWKĘ PIĘKNA

 

Dostarcza ją renesansowa rezydencja w Łańcucie, prawdziwa perełka wśród polskich zamków otoczona fosą, wspaniałym ogrodem z zamkowymi komnatami, należącymi do najpiękniejszych w Polce. Dawni właściciele Lubomirscy i Potoccy zadbali o bogatą kolekcję malarstwa, mebli, sreber, porcelany, tkanin oraz księgozbiór liczący ponad 22 tysięcy woluminów.

Goście rzadko mają do niego wstęp, w pomieszczeniu panuje lekki półmrok. Rzędy książek ustawione są w szafach bez szyb, żeby mogły oddychać. Zapach starych mebli i przedmiotów przenosi do innej epoki, jakże odległej od przemysłu, modernizmu, nowoczesności.

Opisany szlak może prowadzić przez inne miasta i miasteczka Podkarpacia.

Np. przez Dębicę, w której z czasów COP-u wywodzi się Fabryka Gum Jezdnych „Stomil”, dzisiejsza Firma Oponiarska Dębica S.A. Czy przez Mielec z wytwórnią płatowców. Albo przez Nowe Dębie, gdzie funkcjonowała Wytwórnia Amunicji nr 3, a miasto Nowe Dębie było wsią. Lub przez wiele jeszcze innych miejsc na Podkarpaciu związanych z COP-em.

 

        Zdjęcia: Roman Wantusiak


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com